PILNE! NASZA INTERWENCJA! Walka sądowa Bożeny Bargieł o nieruchomość – 05.12.2019
data:04 grudnia 2019     Redaktor: Redakcja

Najbliższa sprawa Pani Bożeny - w Sądzie Okręgowym Al. Solidarności 05 grudnia o godz. 14 sala 131 (I piętro korytarz H). Okażmy solidarność z Panią Bożeną w walce przeciw mafii urzędniczo-sądowniczej.

A już 06.12 o godz. 8.00 wyznaczono termin eksmisji ul. Jedwabnicza
UWAGA! Nie pozwólmy na BEZPRAWNY ZABÓR NIERUCHOMOŚCI!
Prosimy wszystkich o wsparcie pani Bożeny Bargieł, która toczy samotną batalię w obronie swej nieruchomości, wzniesionej z gruzów przez jej ojca. Przyjdźmy solidarnie jutro, w czwartek, 05 grudnia na godzinę 14:00 na rozprawę w procesie przed Sądem Okręgowym przy Alejach Solidarności 127, korytarz "H", sala numer 131 (mapa TUTAJ).
 
 
Szanowni Państwo!
 
Od 10 lat walczę z bezduszną „obroną interesu Miasta Stołecznego Warszawy”, z bezprawiem urzędniczym Urzędu Dzielnicy Mokotów, ale też z bezdusznością sądów, o mieszkanie stworzone w 1956 r. przez mojego ojca z ruiny przedwojennego budynku.
 
Jest rzeczą zrozumiałą, że urzędy i sądy mają bronić interesu Skarbu Państwa i M. St. Warszawy, ale jest rzeczą niedopuszczalną, niegodną i w najwyższym stopniu niesprawiedliwą, aby ta „dbałość” polegała na odbieraniu skromnym emerytom ich środków do i tak bardzo skromnego, życia, odbieraniu dorobku życia całej rodziny, miejsca na ziemi.
 
Takie działanie urzędników w Dzielnicy Mokotów jest naruszeniem zasady zaufania obywatela do Państwa, podważa zaufanie do systemu prawa, obraża zdrowy rozsądek i poczucie sprawiedliwości, narusza dobra osobiste i mój interes prawny.
 
Po 10 latach walki o sprawiedliwość moja sytuacja życiowa stale się pogarsza, jestem już u kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej, po czterech operacjach, chora na nerwicę serca, sprawy krążeniowe, choroby związane z wiekiem, w sierpniu 2016 r. przeszłam udar. Moja obecnie dramatyczna sytuacja jest spowodowana życiem w ciągłym stresie, w niepewności jutra, z ciągłym brakiem środków finansowych m. in. w wyniku 10 lat walki w sądach i kosztów z tym związanych, kosztów zakupów leków. Zarząd Dzielnicy Mokotów i kolejne sądy całkowicie ignorują zarówno przepisy prawa, które bronią mnie w tej nietypowej sytuacji, korzystne dla mnie (wybiórcze stosowanie prawa) jak i inne liczne, przytaczane przeze mnie, argumenty oraz fakty z 60-cio letniej historii odbudowy i przystosowania ruiny przedwojennego budynku do celów mieszkalnych.
 
Od 17 lat jestem osobą samotną, od 8 na emeryturze. Wbrew opinii urzędników Dzielnicy Mokotów, w lokalu na ul. Jedwabniczej 2 nr 4, korzystam z nakładów i dorobku życia moich rodziców, którzy odbudowali go z ruiny szkoły, oraz własnych - ponoszonych od 2000 r. po śmierci rodziców.
 
Wówczas, w 1956 roku, ruina szkoły znajdowała się na terenie WZFO (Warszawskich Zakładów Foto-Optycznych) - zakładu, w którym pracował mój ojciec. Cztery lokale zostały odbudowane własnym kosztem mojej rodziny i trzech innych pracowników fabryki, ich własną ciężką pracą na podstawie pozwolenia wydanego przez dyrekcję Zakładu WZFO. Moje mieszkanie o powierzchni 70 m2, obecnie ma wartość ok. 500 tys. zł, zostało odbudowane za nakłady ponoszone od 1956 r. w wysokości ok. 300 tys. zł.
 
NIGDY, ani moja rodzina ani ja, nie dostałam gotowego do zamieszkania lokalu od Miasta Stołecznego Warszawy w Dzielnicy Mokotów.
 
Nieruchomość, na której znajdowała się ruina przedwojennej szkoły wybudowanej i prowadzonej przez OO. Dolorystów, została przejęta dekretem Bieruta w 1945 roku na własność Skarbu Państwa. Na tym terenie powstały Warszawskie Zakłady Foto-Optyczne (WZFO), do których przydział pracy otrzymał mój ojciec Lech Warachowski – Powstaniec Warszawski, który po powrocie z niewoli niemieckiej ukończył studia na Politechnice Warszawskiej. Sytuacja mieszkaniowa w leżącej w gruzach Warszawie była tragiczna. Lech Warachowski z dwoma innymi kolegami ze studiów, również pracownikami WZFO, wystąpili w 1956 roku do dyrekcji Zakładów o pozwolenie na odbudowę i przystosowanie istniejącej na tym terenie ruiny, na lokale mieszkalne (w zał.). Odbudowa i całe wyposażenie zostało wykonane na koszt lokatorów i ich własną pracą (byli inżynierami). W dalszej perspektywie budynek był przeznaczony do rozbiórki a fabryka miała budować mieszkania dla pracowników.
 
Gdyby nie podjęta w 1956 roku odbudowa ruiny i stworzenie przez czterech pracowników fabryki, „z niczego” 4 lokali o wartości ok. 1,5 mln zł, nie istniałyby one dzisiaj i nie istniałaby wyodrębniona z terenu Zakładu WZFO, działka o powierzchni 893 m2 obecnie o wartości ok. 2 mln zł – obecnie uchwałą zarządu Dzielnicy przeznaczona do sprzedaży a lokatorzy do eksmisji, w tym ja - bez przydziału lokalu zastępczego pod pretekstem, że mam prawo do innego lokalu a separację z mężem załatwiłam formalnie zbyt późno.
 
W 1990 roku z mocy ustawy teren WZFO i działka z odbudowanym budynkiem została przejęta w zarząd przez Dzielnicę Mokotów – M. St. Warszawa zyskało, nie ponosząc żadnych kosztów, 4 lokale mieszkalne ( 2 x po 70m2 i 2 x po 40m2) o wartości ok. 1,5 mln zł (mój lokal o wartości ok. 500 tys. zł) oraz nieruchomość.
 
Teren fabryki został sprzedany w 1994 roku pod prywatną szkołę Pana Tadeusza Koźluka, a działka z odbudowanym naszym budynkiem o powierzchni 893m2 pozostała bez gospodarza, a lokatorzy bez administracji na działce o nieuregulowanym statusie prawnym. Przez 10 lat Dzielnica nie chciała uregulować statusu prawnego naszej nieruchomości, lokatorzy byli pozostawieni samym sobie.
 
W 1998 roku Zarząd Dzielnicy zdecydował się przejąć nieruchomość w administrowanie pod warunkiem, że lokatorzy zobowiążą się do wykupu ich mieszkań – co uczyniliśmy podpisując takie zobowiązanie w listopadzie 1998 r. (w zał.)
 
W 1998 roku Urząd Wojewódzki wydał ostateczną decyzję komunalizacyjną: nr 53955 z 8.04.1998 r. (w zał.) o nabyciu z mocy prawa działki w dniu 27.05.1990 roku – więc już 8 lat wcześniej. Księga wieczysta została założona dopiero ok. roku 2000 i nastąpiło przejęcie budynku, co potwierdza pismo zastępcy dyrektora Zarządu Dzielnicy Pana Wiktora Czechowskiego z dnia 3.11.1999 r.
 
Protokóły przejęcia i umowy najmu podpisano z nami w październiku 2003 roku, gdy lokatorzy byli w sytuacji przymusowej, zagrożeni w razie nie podpisania umów najmu, eksmisją. Niestety, uwierzyliśmy w swojej naiwności, że umowy podpisujemy na krótki czas i w celu wykupienia lokali, co w świetle art. 286 par. 1 ustawy z dn. 6.06.1997 r. KK (Dz. U. z 2.08.1997 r.) jest przestępstwem urzędniczym:
 
„kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8” oraz ew. art. 304 KK.
 
W 2007 roku rozwiązano ze mną umowę najmu pod pretekstem, że nie przeprowadziłam rozwodu z byłym mężem i że mam możliwość zamieszkiwania z nim w lokalu spółdzielczym (separacja formalna z 29.01.2008 roku, faktycznie w 2000 roku).
 
Jednak z wyroku Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 2002 roku: „oświadczenie woli o wypowiedzeniu umowy najmu lokalu mieszkalnego sprzeczne z zasadami współżycia społecznego jest nieważne z mocy art. 58 par. 2 KC, a materialnoprawną podstawę ustalenia, że oświadczenie to, wobec nieważności, nie spowodowało wygaśnięcia umowy i w tym sensie było bezskuteczne, może stanowić art. 189 KPC (VCKN 852/00)”.
 
Kolejnym bezprawnym działaniem, wbrew ustawie, w stosunku do mnie było naliczanie odszkodowania za bezumowne korzystanie ze stworzonego własnym kosztem lokalu, w podwójnej wysokości czynszu (obecnie „zadłużenie” wyniosło ok. 26 tys. zł) na podstawie uchwały Rady Miasta St. Warszawy z 2009 r. – niezgodnej z aktem normatywnym wyższego rzędu tj. z ustawą, zaskarżoną a wykorzystywaną przez urzędników M. St. Warszawy do 2012 r.
 
Jest to wybiórczym stosowaniem prawa, nadużyciem władzy/uprawnień z pełną świadomością działania na szkodę obywatela art. 231 KK par. 1 i 2 oraz art.115 par. 13 KK, brakiem poszanowania dla praw osoby, która oddała Miastu lokal wart pół mln zł.
 
„Nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony” (Art. 5 Ustawy z 23.04.1964 KC Dz.U.64.16.93).
 
Obecnie moja egzystencja jest zagrożona, dzieje mi się ogromna krzywda – wbrew prawu i z naruszeniem zasady sprawiedliwości społecznej. Emerytka od 8 lat nie jest w stanie spłacać ze swojej skromnej urzędniczej emerytury takiej sumy – tym bardziej, że dzięki nakładom ok. 300 tys. zł ponoszonym od 1956 roku, wzbogaciłam M. St. Warszawę o lokal wart 500 tys. zł oraz nieruchomość o wartości ok. 2 mln zł.
 
Z pozwu Dzielnicy Mokotów w Sądzie Okręgowym odbędzie się kolejna w ciągu 10 lat rozprawa o eksmisję (pierwsza przegrana przez Dzielnicę w 2010 roku!) mnie i mojego syna Piotra, również zameldowanego ze mną na ul. Jedwabniczej 2 m 4 a nie posiadającego własnego lokalu, mającego 3 synków w wieku od 6 do 10 lat.
 
Na podstawie art. 199 par.1 pkt 2 KPC sąd winien odrzucić pozew o eksmisję, gdyż: „orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy oraz inne organy państwowe i organy administracji publicznej, a w wpadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby”.
 
W odpowiedzi na ten pozew wniosłam do sądu o oddalenie pozwu i o zasądzenie na moją rzecz odszkodowania/zadośćuczynienia za lokal oddany Miastu o wartości 500 tys. zł, za nakłady ponoszone od 1956 r. w wysokości ok. 300 tys. zł. Sąd Okręgowy wyznaczył termin rozprawy na 20 lipca br., i uznając je za roszczenie wzajemne.
 
Sprawa będzie też analizowana przez Wydział Skarg i Wniosków Biura Kontroli i Audytu Wewnętrznego w Ministerstwie Sprawiedliwości. Natomiast Komisja Weryfikacyjna do spraw reprywatyzacyjnych stwierdziła, że sprawa nie leży w jej kompetencjach i skierowała moją sprawę do Prokuratury Krajowej.
 
Obawiam się jednak, że „niezawisły” sąd stosując się do zasady „swobodnej oceny” i nie dociekając prawdy obiektywnej, kolejny raz wyda krzywdzący wyrok – jedyna nadzieja w interwencji organizacji broniących osoby pokrzywdzone przez tzw. „wymiar sprawiedliwości” i we właściwej i sprawiedliwej ocenie całokształtu sytuacji.
 
Zgodnie z prawem Urząd Dzielnicy Mokotów ma obowiązek przyznać mi lokal zastępczy równorzędny (zgodnie z uchwałą Rady Miasta nr LVIII/1751/2009 z 9.07.2009 r. nie podlegam kryterium dochodowemu i metrażowemu). Pozostali sąsiedzi już otrzymali lokale zastępcze równorzędne (nawet ten sąsiad, który zdewastował swój lokal tak, że nie nadawał się nawet do remontu i został już wyburzony) – jest to kolejny dowód na dyskryminacyjne i niesprawiedliwe traktowanie mojej sprawy gdyż wg. prawa:
 
- art. 21 ust. 4 i 5 ustawy z 21.06.2001 r. o ochronie praw lokatorów – warunek możliwości „pozbycia się” lokatorów to okres 6 miesięcy z wcześniejszym zawiadomieniem na piśmie i z ofertą innego lokalu, prawo pierwokupu zajmowanego lokalu (art. 34.1. pkt. 3 ust. 1-7 Dz. U. 04.261.2603 z dn. 21.08.1997 r.),
 
- oraz naruszenie posiadania art. 342 KC, „wkroczenie w sferę władztwa posiadacza” art. 19, 342 (Dz. U. 64.16.93 z 23.04.1993 r.) o ochronie praw lokatorów, naruszenie miru domowego.
 
Można stwierdzić z niepokojem, że obecnie nasza polska władza administracyjna, sądy i komornicy, stanowią zagrożenie dla szans normalnego życia i sprawiedliwości dla skromnego niewinnego człowieka.
 
Setki skarg na funkcjonowanie sądów i urzędów, budzą grozę i sprzeciw, a wynikają z kompletnego braku jakiejkolwiek odpowiedzialności urzędników i sędziów – przed nikim i za nic. Sądy, zwolnione z dociekania prawdy obiektywnej, bezdusznie nie dokładają należytej staranności w analizowaniu przedstawionych faktów i dokumentów, nie mają świadomości, że decydują o ludzkim losie i życiu.
 
Z poważaniem
Bożenna Bargieł
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.