Bożena Ratter: Rody zasłużone dla interesu narodowego Polski cz.1
data:20 kwietnia 2020     Redaktor: Anna

Czy 2 miliardy (naszych podatków) dla publicznej telewizji pozwolą na zaprezentowanie (przez naukowców, historyków z narodu polskiego, a nie domorosłych sovieticus'ów)  Historii Polski zaklętej w postaciach  z rodu Badenich i innych ? Czy nadal mają oni zakaz zaistnienia w naszej świadomości jako przedwojenni „panowie”?  
Zapoznanie się z ich skuteczną działalnością w trudnych czasach niewoli przydałoby się politykom, dziennikarzom, literatom, historykom, może pozbyliby się strachu i służalczości wobec współczesnych wrogów Polski.

Kazimierz Badeni
 
Stefan Badeni, o kilkanaście lat ode mnie starszy, pochodził, tak samo jak i ja, z południowych ziem Rzeczypospolitej, z zaboru austriackiego, z Królestwa Galicji - Karolina Lanckorońska wspomina rody zasłużone dla interesu narodowego Polski.
Na pierwsze miejsca wśród nich wysuwali się dwaj bracia Badeniowie: Kazimierz (1846-1909) i Stanisław (1850-1912). Obce zostało u nich z przeszłości jedynie nazwisko. Prawdopodobnie przybyli do Polski w czasach królowej Bony.
Obaj Badeniowie zajmowali wysokie stanowiska. Kazimierz był namiestnikiem Galicji [1888-1893]. Gdy dzierżył tę godność, przeżył w roku 1890 swoisty kryzys: Franciszek Józef nie chciał się zgodzić na wyniesienie trumny Mickiewicza na Wawel. Jest to tym dziwniejsze, że cesarz się literaturą nie interesował. Szowiniści niemieccy w Wiedniu widocznie też nie czytali Mickiewicza, byli chyba z góry pewni, że musi koniecznie być antyniemiecki – pisała Karolina Lanckorońska obserwująca prowadzoną już wówczas propagandę antypolską.
 
Marszałek Sejmu i poseł lewicy Michał Konieczny w Warszawie też nie czytali projektu ustawy „Stop447” podpisanego przez 200 000 Polaków.
Byli z góry pewni, że musi koniecznie być antysemicki. A on tylko broni naszego dobrego imienia i majątku przekazanego przez przodków narodowi polskiemu. Tak jak broniła twórczość Mickiewicza przed kolonistami w czasie zaboru.
Niestety, brakuje nam posłów i senatorów na miarę Kazimierza Badeniego. Polityków, którzy dbaliby o nasz interes, interes narodu polskiego.
 
Jakkolwiek było, Badeni z marszałkiem Galicji Janem Tarnowskim pojechali do Wiednia, poprosili o prywatną audiencję i złożyli dymisje. Cesarz ustąpił. Trumna Mickiewicza bardzo uroczyście została złożona na Wawelu, «by królom był równy», a namiestnik powrócił do Lwowa. W roku 1895 stamtąd odwołany, otrzymał jako pierwszy Polak najwyższe stanowisko w administracji cesarstwa, został prezesem rady ministrów. Powołał do gabinetu dwóch Polaków: Edwarda Rittnera i Leona Bilińskiego, który zasłynął jako najlepszy w tej epoce minister finansów. Badeni walczył o prawa językowe dla Czechów. Dotąd jedna z dużych ulic Pragi czeskiej nosi jego nazwisko.
Ugoda polsko-ukraińska, do której doprowadził Kazimierz Badeni w początku lat dziewięćdziesiątych, gwarantowała prawa języka ukraińskiego w szkolnictwie i administracji. Zobowiązywała Ukraińców do lojalności wobec państwa i przyniosła w efekcie kilkuletni okres spokoju. Niestety, wkrótce przejawem nielojalności mniejszości ukraińskiej wobec państwa było zamordowanie w 1908 roku namiestnika Galicji Andrzeja Potockiego.
(…) Bardzo często widywałam młodszego o cztery lata jego brata Stanisława, marszałka sejmu galicyjskiego, przyjaciela mojego ojca. Bywał u nas często, tak w Rozdole, jak i w Wiedniu. Pamiętam dobrze wielkie wrażenie, z którym mój ojciec wrócił do Rozdołu po uroczystości 15 lipca 1910 r. Pięćsetlecie bitwy pod Grunwaldem obchodzono wówczas uroczyście w Krakowie, w jednym miejscu, gdzie ten obchód był wówczas możliwy. Fundował tam pomnik Paderewski, a marszałek Badeni wygłosił wspaniałe przemówienie, które mi ojciec dał do przeczytania. (Karolina Lanckorońska).
 
Pamiątka uroczystości grunwaldzkich w Krakowie w dniach 15-go, l6-go, 17-go lipca 1910 r. (Drukarnia w Krakowie 1910r).
Dziesiątki tysięcy ludzi zjechało ze wszystkich stron Polski do Krakowa, a jakiż podniosły i spokojny panował nastrój wśród tych stutysięcznych tłumów, wszystkich przenikała jedna myśl i jedno uczucie, jak gdyby się byli zmówili, tak każdy starał się o to aby też nie narazić w czemkolwiek wielkiej powagi tych dni uroczystych. Byliśmy my Polacy w tych dniach pamiętnych całkiem u siebie i tylko sami z sobą.
(…) W czasach obecnych, gdy w Prusiech grozi nam wywłaszczenie, gdy pod rządem rosyjskiem ciągle wzmaga się prześladowanie, gdy w Galicyi napór kozaczyzny staje się coraz gwałtowniejszy, a ruszczenie polskiego ludu ciągle robi postępy, potrzeba nam było takiego właśnie podniecenia uczuć narodowych i takiego świadomości narodowej rozbudzenia.
Znakomicie też odczuła to wzniosła artystyczna dusza Ignacego Paderewskiego, i dlatego właśnie złożył on narodowi swojemu dar tak wspaniały, jakim jest pomnik wzniesiony w Krakowie dla króla Władysława Jagiełły.
(…) Oklaskami i okrzykami z tysięcy ludzkich piersi płynącemi, powitano idącego z odkrytą głową fundatora pomnika. Oklaskom i okrzykom nie było końca, aż do chwili, gdy zajął miejsce na trybunie honorowej. Paderewskiemu towarzyszyli prezydent miasta dr. Leo w stroju polskim i wiceprezydent dr. Szarski w czamarze. Przed odsłonięciem złączone chóry z wszystkich dzielnic Polski odśpiewały staropolski hymn „Bogu Rodzica".
Fragment przemówienia marszałka krajowego St. Hr. Badeniego z tego wydania.
 
W pięciowiekową rocznicę bitwy pod Grunwaldem staje dziś w Krakowie myślą, sercem i sumptem wielkiego polskiego artysty i obywatela pomnik zwycięzcy pod Grunwaldem, króla Władysława Jagiełły. Tak jak dziś, tak też i przed pięciu wiekami był dzień dzisiejszy wielkiem świętem, świętem radości i tryumfu, bo to zwycięstwo uwolniło kraj od zuchwałej napaści i niesłusznego zaboru, a Polskę od grożącej zagłady i niewoli. To był tryumf sprawiedliwości i dobrej sprawy. W tym dniu też chcemy nie tylko w wspomnieniach przeszłości szukać siły i otuchy na przyszłość, ale chcemy oddać cześć pamięci wielkiego króla, któremu naród zawdzięcza swój byt, swój rozwój państwowy i swoje dzisiejsze istnienie. Gdybyśmy byli narodem szczęśliwym, w pełnym rozwoju niezawisłego bytu państwowego, moglibyśmy w dniu dzisiejszym, przenosząc się myślą w pięciowiekową przeszłość, oddać się wyłącznie usprawiedliwionym uczuciom radości i chwały, lecz ciężkie i groźne położenie polityczne naszego narodu wkłada na nas równocześnie obowiązek poważnego skupienia ducha, sumiennego rozpamiętywania naszego obecnego położenia, szukania na podstawie wspomnień i przykładów przeszłości dróg, któreby nas do lepszej przyszłości wiodły, a przedewszystkiem unikania błędów, które nam najświetniejszych zwycięstw wykorzystać nie pozwoliły. (hr. St. Badeni 1910)
 
Kilka tygodni temu obejrzałam program, w którym Dobrosław Rodziewicz prowadzi widzów do przeszłości, w której tkwi mentalnie jako sovieticus. W programie zrealizowanym z propagandowych filmowych materiałów PRL, opinię krakowskiej kwiaciarki o Jaruzelskim „to co on zrobił było bardzo sensownym posunięciem. Może ludzie tego nie rozumieją” komentuje: „ta kwiaciarka krakowska zaimponowała mi tą integralną akceptacją generała, również ze stanem wojennym” (pana generała - tym terminem obdarza Jaruzelskiego).
Dobrosław Rodziewicz nie poprosił ofiar i rodzin zamordowanych w Kopalni Wujek, Stoczni Gdyńskiej, Gdańskiej itd. o ich ocenę zbrodniarza komunistycznego.
Dobrosław Rodziewicz, autor scenariusza, tekstu, muzyki i wykonawca programu W pół do III RP wykonał program w 2019 r. na zlecenie polskiej TV za moje pieniądze, pieniądze podatnika.
 
Dobrze znałam najstarszego z trzech synów marszałka Badeniego - kontynuuje Karolina Lanckorońska - również Stanisława (1877-1943). Często go widywałam w Rozdole i później we Lwowie, gdy w latach trzydziestych pracowałam na uniwersytecie. Był kulturą, wykształceniem i materialną hojnością godny swego pochodzenia. Bardzo bogato przez długie lata obdarzał obie biblioteki uniwersyteckie, krakowską i lwowską. Czynił to wszystko niezmiernie dyskretnie, prawie w tajemnicy.
Księdza Henryka (1884-1943), drugiego syna marszałka Stanisława, nie znałam. Miał opinię trochę salonowego abbe, dla którego życie towarzyskie grało dużą rolę. Dopiero jego pogrzeb pokazał inną stronę tej osobowości. Za trumną szły tłumy biedoty lwowskiej, którą się pieczołowicie, hojnie i dyskretnie opiekował. Z wojny o Lwów miał Krzyż Walecznych.
Trzeciego brata, Stefana [1885-1961], którego artykuły z «Wiadomości» są tutaj zebrane, prawie nie znałam. Z emocją czytałam w jego książce "Wczoraj i przedwczoraj" rozdział o Mauthausen i podziwiałam absolutną czystość chrześcijaństwa autora, który nie zna goryczy.
( Karolina Lanckorońska).
Po sowieckiej napaści na Polskę 17 września 1939 r. Stefan Badeni wraz z rodziną przeszedł na teren Węgier razem z wojewodą lwowskim Biłykiem i pisarzem Stanisławem Vincenzem. W Budapeszcie przebywał do 1944 roku uczestnicząc w charytatywnych działaniach polsko-węgierskich organizacji. Będąc w stałym kontakcie z tajnymi emisariuszami, wykorzystywał kontakty z czasu Austro-Węgier na doraźną pomoc uchodźcom polskim na Węgrzech, w tym Żydom polskim. Ratował nie tylko ich żołądki, ale i głowy. Po wkroczeniu wojsk niemieckich skazany został na pobyt w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Ocalał, a po wojnie zamieszkał w Dublinie prowadząc literacką działalność realizując historyczne zainteresowania.
Jego syn Jan Badeni również poświęcał się sprawom polskim. W latach 70. był powiernikiem Fundacji z Brzezia Lanckorońskich a następnie prezesem. Był też członkiem trustu Polskiej Fundacji Kulturalnej i pełnił funkcję prezydenta Polskiego Związku Kawalerów św. Jana Jerozolimskiego.
 
Czy 2 miliardy (naszych podatków) dla publicznej telewizji pozwolą na zaprezentowanie (przez naukowców, historyków z narodu polskiego a nie domorosłych sovieticus'ów) Historii Polski zaklętej w postaciach z rodu Badenich i innych ? Czy nadal mają oni zakaz zaistnienia w naszej świadomości jako przedwojenni „panowie”?
Zapoznanie się z ich skuteczną działalnością w trudnych czasach niewoli przydałoby się politykom, dziennikarzom, literatom, historykom, może pozbyliby się strachu i służalczości wobec współczesnych wrogów Polski.
 
Bożena Ratter
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.