Zb. Żak: "Myśli" - 25 marca 2020, Zwiastowanie Pańskie
data:25 marca 2020     Redaktor: Redakcja

"Gdyby tak władza duchowna nakazała szereg działań, by uratować życie wieczne, czy bylibyśmy gotowi je wypełniać? Czy sprawy tego świata nie przesłoniły nam perspektywy najważniejszej, życia wiecznego?" - pyta Autor "Myśli".

"Myśli" - 25 marca 2020, Zwiastowanie Pańskie
 
 
Zauważam, że przy obecnej pandemii dość dobrze wypełniamy nakazy władzy państwowej, by uniknąć zarażenia wirusem i zachować zdrowie. Tak bardzo chcemy żyć! Może robimy to też dla dobra bliskich, o których się troszczymy. I pewnie tak jest! Choć nie wiem, jak zostaną przyjęte ostatnio wprowadzone restrykcje; m.in. wątpliwość budzi tak drastyczne ograniczenie liczby osób uczestniczących we mszy św. Samo zdrowie i życie nie jest wystarczającym powodem.
 
Biskup Schneider ukazuje głębszy powód znoszenia w cierpliwości ograniczeń: oczyszczenie Kościoła i rozpalenie nowej gorliwości pasterzy.
[pch24.pl - Biskup Schneider na czas epidemii: Chlubimy się także z ucisków (Rz 5, 3)]
 
Z drugiej strony: gdyby tak władza duchowna nakazała szereg działań, by uratować życie wieczne, czy bylibyśmy gotowi je wypełniać? Czy sprawy tego świata nie przesłoniły nam perspektywy najważniejszej, życia wiecznego?
 
Gdyby np. pasterze Kościoła (choć to mało prawdopodobne, bo niemała część pasterzy to ludzie tego świata) nakazali powiedzmy kwarantannę w postaci 40 dniowego wstrzymania się od oglądania programów telewizyjnych dla ochrony od zagrożenia pokusą szatańską, czy byśmy ją podjęli? Albo kwarantannę od zakupów w galeriach? Przecież, z powodu zatwardziałości naszych serc, biskupi zmienili przykazania kościelne. I gdyby pasterze wezwali do spowiedzi i nawrócenia, w jakim procencie byśmy posłuchali? Czy z troski o naszych bliźnich namawialibyśmy ich do podjęcia tych działań? Czy nie cenimy sobie życia wiecznego? A może utraciliśmy wiarę, że po obecnym życiu czeka nas życie wieczne zbawionych albo potępionych?
 
Tak chętnie (lub mniej) oddajemy wiele wolności władzy państwowej, a tak niechętnie władzy duchownej. Władze świeckie nakazują, a Pan Jezus zaprasza: „jeżeli chcesz”.
 
Tak wielu śledzi bieżące informacje o rozprzestrzenianiu się wirusa w Polsce i na świecie. A czy wielu stawia sobie pytanie, co Bóg chce przez to powiedzieć: mnie, moim bliskim, Polsce, całemu światu? Być może wielu nie widzi tu w ogóle roli Pana Boga, a jedynie ludzkie działania, które należy podjąć dla pokonania zagrożenia. Świadczyłoby to o tym, że wielu ludzi, nawet wierzących, de facto wyznaje deizm, tzn., taki pogląd, że być może Bóg stworzył świat, ale wycofał się i się nim nie interesuje, że nie ingeruje w ten świat. A przecież Bóg jest miłującym Ojcem i nie jest mu obojętne, że tak wielu ludzi idzie na zatracenie, i chciałby odmiany człowieka, by nie dopuścić do zguby swojego stworzenia. Oczywiście nie wiem, co Bóg chce powiedzieć, ale mam pewność, że to znak Boży. Posłuchajmy, co mówi kard. J. Ratzinger:
pch24.pl - Ks. prof. Jerzy Szymik: Czy epidemia to kara Boża? Posłuchajmy kard. Josepha Ratzingera.
 
Gdyby byli obecnie jacyś prorocy, to może by wyjaśnili. A tak sami musimy snuć domysły. Ponoć Pan Jezus powiedział św. Faustynie (choć nie mogę tego znaleźć w „Dzienniczku”), jak postępuje z „zatwardziałymi” grzesznikami: „upominam ich głosem sumienia, głosem Kościoła, zsyłam na nich przygody, które mogą człowieka skłonić do opamiętania, a jak nic nie pomaga, to spełniam wszystkie ich pragnienia”.
 
I zdumiewa mnie fakt, że w oparciu o różne symulacje, gdy władze dowiadując się o potencjalnych ofiarach śmiertelnych wirusa podejmują energiczne działania, by zmniejszyć ilość ofiar, wprowadzając restrykcyjne zmiany w funkcjonowaniu społeczeństw. Natomiast, gdy władze państw wiedzą, że główną przyczyną śmierci w świecie jest zabicie dziecka w łonie matki – 42 miliony -  niewiele robią w tym zakresie. A przecież można by przeprowadzić akcję informacyjną, tak jak w przypadku pandemii, co mogłoby mieć wpływ na uratowanie dzieci. Można by wprowadzić różne ograniczenia. Mam na myśli również władze Polski. Przecież ginie co roku ponad 1000 dzieci; to znacznie więcej, jak sądzę, niż w przypadku koronawirusa. Czy nie można wprowadzić kampanii informacyjnej, ograniczeń, by te dzieci uratować?
 
Dobrze jest, że ratujemy życie ludzi (również starszych – co jest budujące, gdy rozszerza się postulat eutanazji), ale byłoby jeszcze lepiej gdybyśmy tym ratunkiem objęli życie dzieci poczętych. To szczególnie ważny postulat w uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Z taką troską pochylamy się obecnie nad ludzkim życiem; nie zaniedbujmy troski o życie najmniejszych.
 
W obliczu pandemii już 25 marca zawierzmy Polskę i nas samych Niepokalanemu Sercu Maryi! Może już zawierzaliśmy się Matce Bożej, ale w tym szczególnym czasie warto powtórzyć to zawierzenie (jest tam link do tekstu zawierzenia):
pch24.pl - W obliczu pandemii już 25 marca zawierzmy Polskę i nas samych Niepokalanemu Sercu Maryi! Piękna inicjatywa narodowców
 
Pewnie byłoby lepiej, gdyby biskupi zachęcili nas do takiego aktu zawierzenia.
 
Parę rekomendacji, co robić w tym czasie:
 
Ks. Marek Dziewiecki: Pandemia weryfikuje naszą dojrzałość, naszą faktyczną hierarchię wartości, ideałów, aspiracji: - za: wpolityce.pl
 
Tomasz A. Żak: nie przyzwyczajmy się do niedzieli bez Mszy św.: - za: pch24.pl
I polecam piękny wykład muzyczny M. Dyżewskiego (2 godz. 40 min):

 
 
 
Zb.Żak
foto HD: Galleria dell'Accademia, Wenecja
Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.