Bożena Ratter: Ręce kierujące tym walcem są obce, nasłane do kraju
data:31 marca 2020     Redaktor: Redakcja

Józef Mackiewicz urodził się 1 kwietnia 1902 roku - przypomina felietonistka.
„Droga donikąd” J. Mackiewicza to nie tylko epos o przemocy, ale i świetna znajomość jej mechanizmu. Rozsiane po powieści uwagi o komunizmie i sposobach walki z nim dają pełny i konsekwentny zarys oryginalnej koncepcji publicystycznej.

W naszej grupie byli sami młodzi, poza mną i jednym już starym, schorowanym urzędnikiem ze  Lwowa. Zostawił rodzinę we Lwowie, o synu - podchorążym - nie miał wieści, żył nadzieją powrotu. Był bardzo cichy, nazywaliśmy go „dziadziem”. Jego sąsiedzi z prycz serdecznie mu niańczyli.
„Dziadzio” co wieczór z największą starannością pakował swoje skromne graty, jakieś szmatki, sznurki, tygodniami zaoszczędzone kawałeczki cukru i już o świcie siedział w płaszczu, w czapce, całkiem gotowy czekając na „godzinę papugi”. Tak było pewniej, a nuż by się spóźnił. Wierzył, że go odeślą do rodzinnego miasta, przecież już on nie był dla nikogo groźny, tam we Lwowie chciał umrzeć.
Staruszka nareszcie zabrano i wywieziono… ale nie do Lwowa.
Któregoś z tych dni przyszła kolej na por. Radońskiego, tego który nam deklamował Wyspiańskiego w wieczór wigilijny, opowiadał nowele Żeromskiego i Prusa, które znał prawie na pamięć. Kochał język polski, zawsze nas karcił, gdy tłumacząc rosyjski komunikat, popełnialiśmy jakieś rusycyzmy… Kiedy wyjeżdżał, zebrał nas wszystkich i zaczął prosić serdecznie, zaklinał, byśmy dbali o nasz język, nie zaśmiecali go, nie lekceważyli.
„Na przykład słowo cholera - mówił – to słowo zastępuje panom wszystko: zły jak cholera, smutny jak cholera, szczęśliwy jak cholera, przecie to wyraz bezmyślności i lenistwa, tak mówiąc gubicie największy skarb, który posiadamy”. Takie było jego z nami pożegnanie, takie ostatnie jego słowa przed odejściem na zawsze - zaklęcie, by szanować, kochać mowę polską. (Józef Czapski, Na nieludzkiej ziemi).
 
Obaj odeszli na zawsze, na miejsce mordu dokonanego strzałem w tył głowy. Akt ludobójstwa pod kryptonimem „Zbrodnia katyńska” dokonanego na 22 tysiącach polskiej inteligencji przez sowieckiego najeźdźcę na Rzeczpospolitą z 17 września 1939.  
W maju 1943 roku po odkryciu przez Niemców w Katyniu grobów oficerów polskich zamordowanych przez bolszewików, udał się do Katynia jako świadek ekshumacji polskich oficerów Józef Mackiewicz (za zgodą polskich władz podziemnych).
 
Badaczy i  historyków Katynia jest legion. Ale pośród nich są tylko dwaj wybitni pisarze, którzy pisali o Katyniu jako świadkowie ekshumacji 1943 r. To Ferdynand Goetel i właśnie Józef Mackiewicz - pisał Jacek Trznadel. Mackiewicz nigdy nie przestał myśleć i pisać o Katyniu.  Pisał książki, które były wydane w siedmiu językach w Londynie, Szwajcarii, ale nie w Polsce.
 
W Polsce do dzisiaj działają beneficjenci komunistycznej ideologii, więc nie chcą pamiętać o  „jądrze ciemności komunizmu”, jak nazwał Katyń Jacek Trznadel,  jak i o innych, mniejszych liczebnie, ale równie ludobójczych zbrodniach  komunistycznych. Wspierani przez swego guru – Michnika (i jego fanów), który skarżył się sowieckim przyjaciołom, że  Mackiewicz pała „zoologiczną nienawiścią do komunizmu”.
 
Pierwszą typową powieścią polityczną, jaka się pojawiła na emigracji, było „Zdobycie władzy” Czesława Miłosza, ale znacznie wcześniej Józef Mackiewicz napisał „Drogę donikąd”. Trzeba jednakże było prawie dziesięciu lat, aby się ta książka mogła ukazać drukiem w 1955 r. – pisał na emigracji eseista Jan Bielatowicz.
 
Kiedy się czyta powieść, a osobliwie gdy to jest rzecz długa, czytelnik często przebiega z niecierpliwością przez ustępy nudne i zbyteczne, przez popisy pióra, rozlewne opisy i z łatwością mógłby wskazać autorowi, co śmiało można było skrócić lub ominąć. Na 384 stronicach „Drogi Donikąd” nie ma ani jednego słowa zbytecznego, a po zamknięciu okładek tej książki pozostaje żal, że się tak rychło skończyła. Jest to bowiem najpiękniej napisana polska powieść powojenna.
Najpiękniej napisana, przede wszystkim. Józef Mackiewicz pisze tym samym językiem, co Adam Mickiewicz. Albo właśnie dlatego, że to język Mickiewicza, albo dla niewinnej i zdumionej naiwności, albo dla łagodnej śpiewności, albo dla innych niezbadanych przyczyn dźwiękowych lub pojęciowych, mowa Polaków z dawnego Księstwa Litewskiego wydaje się stworzona na język literatury, a w naszą kostniejącą, jeśli się nie wspiera na gwarach, polszczyznę koroniarską wnosi rozkoszną świeżość. Mackiewicz włada nią ze świadomością doskonałości narzędzia, i to ręką nieomylnego znawcy sztuki pisarskiej. Cóż za umiar, jakaż celność wyrazu, smak estetyczny, trafność wyboru istotnego szczegółu!
Zmysł, szósty zmysł pisarski! Krajobraz - mawiamy - opisuje się. Józef Mackiewicz nigdy nie opisuje, a tylko pisze. Pisze o krajobrazie, tak samo jak o ludziach, których nigdy nie portretuje, nigdy nie modeluje, ni nie stroi, nigdy nie zaprząta uwagi szczegółami ich rysów i kolorów. Nigdy też nie rozkłada na stole doświadczalnym ich dusz i charakterów. Nigdy ich nie wyróżnia, nie kocha się we własnych postaciach, nie rzuca na nie świateł ani cieni.
Treścią „Drogi donikąd” jest życie ludności Wilna i Wileńszczyzny w latach pierwszej okupacji sowieckiej od września 1939 do czerwca 1941. Inaczej niż w większości pamiętników i prób powieściowych o tamtych czasach i ludziach, Mackiewicz nie zajmuje się bohaterami i konspiratorami, lecz przede wszystkim ludźmi prostymi, wciągniętymi, oczywiście, w wir spraw politycznych, ale traktującymi tę politykę jako nieodzowną konieczność życiową w nowych warunkach bytu. …
 
Nie ma jednak w powieści walki. Jest tylko potwory walec, kruszący wszystko, co się znajdzie na jego drodze.
I co straszniejsze, że tylko ręce kierujące tym walcem są obce, nasłane do kraju, ale sam walec, to powszechny strach, popychający ludzi ku każdej podłości i zdradzie.
 
Józef Mackiewicz napisał pierwszorzędną powieść polityczną dlatego, że jest świetnym artystą i równie świetnym publicystą. „Droga donikąd” to nie tylko epos o przemocy, ale i świetna znajomość jej mechanizmu. Rozsiane po powieści uwagi o komunizmie i sposobach walki z nim dają pełny i konsekwentny zarys oryginalnej koncepcji publicystycznej. W jej świetle zrozumialej się rysują poglądy wyrażane przez Józefa Mackiewicza w czystej publicystyce.
Komunizm - wedle Józefa Mackiewicza i niektórych bohaterów jego powieści - to wróg nie tylko podbitych narodów, lecz wróg wszystkich narodów, z rosyjskim włącznie. Wszystkie narody mają się stać miazgą dla nowego narodu: sowieckiego.
 
I nie ma innego wyjścia jak nieubłagana walka na śmierć i życie. Wybór między walką i niewalką „zachodzić może tylko wtedy, jeżeli przez niewalkę zachowasz siły, które byś w walce musiał lub mógł zmarnować. Otóż ten wybór nie istnieje w tej chwili. Dylemat, aktualny w stosunku do każdego innego najeźdźcy na globie, w stosunku do najeźdźcy bolszewickiego nie istnieje dlatego, że porządek rzeczy jest tu niejako odwrócony. Bolszewizm predestynowany jest do tego, aby zniszczyć bez reszty siły niebolszewickie. I to w każdym wypadku. Nie broniąc się, nie walcząc, ułatwisz zadanie zniszczenia samego siebie.
Można by przyjąć formułę taką: jeżeli walcząc masz znikome szanse na życie, to nie walcząc nie masz żadnych. Bolszewizm bowiem likwiduje nie za czyn wrogi, a za odmienną myśl... Jedyna szansa nie zginięcia jest w walce. Nawet jeżeli chodzi tylko o przedłużenie życia, to jest ono po stronie walki. Po stronie poddania się, po stronie kompromisu nie ma, powtarzam, żadnej szansy, bo bolszewizm nie zna kompromisu. Gdyby go znał, nie byłby bolszewizmem, to jasne. A więc zlikwidowani zostaną wszyscy niebolszewicy. Pozostaną tylko ci, którzy się na bolszewików dadzą przerobić, czyli przekuć z własnego narodu na naród sowiecki. (Jan Bielatowicz, Literatura na emigracji).  
 
Ostatnie tragiczne wydarzenia pokazują, iż słusznie broniliśmy się przed naporem neomarksistów, współczesnych moderatorów Europy i świata, by wszystkie narody pozbyły się swojej tożsamości, tradycji, kultury, wiary, mocy i zjednoczyły w UE w jedną  miazgę antykulturowego marksizmu. Samodzielne decyzje polskiego rządu, dyscyplina i ofiarność służb medycznych i innych służb mundurowych, wrażliwość na słabszych (inaczej niż w Holandii)  przyniosły efekt.
Szkoda, że niektórzy z nas  dali się omamić „obcej ręce”   i wpadli w ten sterowany z zewnątrz walec, powszechny strach ( niepotrzebny przecież), popychający ludzi ku każdej podłości i zdradzie.
 
Józef Mackiewicz urodził się 1 kwietnia 1902 roku.
Nie znalazłam informacji,  by w planie mediów było czytanie doskonałej literatury polskiej, której autorem jest Józef Mackiewicz. Peszek, Kulesza, Ostaszewska, Stenka czytają  Księgi Jakubowe.  Co z zobowiązaniem córki, Marii Peszek sprzed 6 lat : "Gdyby moja ojczyzna popadła w jakieś tarapaty to ja natychmiast zostaję dezerterem”,  czy zrealizowała swój postulat i wyjechała?
 
Bożena Ratter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.