CO SŁYCHAĆ U PELIKANÓW  (i wiadomości z Kraju Bocianów)
data:17 października 2019     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać....

 

      Australijczycy kochają wszystkie zwierzątka ( o zgrozo, nawet rekiny!), a także wszystkie ptaki. Najbardziej chyba pelikany, które są dokarmiane rybami np. nad brzegiem The Entrance na Central Coast (Nowa Południowa Walia). Spacerują potem tłuściutkie i fruwają niewysoko.  Pelikany na antypodach żyją lepiej niż bezdomni i o wiktuały martwić się nie muszą, w dodatku godzin posiłków Australijczycy przestrzegają punktualnie. Z nudów pelikany założyły Klub Inteligencji Ptasiej i tam wiodą różne dysputy. Ostatnio bardzo dużo dyskutowały o mało im znanej ideologii LGBT, a potem postanowiły założyć sektę LGBT. Doszły do wniosku, że to pożyteczna idea, bo pozwala rozprawić się z rozmaitymi osobnikami a nawet z wysoko postawionymi hierarchami Kościoła. Pelikany zapoznały się bowiem z artykułami Keith Windschuttle w „Quadrant” ( np. „Operation Get Pell”, czerwiec 2019) oraz z felietonami Andrew Bolta z „HeraldSun” (jak „Liar’s Fall is a Timely Lesson” 25 lipca br. i „The Case for George Pell” 26 września br.), które słusznie broniły kardynała, ale niestety nie o to chodziło pelikanom. Odkryły one wprawdzie jak można zniszczyć niewinnego człowieka, jeśli tylko pożonglować faktami i oskarżyć go nawet o rzeczy niewykonalne w pewnych okolicznościach. Analizując sprawę kardynała pelikany doszły niestety tylko do wniosku, że powinny założyć też sektę LGBT, bo to im się  przyda do rozprawy z jednym dużym pelikanem, którego nie lubią inne pelikany. Jak widać pelikany przecierają oczy i otwierają się przed nimi w Australii ogromne perspektywy. Natomiast sprawy wyglądają gorzej dla kardynałów i w ogóle dla Kościoła. Dobrze zatem, że pani Pat Gartian z Tasmanii przypomniała wielkie zasługi Kościoła wobec społeczności tylu krajów, w tym Australii. Od początków kolonizacji siostry zakonne niosły pomoc ludziom i zanim wymyślono „welfare” to one i księża zakładały szkoły dla biednych dzieci, dbały o sieroty i bezdomnych, alkoholików czy więźniów. Dzięki Kościołowi powstawały szpitale, przytułki, instytuty badawcze, a nawet pierwsza klinika dla chorych na AIDS. Chrześcijanie tworzyli Czerwony Krzyż, Alcoholic Anonymous, Lekarzy Bez Granic, Missions to Seamen, Salvation Army i tyle innych organizacji zakładanych w trosce o ubogich. Wreszcie Caritas, obecny we wszystkich krajach, drugi co do wielkości po Czerwonym Krzyżu. To wszystko przypomina pani Pat ( patrz „The Sun-Herald”, 13 października br., Editorial Letters, str.28) i podziękujmy jej za przypomnienie pięknej karty Kościoła.

      A z Kraju Bocianów dostaliśmy nowiny, że Prawo i Sprawiedliwość wygrało wysoko wybory ( prawie 44% poparcia) i utrzyma się przy władzy, ale nie głosowało aż 38% wyborców, a zatem wynik mógłby być znacznie lepszy osiągając próg ponad 50% ( a nawet więcej), gdyby do urn poszli także ci, co woleli pozostać w domach. Upajamy się, że tym razem padł rekord frekwencji, bo aż 62% wyborców oddało głosy. A jednak nie jest to przecież sytuacja normalna, bo oznacza, że prawie 40% tych obywateli lekceważy własną Ojczyznę i nie bierze odpowiedzialności za nią w dniu tak ważnym jak wybory. W dniu, w którym tworzy się Historia. Dziwne, ludzie ci mają potem wymagania i różne pretensje do rządów, ale nie wykorzystują kartki wyborczej, aby wpłynąć na obraz Sejmu i Senatu. W Australii głosowanie jest „przymusowe” (co nie podoba się malkontentom ), lecz dzięki temu pejzaż po wyborach ukazuje dokładniej polityczną mozaikę w parlamencie niż w krajach, gdzie głosowanie jest tylko dobrowolne.

          Niestety, w Polsce może pokutuje jeszcze stare przekonanie z PRL-u, kiedy o wyborach mówiło się „a co to zmieni?”...Tym razem taka postawa nie ma sensu, bo właśnie każdy głos coś wnosi! Kiedy wreszcie zrozumieją to Polacy ? Absencja 38% elektoratu sugeruje, że wśród nich mogli być potencjalni zwolennicy PiS-u, albowiem gdyby byli to lewacy z pewnością poszliby do urn, aby wesprzeć swoich kumpli z SLD, PSL-u czy z Koalicji Obywatelskiej. To wynikałoby z ich „internacjonalistycznej” karności, a jeżeli tak nie postąpili to znaczy, że nie sympatyzują z lewicą. Ergo, stoją bliżej centrum albo i prawicy. Dlatego można suponować, że w kręgach tych leniwych wyborców są obywatele, którzy mogli poprawić wynik PiS-u, gdyby raczyli oddać głosy. Dla nich Ojczyzna nie jest wspólnym obowiązkiem.

      W naszej ząbkującej demokracji są też inne problemy, niemniej istotne i związane z lichym stanem naszej praworządności. Mistrzyni korupcji Gronkiewicz-Waltz jest na wolności. A do wyborów dopuszczane są osoby  będące w kolizji z prawem jak np. kandydaci do Senatu Gawłowski i Kwiatkowski ( obaj z Platformy Obywatelskiej ). Gawłowski ma aż siedem zarzutów prokuratorskich, w tym cztery o łapówki. Kwiatkowski narozrabiał w NIK-u, ujawniły to taśmy i trwa postępowanie. W takich wypadkach prawo powinno eliminować takich kandydatów do państwowych funkcji, a jeśli tego nie robi to prawo przyczynia się do spotęgowania korupcyjności państwa zwanego szumnie III RP. To doprawdy oburzające i karygodne. Czy to właśnie chce „ujawnić” Schetyna ? Wolne żarty! I co na to Prezydent RP, który szczyci się doktoratem z dziedziny prawa, a nie agronomii ?! I będziemy mieli aferzystów w Senacie, co jest skandalem. III RP nie jest państwem prawa, ale mafijnej sitwy. Panie Prezydencie, czas z III RP uczynić państwo prawa!

   Gdy o Senacie mowa to akurat może stać się on w tej kadencji niezupełnie pisowski. Na szczęście nie zablokuje to uchwalania ustaw, bo nawet po dezaprobacie senackiej mogą one wrócić do Sejmu i być przyjęte większością głosów. Wydłużyć to może jednak procesy legislacyjne. A w Sejmie prawdopodobnie czeka nas kabaret nie gorszy od poprzedniej kadencji, a może nawet bardziej jadowity, gdyż dostała się tam niejaka Klaudia Jachira, a posłami są też źle wychowani „luminarze” totalnej opozycji. Być może dojdzie do karczemnych pokrzykiwań i innych ekscesów, z których słyną posłowie z PO, SLD czy PSL-u, gdzie umocował się teraz kontrowersyjny Kukiz. A niektórzy politycy opozycji już bulgoczą przeciwko PiS-owi, szydząc nawet z poziomu...inteligencji wyborców, którzy głosowali na Prawo i Sprawiedliwość. To prymitywna metoda walki z PiS-em, dziwi tylko że stosuje ją również pewien dżentelmen z muszką i jeden reżyser-oszołom, zwolennik antypolskich spektakli w teatrach.

    Nowa kadencja dopiero kiełkuje, ostateczne wyniki poznamy już wkrótce, ale niepokoi także i to: powrót ex-komunistów do Sejmu jak Czarzasty, zamieszany w aferę Rywina i jeden z ofiarodawców obrazu Kossaka dla Kwaśniewskiego, a przesłuchiwany w r.2001 przez sejmową komisję śledczą. A cóż ma do zaproponowania Polsce Czarzasty, stary rep z PRL-u i kumpel Roberta Kwiatkowskiego, Andrzeja Barcikowskiego, Kwaśniewskiego czy Millera ? Albo taki Zandberg, neomarksista z wąską wyobraźnią ?

   Peerelowska scheda jest jak kamień młyński u szyi narodu. Tłumaczył to już prof. Ryszard Legutko pisząc o „narodzie” peerelczyków, wyhodowanym za sowieckiej okupacji. Kolejne pokolenia tego „narodu”, mające oparcie w starej sędziowskiej kaście, blokują reformę RP i rozwój Polski. A osobny temat to głosowanie na emigracji, gdzie bryluje złota młodzież z PO. Pisał o tym w internecie pan Hubert Błaszczyk, a zatem już nie muszę rozwijać tego tematu.  Każdy dzień przynosi coś nowego, będzie okazja wrócić do niedawnych wyborczych emocji. Szokuje tylko to, że aż 27% otrzymała PO ( Platforma Oligarchów) – aż tylu jest w Polsce kibiców korupcji i „elytarnych” układów ?

                                                                                                             Marek Baterowicz

  

 

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE



Marek Baterowicz, ur.1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 w Sydney i 2017 w Warszawie) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.(www.polskacanada.com/aux-vents-conjures-par-marek-batter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.