FRANCO  - persona non grata?
data:29 listopada 2019     Redaktor: GKut

– oczywiście dla światowej i hiszpańskiej lewicy, która przedstawia go jako jednego z wodzów europejskiego faszyzmu obok Mussoliniego i Hitlera.
Polecamy felieton Marka Baterowicza.

 

Tymczasem to wielkie nieporozumienie i kłamstwo, albowiem bunt generałów przeciwko socjalistycznemu rządowi w Madrycie nie był inspirowany przez Niemcy ani Włochy, a po prostu był reakcją na bezprawie, anarchię i morderstwa rządu Frontu Ludowego, który liczebnie przegrał ( o circa 300 tysięcy głosów) wybory 17 lutego 1936, a zdołał jednak utworzyć rząd, gdyż centroprawica była podzielona. Zaraz po wyborach żywioł anarchii opanował Hiszpanię, znowu płonęły kościoły, mordowano księży i zakonnice, chociaż Kościół odgrywał wielką role charytatywną pomagając ubogim i bezrobotnym. Wielu księży też żyło skromnie. Ale od 1931 lewica propagowała antyklerykalizm z braku planu na uzdrowienie ekonomiczne kraju. Od r.1934 płonęły kościoły, tworzono komisje zwane Czeka na wzór sowieckich struktur terroru, tworzono i Armię Czerwoną! Mordowano przedstawicieli państwa i katolickich elit. Po wyborach w r.1936 w Hiszpanii zapanował podobny scenariusz anarchii, jak ten z lat poprzednich. Od lutego trwała ta wojna domowa, na razie bez udziału wojska. Radykalni komuniści rozbijali więzienia, uwalniając swych towarzyszy. Ulicami Madrytu 1 maja przeszedł tłum lewicy niosąc portrety Lenina i Stalina. Śpiewano Międzynarodówkę z rewolucyjnym gestem zaciśniętej pięści. Socjaliści ścierali się z nacjonalistami nawet na pogrzebach, a komuniści w maju zastrzelili jednego z nacjonalistów, w odwecie zginął potem ten komunistyczny zabójca. Kulminacją tych porachunków było zamordowanie – 13 lipca – wodza opozycji parlamentarnej, monarchisty José Calvo Sotelo.  Bilans tej czteromiesięcznej wojny domowej – przed buntem generałów - był wysoko niepokojący: zabito 330 osób, raniono 1511, spalono 170 kościołów i przeprowadzono 213 nieudanych zamachów na rozmaite osoby. Anarchia i fala zbrodni zalała kraj. Wśród Celtów-Iberów, dalekich przodków Hiszpanów, panował kult śmierci jak pisał Ortega y Gasset, bolszewickie metody padły więc na podatny grunt. A rewolucjoniści zajmowali ziemię, demolowali przemysł. W tej sytuacji grupa generałów – jej mózgiem był Sanjurjo – przystąpiła do działania. Każdy z generałów organizował powstanie w swym regionie:  w Andaluzji - Queipo de Llano, w Nawarze – Mola ( prawa ręka Sanjurjo), w Walencji – Goded, a w Afryce Franco, który długo zastanawiał się, zanim przystąpił do zamachu stanu. Rebelia wybuchła 17 lipca 1936, Queipo de Llano zajął Sewillę, legioniści zajęli Ceutę i Melillę, ale Franco przebywał jeszcze na Wyspach Kanaryjskich. Tam, 18 lipca na falach radia Tenerife wyjaśnił przyczyny buntu: chaos, brak bezpieczeństwa, nierówność panująca w Hiszpanii. I dzięki samolotowi dostarczonemu przez katalońskiego finansistę Juana Marcha Franco udał się do Maroka. Jego oddziały nie mogą jednak przedostać się do Hiszpanii, ponieważ flota – wierna rządowi socjalistów – udaremnia przeprawę. I to zadecydowało o umiędzynarodowieniu konfliktu: Franco musiał skorzystać z samolotów włoskich i niemieckich, które codziennie przerzucały 300 żołnierzy do Hiszpanii, bombardując flotę republikańską. Później można było przetransportować resztę wojsk drogą morską.

        20 lipca w wypadku lotniczym na granicy z Portugalią ginie generał Sanjurjo i rebelianci tracą duszę konspiracji. Wtedy generał Franco nieoczekiwanie staje się głównym protagonistą buntu, ponieważ nawiązał kontakty z Niemcami i Włochami, a jego legiony szybko zajmują, z pomocą wojsk Queipo de Llano, Andaluzję i Estremadurę. Franco miał już wtedy kwaterę główną w Sewilli.

      Nie będziemy tu śledzić całej wojny domowej, to w końcu trzy lata! Należało jednak ukazać jej początek, a także i to, że wojna ta de facto trwała od wielu miesięcy PRZED rewoltą generałów. Wojsko zatem musiało interweniować, nie było już innej opcji, ponieważ obie strony mordowały się wzajemnie, a stroną agresywną byli właśnie komuniści. Spalenie 170 kościołów to niezbity dowód czerwonej agresji, a płonęły od r.1934. W tej sytuacji w żadnym kraju nie można pozostać obojętnym na taką falę destrukcji,  zabijano też księży i zakonnice. A dzisiaj socjaliści hiszpańscy – z minami świętoszków – wzdychają nad „okrucieństwami” buntu generałów, zwalając wszystko na Franco i usuwając jego trumnę z Doliny Poległych tuż przed wyborami ( 10 listopada br.). Jaka hipokryzja, jak niskie oszustwo, ale nie pomogło to socjalistom: od wyborów minęły prawie trzy tygodnie, a znowu nie mogą utworzyć rządu.

   Zobaczmy zatem jak ten „faszystowski” generał zachował się wobec Hitlera i nazistowskich Niemiec. Po pierwsze – nie chciał wpuścić go do Hiszpanii, więc spotkał się z nim 23.X.1940 r. tuż za granicą z Francją, w Hendaye, tego już  uniknąć się nie dało, bo Hitler akurat był z wizytą u Pétain’a. Pociąg wiozący Franco spóźnił się około dziesięć minut ( ponoć z winy kolei ), co już zdenerwowało Hitlera. Spotkanie trwało tylko trzy godziny, co biorąc pod uwagę formalności i tłumaczenie rozmowy, nie bylo zatem długie. Franco zręcznie kluczył, drażnił Hitlera uwagami, ze wojna może potrwać lata, a nawet gdyby Niemcy zajęli wyspę Anglii, to – jak stwierdził Franco – Anglicy będą dalej prowadzić wojnę z...Kanady! Na koniec Hiszpanie odmówili podpisania protokołu! Dopiero następnego dnia Franco zaproponował podpisanie protokołu pojednawczego, w którym było zobowiązanie, że Hiszpania przystąpi do wojny po stronie państw Osi tylko wtedy, gdy będą tego wymagać okoliczności i gdy ona sama będzie w stanie to uczynić. Bardzo zręczna i podwójna asekuracja, wcześniej też Franco uzależniał to od takich warunków w kwestii Maroka, że Niemcy nie mogły się z nimi pogodzić. Hitler odjechał z Hendaye rozczarowany i w złym humorze. Na tym nie koniec, bo kiedy 10 stycznia 1941 r. admirał Canaris zjawił się w Madrycie z prośbą o zgodę na przemarsz wojsk niemieckich przez Hiszpanię w celu zajęcia Gibraltaru, Franco stanowczo odmówił. Od dawna sprzyjał skrycie Anglii i był zależny od importu z Kanady. W listopadzie 1941 podpisał pakiet umów handlowych z Anglikami. A na odczepnego wysłał na front sowiecki tzw. Błękitną Dywizję, ale byli to wyłącznie ochotnicy. Tym samym pozbył się tych Hiszpanów, którzy okazywali sympatie wobec faszyzmu – znakomite posunięcie. Franco był subtelnym politykiem, a po uratowaniu Hiszpanii od komunizmu i sowieckiej dominacji (  Rosjanie  tworzyli już w hiszpańskich klasztorach biura NKWD i miejsca tortur/egzekucji ), powoli zmierzał w kierunku demokratyzacji państwa i przywrócił monarchię. Dzisiaj hiszpańscy socjaliści, zamiast okazać wdzięczność Franco, burzą jego pomniki i usuwają jego trumnę z Doliny Poległych. Doprawdy, nikła mądrość rządzi światem.

     Miejmy nadzieję, że Polsce nie grozi wojna domowa pomimo nienawiści targowiczan i aktów przemocy wobec biur poselskich PiS-u oraz , na szczęście, rzadkich morderstw działaczy tej partii. U Polan – w przeciwieństwie do Celtów-Iberów – nie panował kult śmierci, lecz skażono nas krwawymi instynktami komunistów. Przenikły one i do III RP np. w wyczynach seryjnego „samobójcy” i ta nekrofilia panująca za rządów PO-PSL ma przecież korzenie w działaniach nieznanych sprawców w PRL-u. Słaba reakcja rządu PiS-u na nowe zbrodnie po 2015 r. może jednak tak rozzuchwalić wrogów Polski i demokracji, że nastąpi eskalacja anarchii i przestępstw, które powoli prowadzą w stronę konfliktu na większą skalę. Demokrację podważa także terror rozpętany z okazji promocji nowej książki Sumlińskiego o Jedwabnem. Niepokoi też dziwne przenikanie do rządu PiS-u polityków kojarzonych bardziej z geremkowszczyzną ( na jakiej zasadzie ?) albo powierzenie teki ministra finansów komuś, kto ma zaledwie średnie wykształcenie i słabo mówi po polsku. Czy dziś Wyspiański – wstając z grobu – powiedziałby „a to Polska właśnie” ?

                                                                                                                                   Marek Baterowicz

    

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE



 
Marek Baterowicz, ur.1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 w Sydney i 2017 w Warszawie) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.(www.polskacanada.com/aux-vents-conjures-par-marek-batter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.