Bożena Ratter: Ostjuden jako „ludzie drugiej kategorii”
data:21 maja 2020     Redaktor: Redakcja

O stosunku zachodnich Żydów do braci Żydów zamieszkujących wschodnią Europę, zwanych „Ostjuden” - pisze felietonistka w najnowszym tekście

 
„Niech sobie Ganges, Sorrento, Krym
Pod niebo inni wynoszą,
Ja wolę Łódź! Jej smród  i dym
Szczęściem mi są i rozkoszą!
Cytując wiersz Tuwima Lucie Cytryn-Biler, córka łódzkiego fabrykanta,  opowiada o szczęśliwym dzieciństwie. Lucie jako jedyna z rodziny przeżyła shoah. Po wojnie wyszła za mąż, wyemigrowała do Francji a potem do Izraela. W filmie Lucie wspomina:
„w Paryżu profesor mówił, że to nie istniało, że to drobnostka! My umieramy, gdy to słyszymy... do Żydów w Ameryce mam pretensję, że dopiero teraz zaczynają mówić o shoah, ale po wojnie żadna organizacja żydowska nie udzieliła nam pomocy!"

O stosunku zachodnich Żydów do braci Żydów zamieszkujących wschodnią Europę, zwanych „Ostjuden” pisał również Bryan Mark Rigg w pracy „Żydowscy żołnierze Hitlera”.
Ta naukowa praca powstała w wyniku współpracy z wieloma środowiskami uniwersyteckimi , w tym Yale, Cambridge, z organizacjami i wybitnymi przedstawicielami środowisk posiadających wiedzę na temat III Rzeszy oraz II wojny światowej oraz na podstawie wywiadów z żydowskimi żołnierzami Hitlera. Książka przedstawia fenomen Żydów pełnej krwi oraz ludzi o częściowo żydowskim pochodzeniu określanych w III Rzeszy mianem mischlingów, którzy walczyli w szeregach niemieckich sił zbrojnych podczas II wojny światowej. Według autora książki było ich około  150 tysięcy.

„ Przed pojawieniem się nazizmu wielu Żydów niemieckich dyskryminowało "Ostjuden". Wielu z nich uważało, że ci na ogół biedni, kulturowo zacofani i „brudni" Żydzi psują reputację zazwyczaj wykształconym i kulturalnym niemieckim Jeckesom. (…)Wolf Zuelzer pisał, że „dla  większości Żydów niemieckich ortodoksyjny Ostjude, odziany w chałat, w futrzanej czapie i z rytualnymi pejsami, jest przerażającą zjawą z mroków średniowiecza".

Wielu niemieckich Żydów postrzegało Ostjuden jako poważne zagrożenie dla swego statusu społecznego - gdyby pozwolono im pozostać w Niemczech, zaostrzyłoby to tylko antysemickie resentymenty. W kilku publicznych wystąpieniach w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku liberalni żydowscy Niemcy określali Ostjuden jako „ludzi drugiej kategorii” i zwracali się do państwa o pomoc w zwalczaniu ich emigracji do Niemiec. Wielu Niemców, także Żydów, sądziło, że Hitler powstrzyma imigrację Ostjuden, która dramatycznie nasiliła się po I wojnie światowej i aprobowało działania nazistów. Według niektórych szacunkowych danych do końca lat dwudziestych XX wieku w Niemczech osiedliło się ponad 100 tysięcy Żydów z zagranicy, głównie z Polski. Wielu niemieckich Żydów uważało zapewne, że tak wielka liczba imigrantów, którzy pracowali za niższe stawki, zagraża ich miejscom pracy. Być może niektórzy reagowali negatywnie, ponieważ Ostjuden reprezentowali tę część ich tożsamości, której chcieli się jak najszybciej pozbyć. Żydzi ze Wschodu reprezentowali to wszystko, od czego większość Żydów niemieckich usiłowała się odciąć. („Żydowscy żołnierze Hitlera”, Bryan Mark Rigg)

Minęło prawie 100 lat a Żydzi zachodni i polscy nadal usiłują odciąć się od Żydów ze Wschodu. Nawet warszawskie muzeum Polin pomija milczeniem ich istnienie i shoah.
W ubiegłym roku Stowarzyszenie Wizna postanowiło przeszukać miejsca związane z niemieckimi mordami na ludności żydowskiej zamieszkującej Wiznę w 1941 roku. Stowarzyszeniu udało się między innymi  odnaleźć miejsce masowego pochówku żydowskich kobiet i dzieci.
Półtora miesiąca po odkryciu miejsca pochówku, do prezesa  Stowarzyszenia Dariusza Szymanowskiego zadzwoniła Magdalena Gawin Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która zaczęła wypytywać o szczegóły związane z tą sprawą. Następnego dnia w tej samej sprawie zadzwoniła Małgorzata Dajnowicz Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków, z tą samą serią pytań. Efektem rozmowy była zlecona kilka godzin później kontrola  dotycząca prawidłowości prowadzonych przez Stowarzyszenie Wizna prac poszukiwawczych a do prokuratury wpłynęło  zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.  Zawiadomienie  złożyła Żydowska Komisja Śledcza, reprezentowana przez adwokata Wiktora Celera.(cytat z prawy.pl)

W Kijowie w miejscu obecnego parku miejskiego ciągnął się głęboki wąwóz zwany Babim Jarem. Niemcy wybrali go na miejsce kaźni kijowskich Żydów. Wykonawcami byli policjanci niemieccy i ukraińscy strażnicy. Wybrano datę 29 września 1941r. „Widziałam wszystko na własne oczy, to było straszne. Ulicą ciągnął tłum dzieci, kobiet, starców, młodych ludzi. Kolumna ciągnęła się bez końca –wspomina mieszkanka domu przy Babim Jarze. Kazali im się rozebrać do naga i okropnie ich bili nahajkami, biczami a potem strzelali, trupy jedne na drugich. Potem zasypali piachem , w pewnym momencie było tam jezioro krwi. Zdziwił mnie fakt, iż rozumiałam mowę tych niby Niemców, mówili po ukraińsku. To byli Ukraińcy, straszni, okrutni, takich ludzi często się nie spotyka, brali niemowlęta, zdzierali z nich pieluchy i wrzucali do jaru”.
Czyjego narodu  interes reprezentuje wiceminister MKiDN Magdalena Gawin? Żydowskiego i ukraińskiego? W Drohobyczu została odnowiona wspaniała synagoga górująca ponad miastem. Nie jest zasłonięta flagami banderowskimi w przeciwieństwie do polskiej kamienicy przy Rynku.

Bożena Ratter
 
 
foto archiwalne, net.



Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.