Bożena Ratter: Ani kroku poza dopuszczalną w PRL wiedzę
data:07 maja 2020     Redaktor: Anna

W ubiegłym tygodniu (kwiecień 2020) wśród bardzo dobrych lekcji matematyki, języka angielskiego i niemieckiego oraz nauczania początkowego i oczywiście pierwszorzędnej edukacji Radosława Brzózki !!!!!  pojawia się lekcja o turystyce, która mogła rozwinąć się tylko dzięki zdobyczom socjalizmu, zwłaszcza w Polsce. Szczegółowo nakreślone przyczyny rozwoju turystyki: rewolucja przemysłowa, zmniejszenie wymiaru czasu pracy, wolne soboty w Polsce od 1973 r.  Nie mogliśmy wcześniej uprawiać turystyki bo za długi był czas pracy przy pełnym etacie, bo nie znaliśmy języków, bo za krótko żyliśmy, bo nie mięliśmy opieki medycznej, wykształcenia i środków transportu a przede wszystkim technologii GIS. Ani kroku poza dopuszczalną w PRL wiedzę.

Zabrakło mi w telewizyjnej lekcji o turystyce dla młodzieży uzasadnienia dobrodziejstwa uprawiania czynnej turystyki. Smutne, że twórcy lekcji szkolnych promują głównie turystykę 3 S (słońce plaża morze).

 
 
 
 

Poniżej przykłady, o których warto pamiętać.
POLSKIE BIURO PODRÓŻY ORBIS październik –listopad 1934
 
DO PALESTYNY — EGIPTU — SYRJI TURCJ I — GRECJ I — RUMUNJ I
Po przeprowadzeniu fachowych prac przygotowawczych w krajach Bliskiego Wschodu, uruchomił obecnie ORBIS specjalny dział, którego zadaniem będzie organizowanie zbiorowych wycieczek na Bliski Wschód, ze szczególnem uwzględnieniem Palestyny, Egiptu, Syrji, Turcji i Grecji. Na miesiące październik i listopad 1934 przygotowaliśmy 6 doskonale opracowanych programów podróży, z krótszymi i dłuższymi pobytami w poszczególnych krajach. Liczba uczestników ograniczona do 50 osób.
 
Program Nr. 1. 17-dniowa wycieczka, obejmująca 5 dni pobytu w Palestynie, 1 dzień w Konstantynopolu, 1 dzień w Atenach, 1 dzień w Bukareszcie. Czas trwania wycieczki od 10. X. do 26.X. wł. 1934. r.
            1 dzień, Środa, 10 października: Godz. 16.40 wyjazd ze Lwowa. Specjalni nasi konduktorzy przyjadą z uczestnikami z Warszawy, Krakowa i Katowic.
            2 dzień, Czwartek, 11 października: Godz. 9.15 przyjazd do Bukaresztu. Zwiedzenie miasta autokarami; według programu podanego na str. 21. Godz. 18.05 odjazd z Bukaresztu.  Godz. 22.05 przyjazd do Konstancy. Zaokrętowanie. Odjazd okrętem „P0L0NIA“ (15.000 ton) Linji Polsko-Palestyńskiej.
            3 dzień, Piątek, 12 października: Godz. 13-ta przyjazd do Konstantynopola po przejeździe Bosforu. Godz. 16-ta odjazd z Konstantynopola.
            4 dzień, Sobota, 13 października: Na morzu.
            5 dzień, Niedziela, 14 października: Na morzu.
            6 dzień, Poniedziałek, 15 października: Godz. 6-ta przyjazd do Jaffy. Wylądowanie. Przejazd autami do TEL-AWIWU.  Rozmieszczenie w hotelach. Popołudniu zwiedzanie miasta według szczegółowego programu. Gimnazjum im. Herzla, Rolnicza Stacja Doświadczalna, Dom Achad-Haama, Muzeum produktów krajowych, Stacja elektryczna Rutenberga-, Szkoła Tachkemoni itd.
 
 Wspomnienia Kazimierza Leskiego 
Urodzony w Warszawie Kazimierz Leski ukończywszy w 1936 r. Wydział Mechaniczny Państwowej Wyższej Szkoły Budowy Maszyn i Elektrotechniki im. H. Wawelberga i S. Rotwanda zamierzał pójść drogą konstruktora-wynalazcy. Bezpośrednio po studiach wyjechał do Holandii, gdzie pracował przy budowie okrętów jednocześnie studiując na Politechnice w Delft.  Drugą pasją był sport i turystyka, wspinaczka, żeglarstwo, pilotaż i to już od dzieciństwa.
Ten młody, świetnie zapowiadający się inżynier-konstruktor, erudyta, poliglota był zarazem wyśmienitym sportowcem, człowiekiem wyrabiającym w sobie odwagę, hart ducha, umiejętność pokonywania przeszkód, dawania sobie rady w trudnych warunkach, podejmowania szybkich decyzji.
Pozbawiony praw obywatelskich i oskarżony o faszyzm przez polskojęzycznych komunistów  przebywał w ubeckiej katowni do 1955r.

1936 rok: Pracując w stoczni „De Schelde"  zarabiałem już dość dobrze. Mogłem więc pozwalać sobie na wykorzystywanie urlopów zgodnie z moimi upodobaniami, a w życiu zawsze ciągnęło mnie w góry. Tym bardziej ckniło mi się bez nich w płaskiej i prawie w całości równinnej Holandii. Każdą więc okazję wykorzystywałem na wypady w góry. Na niedziele często wyskakiwałem sam lub z Maxem Wehrlinem na parę choćby godzin wspinaczki w Ardenach, po której można było popływać w wartkiej i fantastycznie meandrującej rzece Ourthe.
Jeszcze lepiej było, gdy trafiały się odbiory urządzeń dla budowanych przez nas jednostek. Jechało się np. do Baden w Szwajcarii (firma Brown-Boveri), do Winterthur (firma Sulzer) itp. kombinując tak, żeby data oficjalnego pobytu zazębiała się z dniem świątecznym, który można było spędzić w Alpach. Urlopy czy to w lecie, czy też w zimie spędzałem z reguły także w Alpach.( Życie niewłaściwie urozmaicone - wspomnienia oficera wywiadu AK Kazimierza Leskiego).
 
Na nartach jeździłem, a właściwie chodziłem i podbiegałem jeszcze jako dziecko w Zakopanem na stokach Antałowki. W wieku szkolnym zapisałem się do AZS. Zbyt mało mogłem poświęcić czasu na trening: przede wszystkim trzeba było pracować zarobkowo i uczyć się. Szczytowym moim osiągnięciem było reprezentowanie barw AZS w biegach na 800 i 1500 m. Narty to była przede wszystkim turystyka i radość włóczenia się po górach. Oczywiście musieliśmy się stale douczać wykonywania ewolucji: wchodziły wtedy nowe techniki jazdy, do których dostęp mieli stosunkowo nieliczni na szkoleniach. Staraliśmy się podpatrzyć jazdę Austriaka Wolfganga, przyjaźnie douczali nas Bronek Czech , Witek Wojna Orlewicz. Poza tym nasze krótkie wakacje staraliśmy się wykorzystywać na włóczęgę po górach.
 
Turystykę Polacy uprawiali od wieków zsyłani na Syberię przez cara i bolszewików lub uciekający przed nimi w świat ścigani za odwagę walki o wolność. Co prawda nie była to dobrowolna turystyka i dłuższa niż wynika z lekcyjnej definicji (turystyka to pobyt nie dłuższy niż rok).Pod przymusem ale jakich dokonywali odkryć, badań, opracowań razem z tymi, którzy dobrowolnie świat zwiedzali!
 
Benedykt Dybowski badacz Bajkału, Kamczatki, Sachalina, Bronisław Piłsudski etnograf, badacz ludów Sachalinu, Krzysztof Arciszewski zdobywca Brazylii, Henryk Arctowski badacz polarny, Benedykt Polak w 1246 dotarł do Mongolii, Michał Boim pierwszy sporządził mapę Chin, Chodźko Józef pierwszy wszedł na szczyt Araratu a kobieta pierwsza na tym szczycie to Julia Młokosiewiczówna, Jan Czerski badacz jaskiń na Syberii i twórca mapy, Antoni Dobrowolski podróżnik do bieguna południowego, Ignacy Domeyko, Mieczysław Fularski podróżnik po Paragwaju, Argentynie, Boliwii, Walery Goetel przeszedł Afrykę w 1929 roku, Kazimierz Nowak przejechał ją na rowerze, Leon Hryniewiecki przeszedł Nową Ziemię jako pierwszy europejczyk, Antoni Jakubski samotny zdobywca Kilimandżaro w 1910r. , Kluger Władysław, hr Strzelecki odkrywca najwyższego szczytu Australii  i dziesiątki innych.
Pierwszą kobietą, która weszła na Clarence Peak w zatoce Biafryjskiej była pisarka Helena Rogozińska.
Monika Rogozińska współczesna polska turystka, założycielka Oddziału Polskiego The Explorers Club pisząc książkę o zimowej wyprawie na Nanga Parbat (8125 m) w Pakistanie zaświadczyła, że można połączyć pasję turystyczną z miłością do kraju:  tę prawdziwą opowieść zapisałam, by ocalić od zapomnienia losy rodaków wiernych dewizie: Bóg, Honor, Ojczyzna".
 
Wspomnienia Karol Olgierd Borcharda:Niestety, na nabrzeżu widać było tylko przykryty brezentami ładunek, czekający na „Kościuszkę”, oraz pasażerów. Największą ich grupę stanowili polskiego pochodzenia studenci  i studentki uniwersytetów kanadyjskich. Jechali odwiedzić ojczyznę swych rodziców.
Postawiono trap. Z nabrzeża weszli urzędnicy i po błyskawicznej odprawie pozwolili na komunikację z lądem. Zjawił się agent ze swymi pracownikami i z miejsca udał się do kapitana. Za chwilę wezwano tam i pierwszego oficera. Bizony! — pomyślał „pierwszy” i nie omylił się.
- KochAAAny mój! — miłość kapitana Eustazego Borkowskiego spłynęła na starszego oficera razem z włożoną na jego barki odpowiedzialnością. - Zajmiesz się załadowaniem czterech bizonów w klatkach. Są one darem Polonii kanadyjskiej dla prezydenta Rzeczypospolitej. Studentki i studenci stanowią w pewnym stopniu honorową eskortę tego daru. Czynię cię odpowiedzialnym za załadowanie zwierząt, ich całość na pokładzie i za „lądowanie” w Gdyni. .. Konwojent okazał się studentem uniwersytetu w Toronto i synem prezesa Polonii kanadyjskiej, głównego inicjatora ofiarowania Polsce bizonów dla ratowania kompletnie wyniszczonego pogłowia żubrów.
Działo się to w listopadzie 1934 roku a zapisał z innymi  morskimi opowieściami Karol Olgierd Borchard.
 
Takich mieliśmy pracowników dyplomatycznych w czasach przez komunistów wypieranych z naszej pamięci.
 
Przed czasem naszej socjalistycznej szczęśliwości  była uprawiana „turystyka religijna”, przez tych, którzy nie dysponowali  opieką medyczną a zwłaszcza zdrowiem jak choćby twórcy misji katolickich: Maria Ledóchowska (matka misji afrykańskich)  czy św. Maksymilian Kolbe, który w pierwszym miesiącu pobytu w Japonii (do której płynął 3 miesiące) wydał w języku japońskim 10 tys. ciętych ręcznie egzemplarzy Rycerza Niepokalanej.
 
Bożena Ratter
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.