Duchowe przygotowanie do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego - Samemu Bogu - cz.3
data:24 kwietnia 2020     Redaktor: Anna

W związku ze zbliżającą się 7 czerwca 2020 r. beatyfikacją kardynała Stefana Wyszyńskiego proponujemy duchową kontemplację nauczania Prymasa Tysiąclecia.
Z ostatniej chwili: decyzją kard.K.Nycza termin beatyfikacji został zawieszony w dn. 28.04.2020r.

„We wszystkich doświadczeniach Kościoła najważniejszą jest rzeczą wiara w to, że Bóg może wyprowadzić nas z każdej niedoli” (Stoczek Warmiński, 28 kwietnia 1958r.)
„Nigdy nie opuściłem Boga, nie zdradziłem Kościoła i Ojca Świętego, a przede wszystkim najdroższej mi łaski powołania kapłańskiego. W moim życiu uważałem ją zawsze za najcenniejszy dar Chrystusa. Na mojej drodze stanęła Jasnogórska Matka Kościoła, której stałem się wiernym niewolnikiem i zawsze na tym dobrze wychodziłem. <> było dla mnie zawsze radosną konsekracją codziennego życia” (15 maja 1981).
 
Prymas Stefan Wyszyński wypowiada te słowa na dwa tygodnie przed śmiercią. Szczęśliwy człowiek, który może tak podsumować swoje życie, jako obraz spełnionej, całkowitej wierności. W jaki sposób mógł jej dochować wobec tylu przeciwności? Przez pewność, którą czerpał z wiary.
Per Mariam omnia Soli Deo – przez Maryję wszystko tylko Bogu. Samemu Bogu. To zawołanie biskupie Prymasa Tysiąclecia. To pierwsze ze wszystkich przykazań – samemu Bogu służyć będziesz – uzupełnione o sprawdzoną i niezawodną pomoc Matki Najświętszej.
 
 
Zapiski, które Prymas prowadził przez wiele lat, a także wygłaszane konferencje, odsłaniają Jego duchowe wnętrze. Mówił o potrzebie prostoty wobec Boga, „regotyzacji”. Potrafił odebrać „sobie siebie, aby całkowicie oddać się Bogu”. To znaczy zrezygnować nawet z własnego sposobu doskonalenia się. Dzięki temu wszystko, także i przeciwności, przyjmował jako okazję służenia Temu, który Go posłał. Zewnętrznym wyrazem postawy człowieka, który nic nie chce dla siebie, było to, że w noc aresztowania wziął ze sobą tylko brewiarz i różaniec. Wszystko, więc także i najcięższe próby - pozbawienia wolności, czy własnej choroby - przeżywał w duchu miłości do Stwórcy. Pisał, że „serce pracuje, by usprawiedliwić Boga”, by nikt nie nikt nie zarzucił Ojcu niebieskiemu surowości wobec swego sługi, przyjmował wszystko z Jego ręki jako wyraz miłosierdzia i dar dla kształtowania duszy. Miał prawo wyznać pod koniec życia, że było wyłącznie drogą Wielkiego Piątku. Nic, nawet zwycięstwa i radości, które niosą na tym świecie pociechę, nie były dla Niego.
W więzieniu w Prudniku niejednokrotnie notował słowa świadczące o gotowości poświęcenia siebie i osobistej wolności dla dobra Kościoła. „Moje cierpienie osłania Kościół przed złośliwością nieprzyjaciół Boga. Jestem łupem, który odwraca uwagę wilków, który zapycha gardła ich i nie pozwala gryźć innych” - pisał 26 września 1955r. Konsekwentnie, gdy w kwietniu 1956r. rozpoczęły się rozmowy o uwolnieniu Prymasa, On na pierwszym miejscu stawiał poszanowanie praw Kościoła, a swoją sprawę widział tylko jako fragment całości. Przez trzy lata więzienia jako największą udrękę odczuwał odsunięcie od posługi swoim diecezjom. Każdy powinien robić to, do czego został powołany. Prymas chciał siać ziarno słowa. Mimo swojej wielkości, uważał siebie tylko za sługę posłanego przez Mistrza. Z pokorą i spokojem przyjął przyjmował to, że musi odejść z tego świata, aby ludzie wiedzieli, że „w Polsce tylko sam Bóg – quis ut Deus – któż jak Bóg. On dalej jest mocny w Polsce, ludzie są słabi” (22 maja 1981).
 
 
Z oddania samemu Bogu wyrastał program duszpasterski Prymasa. Można w nim odczytać jasną zależność uporządkowania życia społecznego przez priorytet miłości do Boga. Uszanowanie praw Bożych i praw narodu do Boga rodzi ład miłowania – ordo caritatis, zgodnie z którym po Bogu miłość należy się Polsce, a po niej innym narodom. 6 stycznia 1980r. w warszawskiej Archikatedrze Prymas przedstawia uniwersalne zasady takiego ładu: Bóg uznany i umiłowany, człowiek uszanowany, władza na ziemi sprawowana w miłości, sprawiedliwości i prawdzie.
Heroizm całkowitego ofiarowania siebie Bogu zapewnia pokój serca i pewność zwycięstwa. Właśnie dlatego, „Im bardziej coś jest smutne i bolesne, tym więcej musi być zapłacone Bogu dziękczynieniem” (3 maja 1956). Dziękczynienie to nie jest ani bezpodstawne, ani bezowocne. Przyczyniło się do tego, że smutne i bolesne doświadczenia stały się kamieniami na drodze osobistej świętości kardynała Prymasa. A świętość ta potwierdza prawdę, że Bóg jest Panem dziejów, a to, co po ludzku wydaje się przeszkodą, rodzi okazję do większego zaufania Królowi wieków.
Iza S.
 
MODLITWA
Soli Deo! Pragnę wszystkiego tylko dla Ciebie i dla Twojego Kościoła, Chryste.
Wszystko i wszystkich, co ciążą ku mnie, weź sobie. Niech wszystko będzie w Tobie i dla Ciebie.
Przestanę myśleć o sobie – wystarczy, że Ty myślisz!
Przestanę mówić o sobie – wszak Tyś jest Słowem Żywota!
Przestanę wysłuchiwać o sobie – niech mówią Tobie o mnie!
( na podstawie: Komańcza 14 maja 1956
 
Zdjęcia: Komańcza - ostatnie miejsce internowania Prymasa. Źródło zdjęć - Siostry Nazaretanki z Komańczy.
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.