Weronika Sebastianowicz - Pułkownik AK, Żołnierz Wyklęty - niezwykła Bohaterka z Kresów
data:02 marca 2020     Redaktor: GKut

Z wielką pokorą przystępuję do pisania tego tekstu, bowiem los  zetknął mnie , zupełnie niespodziewanie, z Osobą, która jest kimś wyjątkowym.

Jeszcze rano 1 marca, kiedy słuchałam wywiadu przeprowadzanego przez p. Tadeusza Płużańskiego z Panią Weroniką Sebastianowicz (Radio Wnet) nie marzyłam, że będzie mi dane rozmawiać z Nią i znaleźć się w Jej ramionach! Było to przeżycie, które głęboko zachowam w sercu.

Pani Pułkownik, pokonawszy opory najbliższej rodziny, w wieku trzynastu lat złożyła przysięgę i została żołnierzem AK (chyba jednym z najmłodszych). Obecnie, mimo swoich 88 lat, jest kobietą pełną życia, uśmiechu i pogody ducha. Na Kresach Wschodnich opiekuje się "Chłopcami", jak nazywa druhów z konspiracji.

Ona drobniutka i filigranowa, o bystrym umyśle - " mały wielki człowiek", powiedziała, że i teraz, i w wieku 13 lat jest tą samą osobą - kocha Polskę jak Matkę! Powiedziała mi, że modli się o pomyślność Polski, o zwycięstwo pana Andrzeja Dudy w nadchodzących wyborach prezydenckich. Jako Polacy za wschodnią granicą, będą głosować na dotychczasowego prezydenta.

Pani Sebastianowicz była wyraźnie wzruszona, że Ona i Jej Druhowie z podziemia antykomunistycznego są tak honorowo goszczeni.

Z całą mocą Pani Pułkownik powtarza, że żyje na dawnych ziemiach polskich i nie wymawia słowa Białoruś!

Moja krótka rozmowa z Panią Weroniką Sebastianowicz - Żołnierzem Wyklętym, miała miejsce w Archikatedrze Warszawskiej po zakończeniu uroczystej Mszy Świętej sprawowanej w intencji Żołnierzy Wyklętych.

 
 
 
 
 
 

Zupełnie nie wiem, jak to się stało, że znalazłam się przy stallach, gdzie w czasie Mszy Świętej siedziała Pani Pułkownik i Jej " Chłopcy".

 

 

To była niezapomniana chwila - moment, jaki czasem Opatrzność daje człowiekowi. Parę bardzo osobistych zdań, z jakimi zwróciłam się do Pani Pułkownik... zdań z głębi serca, po których my dwie obce osoby, na dłuższą chwilę, tkwiłyśmy w objęciach - tak serdecznych, że nie sposób wyrazić tego słowami!

 
 
 
 
 

Krótki biogram:

Pani Pułkownik urodziła się w 1931 roku we wsi Pocewicze w powiecie wołkowyskim.

Żołnierz AK i Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, ps. " Różyczka" w latach 1944 - 1951 w czasie niewyobrażalnego terroru sowieckiego. Uczestnik narodowego powstania antykomunistycznego. Po aresztowaniu przez Sowietów w kwietniu 1951 roku poddana represjom stalinowskim, przesłuchaniom, torturom, zakończonym wyrokiem 25 lat łagrów w Workucie. Rodziców uwięziono, a Brat zginął w potyczce z Sowietami.

Z Syberii wróciła w 1955 roku.

Od początku lat 90 tych działa w organizacjach polskich m.in. jest prezesem Stowarzyszenia Żołnierzy AK na Białorusi.

Szykany ze strony obecnych władz nie ustają,

Pani Pułkownik działa nadal! Bo na służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej jest się do końca.

Pani Pułkownik, chylę nisko czoła i kłaniam się Pani z szacunkiem, ja, Polka mieszkająca w wolnej Ojczyźnie.

Z Panem Bogiem na każdy dzień.

Anna Nowik

Dziennikarz, Solidarni 2010

Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.