Bełkot  nadzwyczajny!(z nadzwyczajnej kasty)
data:12 czerwca 2020     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać...

 

Od lat jesteśmy karmieni kłamstwami, sypanymi z grubej rury bardzo cienkich „autorytetów”, ale potrafimy na szczęście odróżnić ziarno od plew. Dotyczy to również bełkotu tryskającego z ust „sędziów” z nadzwyczajnej kasty, ukształtowanej jeszcze w epoce PRL-u, a która stała się skamieliną ciągnącą na dno okręt Rzeczpospolitej. Żenujące enuncjacje takich osobistości jak Rzepliński, Tuleja, aśćka Gersdorf, Iwulski czy Żurek bledną przy niedawnym wystąpieniu prof. Ewy Łętowskiej, która z wielkim zadęciem ostrzegała nas używając zwrotów aż nadto pompatycznych: „demokracja w naszym kraju nie ma pancerza państwa prawa. Grozi jej nieuchronnie tyrania przy ewolucji w demokrację większościową (!?)”.  Fantastyczne to, prawda? Pozornie głębokie, lecz napuszone do granic intelektu kogoś z nadzwyczajnej kasty. Śmieszy tu refleksja o ewolucji w demokrację większościową, bo demokracja to są z definicji rządy większości i  taki ustrój nie podlega ewolucji. Ale czasem emerytom coś się plącze...   A jeżeli nasz kraj nie ma jeszcze owego „pancerza państwa prawa” ( nad czym boleje nieszczerze prof. Łętowska ) to przecież jest to wina okrągłego stołu, który ocalił fundamenty „prawne” PRL-u  łącznie z nadzwyczajną kastą. Zamiast odebrać sędziom i prokuratorom nominacje z PRL-u oraz mianować nowych w tej III RP, bodaj ostro ich zweryfikować, zachowano wypróbowane kadry.  W tej perfidnej operacji  brała udział i pani Łętowska, która w czasach gen. Jaruzelskiego (jakoś wtedy nie przeszkadzała jej tyrania i dyktatura PZPR-u!!) została rzecznikiem praw obywatelskich na lata 1988-1992. Urząd ten był „pustostanem”, bo kontrolowany przez reżim Jaruzelskiego i Kiszczaka, oczywiście nie mógł bronić praw obywateli, ani księży-obywateli mordowanych skrycie przez esbeków w okresie debat okrągłego stołu! Po tylu zbrodniach z epoki PRL-u nowa władza  w tej niby III RP chciała zapewnić bezkarność nieznanych sprawców i tych znanych, dlatego wymiaru „sprawiedliwości” nie tknęła żadna reforma. Polityczna poprawność sędziów i prokuratorów była ważniejsza od fachowych kwalifikacji. W r.1990 pozwolono tylko na weryfikację prokuratorów, lecz z liczby 3282 prokuratorów usunięto tylko 304, a w latach 1991-94 przywrócono prawie stu  do pracy. Natomiast sędziowie mieli „zweryfikować się sami” i to był nonsens, gdyż nikt nie zamierzał rezygnować z synekury, a bez niezależnych sędziów nie ma po prostu demokracji. Dlatego rząd PiS-u w wieloletnim opóźnieniem musi czyścić sądy z peerelowskich skorupiaków, które konserwują korupcję i protegują aferzystów-oligarchów, a jednocześnie penalizują szarych obywateli. I ten wymiar niesprawiedliwości naprawia mozolnie rząd PiS-u, bo sędziowska kasta broni pazurami swoich przywilejów - jak mówił znowu prezydent Andrzej Duda. Prof. Łętowska udaje jednak, że  nie rozumie intencji rządu PiS-u i wpada w ton politycznej histerii stając po stronie aferzystów-oligarchów, o czym przekonuje  nas jej alarmistyczna konkluzja o groźbie tyranii (?) w III RP. Natomiast tyranii prawdziwej jakoś nie podważała w r. 1985, kiedy reżim PRL-u przyznał jej profesurę w Instytucie Nauk Prawnych PAN-u. Dla absolwentki Uniwersytetu Warszawskiego, uczelni mało otwartej,  był to sukces dyskusyjny. Łętowska była zresztą stale pupilką reżimu PRL-u, także po roku 1989 doceniali ją dawni sekretarze PZPR-u, a w r.1996 Aleksander Kwaśniewski ( podobno prezydent ) nadał jej Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski czy raczej Odrodzenia PRL-u! Łętowska – gwiazda lewicy i PZPR-u – z rekomendacji SLD i PSL-u została też w r.2002 sędzią w Trybunale Konstytucyjnym. W r.2011 odznaczył ją też Bronisław Komorowski, tym samym krzyżem co kiedyś Kwaśniewski, dodając do orderu gwiazdę (!) – jej koloru nie znamy.

    80-letnia profesor Łętowska jest w wieku emerytalnym, ale z rozrzewnieniem powinna wspominać czasy młodości, gdy rozkwitała na świecznikach PRL-u, a nawet robiła karierę za granicami PRL-u niczym kiedyś „profesor” Igor Andrejew, bardziej znany jako morderca sądowy generała A. E. Fieldorfa. Dziwi zatem, że dziś pani Łętowska opowiada bajeczne farmazony i jakby nie darzyła sympatią kraju urodzenia. Mówi nam, że w Polsce panuje demokracja folwarczna (?), za która odpowiada tradycja mesjanistyczna (??) oraz życie w PRL-u w warunkach realnego socjalizmu. Bełkot totalny – mesjanizm i socjalizm na jednym folwarku ? Ten chaos pseudo-intelektualny niestety nie rzuca nas na kolana. To zdecydowanie wirówka nonsensu. Czy pani profesor zapomniała, że w okresie transformacji z PRL-u w tzw. III RP zaszczepiono zaledwie zręby demokracji ? Nadzorcy transformacji zadbali, aby po roku 1989 słowo demokracja nie stało się ciałem, a właśnie tyrania nadzwyczajnej kasty sędziów ( tej tyranii powinna się bać pani Łętowska!) sprawiła, że w r.2020 – w 30 lat po „zgonie” komunizmu – demokracja w Polsce dopiero raczkuje! Pani profesor jakby tego nie dostrzegała, mówi za to, że Polacy nie...dorośli do normalnej demokracji!? Nie trzeba być filozofem, by zauważyć, że pani Łętowska po prostu życzy nam jak najgorzej i nadal stoi po stronie peerelczyków, „narodu” który wybrała.

                                                                                                                                   Marek Baterowicz

 

      

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE

ziarno@solidarni2010.plSzczegóły: TUTAJ]





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.