Bożena Ratter: Podstępne kuszenie chrześcijan 80 lat wcześniej
data:09 lutego 2020     Redaktor: ArekN

 

Minęło ponad 80 lat, a metody działania a nawet słownictwo propagandowe wielbicieli i płatnych propagatorów ideologii marksizmu są identyczne z tym, jakie zostało ustalone podczas zjazdu w Paryżu w 1938 r. Oczywiście w nowej, unijnej czyli sprawiedliwej i troszczącej się o prawa człowieka i planetę odsłonie (jak kandydat na Prezydenta Hołownia). Czyli nie marksizm ale neomarksizm i zamiast uznanych za nieskutecznych (na razie ) Stalina i Lenina bożyszcze Marks (wystawa w Domu Historii Europejskiej w Brukseli) a terminy używane do dyskryminacji myślących identyczne- pisze Bożena Ratter.

 
Artykuł w drugim numerze Głosu Akcji Katolickiej wydanego we Lwowie w 1938 roku, zaopatrzonego wstępem ks. arcybiskupa dr Bolesława Twardowskiego nosi tytuł  „Podstępne kuszenie chrześcijan”. Jaki wniosek z jego treści?

Minęło ponad 80 lat a metody działania a nawet słownictwo propagandowe wielbicieli i płatnych  propagatorów ideologii marksizmu identyczne z tym,  jakie zostało  ustalone podczas zjazdu w Paryżu w 1938 r.
Oczywiście w  nowej, unijnej  czyli sprawiedliwej i troszczącej się o prawa człowieka i planetę odsłonie (jak kandydat na Prezydenta Hołownia). Czyli  nie marksizm ale neomarksizm i zamiast  uznanych za nieskutecznych (na razie ) Stalina i Lenina bożyszcze Marks  (wystawa w Domu Historii Europejskiej w Brukseli) a terminy używane do dyskryminacji myślących identyczne.

Faszyzm polski ", wciąganie do „jednolitego frontu antyfaszystowskiego" robotników, chłopów, mieszczan, nauczycieli szkół powszechnych i średnich, oraz przedstawicieli wolnych zawodów, o poglądach nawet bardzo dalekich od komunizmu , obecnie wciąganie do walki z Polską i Polakami  Unii Europejskiej,  widzów programu typu TVN24 i innych produkcji"Agory",  w tym szkoleń i płatnych demonstracji "bojowników". Znajdywanie „ przeciwników „demokracji”, czy określenie duchowieństwa pogardliwym słowem „kler” , którego użył jako tytułu  filmu reżyser Smarzowski  powielając stereotypy marksistowskie sprzed 80 lat.
Szeroka propaganda na rzecz współpracy z katolikami w imię wspólnej walki rzekomo o wywalczenie „demokracji” objawiła się po 80 latach w spocie kandydata na Prezydenta  Hołowni w postaci reklamy „ekologizmu”,nowej doktryny uszczęśliwiającej już nie tylko masy ale planetę, oraz pogardy dla ofiar katastrofy smoleńskiej.

Chrześcijańska miłość” kiedyś przeszkoda w „rozwoju rewolucji”, jest obecnie przeszkodą w „rozwoju rewolucji seksualnej” czyli  niszczeniu rodziny i tożsamości człowieka, zniewalaniu go poprzez sprowadzanie jego potrzeb tylko do zaspakajania popędu seksualnego, niszczeniu naturalnego prawa do życia, do zakładania rodziny i posiadania dzieci, które według nowoczesnych rewolucjonistów  przyczynia się do ocieplania klimatu i szkodzi istnieniu planety itp.
"Wyrazem tej nowej taktyki komunistów
" w stosunku do chrześcijan jest obecnie nie bluźniercza odezwa w postaci rozrzucanych ulotek w Warszawie ale w postaci propagandy programów radiowych, telewizyjnych, artykułów prasowych i przede wszystkim propagandy  w internecie, podczas warsztatów, zajęć przedszkolnych i szkolnych, akademickich . Nowoczesna bluźniercza odezwa pojawia się w postaci wulgarnych, prymitywnych oszczerstw i ataków  w mediach na ośmielających się pozostać wolnymi w myśleniu i troszczącymi się o nasz wspólny, narodowy interes.

Jedną z ofiar katastrofy smoleńskiej był Stanisław Mikke pochodzący ze wspaniałej, patriotycznej rodziny z Rudnik k. Częstochowy. W latach 1997-2001 sędzia Trybunału Stanu, redaktor pisma adwokatury polskiej „Palestry”, rzecznik prasowy Naczelnej Rady Adwokackiej, inicjator obelisku poświęconego adwokatom – powstańcom warszawskim. Erudyta, znawca literatury, sam pisarz i przyjaciel polskich pisarzy, który w latach 1994,1995,1996 uczestniczył w pracach ekshumacyjnych w Katyniu, Miednoje i ponownie w Charkowie- już jako przedstawiciel Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Swoje przeżycia opisał w dzienniku  “Spij, mężny w Katyniu, Charkowie i Miednoje”.
Więc można  być sędzią w Trybunale Stanu  i mieć na względzie interes Polski, można pełniąc rozliczne obowiązki bronić dobrego imienia Polski i środowiska adwokackiego. Kto obecnie należy do warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia"?

Głos Akcji Katolickiej, Lwów , luty 1938 r.
"Podstępne kuszenie chrześcijan".
W Paryżu odbył się niedawno zjazd wybitniejszych kierowników komunizmu w Polsce, członków władz Komunistycznej Partii Polski. Na zjeździć tym postanowiono zastosować nową taktykę  w  stosunku do katolików  i chrześcijan w ogóle na terenie Rzeczypospolitej. Ta nowa taktyka ma polegać na mocniejszym wysunięciu hasła walki z „faszyzmem polskim", przy równoczesnym usiłowaniu wciągnięcia do „jednolitego frontu antyfaszystowskiego" robotników, chłopów, mieszczan, nauczycieli szkół powszechnych i średnich, oraz przedstawicieli wolnych zawodów, o poglądach nawet bardzo dalekich od komunizmu, przy czym agenci komunistyczni mają zwrócić specjalną uwagę na katolików i organizacje  katolickie.
Ma być zorganizowana szeroka propaganda na rzecz współpracy z katolikami, w imię wspólnej walki rzekomo o poprawę losu mas pracujących i o wywalczenie „demokracji". Propaganda ta ma przekonywać lud polski, że „patronem ludu jest równie dobrze Jezus
Chrystus, jak Lenin i Stalin"! Otwarta walka z religią w formie atakowania religii jako takiej, ma być przez komunistów czasowo zaniechana, natomiast ma być prowadzona pośrednio, przez walkę z organizacją Kościoła, a przede wszystkim z „klerem" czyli z duchowieństwem.
Wyrazem tej nowej taktyki komunistów w stosunku do chrześcijan jest m. i. bluźniercza odezwa Komunistycznej Partii rozrzucona na terenie Warszawy. W odezwie tej znajdują się takie zdania:
„Prawdziwa idea Chrystusa, to idea komunistyczna".
„Kto uznaje Naukę Chrystusa, ten jest komunistą".

Każdy człowiek wierzący, po przeczytaniu takiej bluźnierczej odezwy oburza się na jej treść. Opanujmy jednak słuszne oburzenie i postarajmy się rozważyć treść odezwy. Oto Jezus Chrystus miał być... komunistą?!... Wiemy dobrze, że nauka Chrystusa buduje wszystko na duchu, na najlepszych stronach duszy ludzkiej, na wierze w Boga. Komunizm zaś odrzuca duszę, rzekomo jako „przesąd burżuazyjny", wierzy tylko w materię, krwawo tępi wiarę w Boga.
Nauka Chrystusa i nauka komunizmu, to są dwa przeciwne bieguny, dwa przeciwne i nawzajem wykluczające się światopoglądy, między którymi może być tylko walka, a nigdy przymierze.

Walka to śmiertelna, gdyż nie może być pokoju między światłem i ciemnością, między najwyższymi zasadami moralności i miłości, a zbrodnią i nienawiścią. Chrystus Pan uczył i uczy, że człowiek nie może uciec przed: cierpieniem, lecz niektóre rodzaje cierpienia może zmniejszyć, np. cierpienia wynikające z choroby, z niedostatku materialnego, z niesprawiedliwości społecznych i wskazywał dwa lekarstwa:
1) czynną miłość bliźniego i
2) wzmożenie sil duchowych człowieka przez udoskonalenie się wewnętrzne i zdobywanie tą drogą odporności na Cierpienia, umiejętności znoszenia cierpienia. Nagrodę i wieczną szczęśliwość obiecuje Chrystus Pan po naszej cielesnej śmierci w życiu wiecznym, w którym sądzone będą nasze czyny dobre i złe, popełnione na ziemi. Nadzieja tej nagrody winna nas krzepić za życia, pełnego trosk i smutków.
Komunizm zaś obiecuje stworzenie szczęśliwości tu na ziemi, środkami doczesnymi i materialnymi, w kolektywie komunistycznym. Jak taka „szczęśliwość" wygląda, widzimy na przykładzie nieszczęsnej Rosji.

Istotą chrześcijaństwa jest miłość. Istotą zaś komunizmu jest nienawiść („walka klas“ ). Dobitnie zaznaczył to nieżyjący już komisarz oświaty S. S. S. R., bolszewik Łunaczarskij, przemawiając publicznie w Moskwie:
My nienawidzimy chrześcijaństwa i chrześcijan. Oni głoszą miłość bliźniego i miłosierdzie, co jest przeciwne naszym zasadom. Chrześcijańska miłość jest przeszkodą, w rozwoju rewolucji. Precz z miłością bliźniego!
My musimy nienawidzić, gdyż tylko tą drogą możemy opanować świat".

Istotnie, rzucić braci jednego narodu, przeciwko sobie, do wojny domowej, można tylko drogą szerzenia nienawiści. Ale co taka „nauka nienawiści", jaką jest komunizm, może mieć wspólnego z Chrystusem? Oczywiście - nic. Wiedzą o tym dobrze kierownicy komunizmu i widząc własną bezsilność wobec siły wiary w duszach ludzkich, próbują podstępnie fałszować pojęcia o Chrystusie i starają się obłudnie poróżnić wiernych z Kościołem i z księżmi.
Zdemaskowana odezwa jest bardzo prymitywną próbą wypuszczania komunistycznych gazów trujących na umysły katolików i chrześcijan w ogóle. Ale wiemy już o dalszych posunięciach, ostrożniejszych i bardziej perfidnych. Trzeba - aby spotkały się z jednolitym odporem wszystkich ludzi z pod Chrystusowego Znaku. Czytajmy papieskie encykliki społeczne!(Głos Akcji Katolickiej, Lwów 1938 r.)

Bożena Ratter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.