Marek Baterowicz: Dawno temu...
data:02 kwietnia 2020     Redaktor: GKut

 
Dawno temu, przed wiekami, kiedy na narody spadała dżuma ludziska chowali się po domach, by umknąć zarazie. A trędowatych omijano z daleka...

Grabado de Paul Fürst, 1656
 

Nie inaczej jest teraz! Nagle w XXI stuleciu wysokich technologii i ultranowoczesnych terapii powróciliśmy do praktyk średniowiecznych, a przede wszystkim do zamykania się w naszych domach! Bo też co można zrobić, gdy ludzkość XXI wieku nie dysponuje lekiem ani szczepionką na tę plagę? Wirus rozchodzi się wszędzie, nie zna granic, przenika i na wyspy Pacyfiku. Wyrzuca nas z witalnych przestrzeni. Zamarły stadiony futbolu. Przenosimy olimpiadę czy Wimbledon! Chowamy się potulnie w domach niczym jacyś zakładnicy rozbestwionego wirusa, a nowy raport Światowej Organizacji Zdrowia zapowiada lawinowy przyrost infekcji, zagrożone są miliony.  ..Możemy tylko pocieszać się, że gorzej było np. w gułagach na Syberii albo w niemieckich obozach zagłady...Teraz pozostajemy jakby internowani we własnych mieszkaniach i domach, co nieco łagodzi nasz stres, atoli nie do końca...I jest to rozwiązanie przecież tymczasowe, prowizoryczne, bo życie ograniczone do czterech ścian dość szybko się znudzi i uprzykrzy. Szczególnie małym dzieciom, które potrzebują przestrzeni dla zabawy. Kto nie pamięta refrenu starej piosenki – „W czasie deszczu dzieci się nudzą...” A teraz ta „pora deszczowa” nastała na dłużej...To na razie nieskończona ulewa wirusów, a nawet nie wiemy czy się mnożą i jak się poruszają w powietrzu ? Przymusowy areszt w domach doskwiera i dorosłym, bo jak długo można czytać książki, słuchać muzyki czy oglądać telewizję? A zarazem czuć się osaczonym przez podstępne wirusy ? Requiem Mozarta stało się tłem naszej epoki albo „Earth Cry” (Płacz Ziemi) australijskiego kompozytora Sculthorpe’a...Cała planeta zamienia się w dantejskie piekło, wirus nie ominął  i Afryki, gdzie już 40 krajów zmaga się z epidemią. Nie ominął i Ameryki Łacińskiej, a w USA przewiduje się nawet do 200 tysięcy zgonów! I tu warto sięgnąć do tych strof Dantego ( Czyściec, pieśń 17, 112-117):

                                                     Ze złych miłości znamy więc jedynie

                                                     złą ku bliźniemu miłość: otóż ona

                                                     trzema sposoby wstaje w ludzkiej glinie:

                                                     ten czeka, rychło czyjś kres się dokona,

                                                      na nędzy bliźnich buduje rachuby,

                                                      chce, by ich wyższość była poniżona...

Namiastką lekarstwa jest podobno chloroquinina, stosowana na malarię, używa się jej we Francji, ale musi też być aplikowana pod nadzorem lekarzy z racji efektów ubocznych.  Podobno i tabletki na HIV przydają się w walce z koronawirusem, ale tylko podobno...W Kolumbii sugerują jeszcze azitromycynę i acetaminofen, wszystko warto sprawdzić. W tej sytuacji trzeba przyznać rację nieraz kontrowersyjnemu prezydentowi Macron, że jesteśmy w stanie wojny z niebezpiecznym i niewidzialnym wrogiem. Gorzej ze szczepionką, w mediach słyszy się, że niestety będzie dopiero za półtora roku, o ile cud jakiś jej nie przyśpieszy. Dziś, 2 kwietnia, pocieszyła nas wiadomość z Melbourne, gdzie CSIRO robi już próby ze szczepionką, na razie na zwierzakach. Tylko w USA, już  parę tygodni temu, próbowano na ludziach. Pozostaje nam zatem tylko chować się przed wirusem, tak jak w średniowieczu. I modlić się, zaufać Panu na wysokościach tak jak radził ks. prof. Tadeusz Guz ( TV Trwam, 25 marca nr) przypominając, że Polacy musieli w dziejach walczyć z wirusem krzyżackim, tureckim i bolszewickim ( zmutowanym w dodatku po roku 1945 ) i że zwycięstwo przyszło od Pana Boga, a zatem od Najwyższej Instancji wobec której nawet groźny wirus jest tylko pyłkiem i nicością.

   A kto musi wyjść z domu niech modli się – jak radzą księża – „...w imię Jezusa niechaj wszelkie złe duchy ustąpią się z mojej drogi!”  Od 1656 AD broni nas i Matka Boska, ogłoszona przez Jana Kazimierza Królową Polski. A już w średniowieczu nasi rycerze śpiewali przez bitwą Bogurodzicę...I właśnie ludzkość zmuszono do gigantycznej bitwy z niewidzialnym wrogiem!

                                                                                                                  

                                         Marek Baterowicz

                                                                                            

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE

 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.