Urząd miasta Wrocław zablokował akcję antypedofilską!
data:09 lutego 2020     Redaktor: ArekN

 

Do szokujących wydarzeń doszło kilka dni temu we Wrocławiu, gdzie nasi wolontariusze zamierzali zorganizować kolejną pikietę na temat ideologii LGBT i tzw. "edukacji" seksualnej- informuje Fundacja Pro - Prawo do życia.

 


Antypedofilska akcja została zgłoszona na rynku we Wrocławiu jako legalne zgromadzenie publiczne. Nasi wolontariusze planowali użyć w jej trakcie samochodowej lawety oklejonej grafikami informacyjnymi. Gdy tylko przybyli na miejsce, zaczęły się problemy.


Na naszych działaczy czekali funkcjonariusze straży miejskiej, którzy na trasie przejazdu ustawili metalowe zapory! Zrobiono to tylko po to, aby uniemożliwić wjazd naszej lawety na rynek. Następnie strażnicy zaczęli utrudniać rozpoczęcie akcji, przez co pikieta ostatecznie trwała przez 30 minut zamiast zaplanowanych 90 i odbyła się bez użycia auta.


Miejscy urzędnicy próbowali tłumaczyć swoją interwencję tym, że wrocławski rynek jest formalnie parkiem kulturowym i rzekomo nie wolno używać tam samochodów i nagłośnienia. Tymczasem bez żadnego problemu wjeżdżały tam pojazdy uczestników tzw. "parady równości" LGBT, nad którą w 2019 roku honorowy patronat sprawował prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.


Po raz kolejny widzimy, że w Polsce są równi i równiejsi wobec prawa. Do podobnej sytuacji doszło niedawno w Warszawie, gdzie tamtejszy ratusz eksmitował nas z biura wynajmowanego od miasta. W tym samym czasie organizacje LGBT wciąż korzystają z lokali w ścisłym centrum stolicy na preferencyjnych warunkach...


Po Warszawie przyszła kolej na Wrocław, którego władza udowodniła (już po raz kolejny), że otwarcie reprezentuje interesy lobby LGBT. Działania prezydenta Sutryka i jego ludzi świadczą o tym, że już wkrótce zamierzają pójść w ślady Gdańska i przeforsować we Wrocławiu skandaliczne projekty "edukacji" seksualnej, czego domagają się homoseksualni aktywiści.


Kilka dni temu do mediów przedostały się kolejne informacje na temat prowadzonego w Gdańsku programu "edukacji" seksualnej Zdrovvelove. Prezentowane uczniom treści budzą przerażenie.


„Dziewczynki uczy się, jak ubierać prezerwatywy na drewnianego fallusa, a dzieciom mówi się, że połykanie nasienia nie jest niczym zdrożnym”.


Tego uczy się młodzież w ramach projektu "edukacji" seksualnej, który od 2018 roku trwa w gdańskich szkołach!


"To wszystko prawda. Takie treści padają na lekcjach. Ale to nie są treści z kosmosu. Młodzież się nas o to pyta. To nie są nasze poglądy, przekazujemy wiedzę."


Próbuje tłumaczyć się Anna Michalska, "edukatrka" seksualna odpowiedzialna za program. Zwróćcie Państwo uwagę na perfidną logikę tych działań.


Przekazujemy uczniom niezwykle wulgarne treści i udzielamy im bezwstydnych instruktaży gdyż... sami nas o to proszą. To całkowite zaprzeczenie idei wychowania! Na początku może wydawać się to zaskakujące, ale gdy spojrzymy szerzej na strategię lobby LGBT, wszystko staje się jasne.


Zagubieni moralnie uczniowie, w szczególności ci, którzy mają słaby kontakt z własnymi rodzicami, szukają odpowiedzi na trudne pytania w okresie dorastania. Trafiają na "autorytety", na jakich kreują się przed nimi "edukatorzy" seksualni. Następnie w ramach lekcji, zajęć, warsztatów i pogadanek rozmawia się z nimi otwarcie na temat przeróżnych perwersji seksualnych, które przedstawia się jako coś dobrego, czemu można do woli się oddawać bez niepokoju o wyrzuty sumienia. Szczególnie promowany i reklamowany jest homoseksualizm.


Później, oswojone z perwersjami i rozbudzone seksualnie dzieci zostają zachęcane do podejmowania aktywności seksualnej. Na tym etapie "edukatorzy" seksualni i aktywiści LGBT kładą duży nacisk na naukę wyrażania zgody na seks. Po co? Aby w konsekwencji tych wszystkich działań dzieci stały się łatwym łupem dla pedofilów.


Andrzej Jaczewski, jeden z pionierów "edukacji" seksualnej w Polsce, otwarcie twierdzi, że dobrowolny seks dorosłego z dzieckiem powyżej 9 lat powinien być legalny. Tę samą narrację powielają aktywiści LGBT, którzy od lat deprawują dzieci w krajach zachodniej Europy.


Jak daleko sprawy zaszły już w Polsce możecie Państwo samodzielnie ocenić na podstawie kilku kolejnych, ukrytych przed rodzicami, założeń programu Zdrovvelove realizowanego w Gdańsku:


- Promocja masturbacji w każdym wieku i przekazywanie uczniom informacji, że nie da się masturbować za dużo oraz że jest to wręcz niezbędne dla zdrowia. Zachęca się uczniów do podejmowania wspólnej masturbacji. "Istnieją przeróżne sposoby masturbacji, poszczególne osoby mogą stosować niepowtarzalne techniki lub przedmioty" - czytamy w programie Zdrovvelove.


- Uczniowie dowiadują się, że mają prawo "tworzyć takie relacje intymne jakie będą dla Ciebie i Twojego partnera/partnerki/partnerów satysfakcjonujące" - otwarta zachęta do podejmowania kontaktów seksualnych z wieloma osobami różnej płci równocześnie.


- Nachalna promocja homoseksualizmu, w tym informowanie uczniów, że każdy z nich może być homoseksualistą (!) ale jeszcze o tym nie wie gdyż jego "orientacja" mogła się jeszcze nie ujawnić.


Wielu rodziców wyraża zgodę na udział swoich dzieci w takich zajęciach, ponieważ najczęściej przedstawia się im jedynie ogólne założenia programu i poszczególnych lekcji, z których nie wynika co faktycznie będzie przekazywane uczniom.


Wielu polskich rodziców uwierzyło również propagandzie, według której aby ich dzieci prawidłowo dojrzewały i nabierały właściwych umiejętności społecznych, niezbędne jest oddanie ich pod opiekę "profesjonalistów" z zakresu "edukacji" seksualnej. Z moich doświadczeń wynika, że duża grupa Polaków naprawdę w to wierzy. Z czego to wynika?


Właśnie taka narracja na wielką skalę powielana jest przed media sprzyjające lobby LGBT. Rodziców straszy się katastrofalnymi konsekwencjami nie wysyłania dzieci na "edukację" seksualną. Wmawia się im, że bez "edukacji" seksualnej dzieci będą masowo chorować na HIV, zachodzić w niechciane ciąże oraz że będą pogubione w relacjach z innymi ludźmi. A to właśnie "edukacja" seksualna jest jednym z głównych powodów występowania tych problemów u młodzieży.


Inna, również bardzo liczna grupa rodziców, traktuje "edukację" seksualną jako ulgę polegającą na zdjęciu z nich odpowiedzialności za rozmowy z dziećmi na trudne tematy. Oni również często nie mają pojęcia, jakie dokładnie treści będą przekazywane uczniom w trakcie zajęć.


Podczas gdy w Polsce deprawacja wdziera się do szkół, na zachodzie dawno już zagościła nie tylko w placówkach edukacyjnych, ale również w kulturze masowej, mediach i rozrywce skierowanej do najmłodszych.


Tydzień temu ogłoszono, że w najnowszym sezonie popularnego wśród dzieci serialu "Ulica Sezamkowa" wystąpi aktywista LGBT. Twórcy programu deklarują, że wniesie on do Ulicy Sezamkowej "dzikie wibracje". W internecie można łatwo znaleźć zdjęcia tego homoseksualnego aktywisty, na których przytula się nago do innego mężczyzny. Teraz będzie on „bawił i uczył” dzieci obok Ciasteczkowego Potwora. To nie nowość, gdyż program już dwa lata temu oficjalnie zaangażował się w promowanie tzw. miesiąca dumy gejowskiej.


Polska jest obecnie na innym etapie. Trwa masowe oswajanie dzieci i młodzieży z perwersjami seksualnymi pod pozorem niesienia im wiedzy o "dojrzewaniu" i "dorastaniu". To, co faktycznie odbywa się w ramach tzw. "edukacji" seksualnej powinno budzić szok i powodować natychmiastową reakcję rodziców. Tylko w ten sposób możemy postawić tamę na deprawacji w naszym kraju i przeciwstawić się dalszym planom lobby LGBT, które zakładają demoralizację na masową skalę.


(...)


Mariusz Dzierżawski


Fundacja Pro - Prawo do życia







Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.