66 rocznica uwięzienia Abpa Antoniego Baraniaka
data:27 września 2019     Redaktor: Anna

Abp Marek Jędraszewski przewodniczył 26. 09. 2019r. Mszy Świętej o pokój i beatyfikację Sługi Bożego Abpa Antoniego Baraniaka. To kolejna z Eucharystii sprawowanych 26 każdego miesiąca w pawilonie X Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. Ta była szczególna, ponieważ 26 września to dzień aresztowania arcybiskupa Baraniaka i osadzenia w mieszczącym się tu niegdyś więzieniu.

Eucharystia sprawowana była w niezwykłej scenerii; na więziennym korytarzu, między kratami i drzwiami dawnych cel, przed wielkim obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, która, jak mówi dyrektor placówki Jacek Pawłowicz, wprowadziła w te mury pokój. Parter i dwa piętra byłego aresztu wypełniły się po brzegi. Kto mógł, siadał na prostych metalowych taboretach. Niektórzy przybyli z Poznania, gdzie Abp Baraniak był ordynariuszem. Przed ołtarzem zajęli miejsca organizatorzy, wśród nich dyrektor Pawłowicz i Jolanta Hajdasz – autorka filmów o Abpie Baraniaku i promotorka tej postaci. Wśród zaproszonych gości znaleźli się m.in. prezes IPN Jarosław Szarek, Zofia Pilecka – Optułowicz. Na uczestników patrzyli z portretów niezłomni bohaterowie – ofiary mokotowskiej katowni. Liczni koncelebransi wyszli z zakrystii urządzonej w jednej z cel. Liturgii towarzyszył piękny śpiew Antoniny Krzysztoń.
Więzienie przy Rakowieckiej to nie tylko osobliwa sceneria. To swoista kalwaria, która z miejsca kaźni, uświęcona ofiarą męczenników, stała się godna ołtarza. Zabierający głos i sam Ksiądz Arcybiskup podkreślali rangę tej przestrzeni. To miejsce odzyskane, miejsce święte, Koloseum nasze.
Metropolita krakowski w przejmującej homilii mówił o dniu aresztowania Prymasa Stefana Wyszyńskiego i Arcybiskupa Baraniaka. Uderza ogromna liczna agresorów, którzy w nocy z 25 na 26 września 1953r. napadli na dom przy Miodowej. Skąpe notatki, jakie sporządził Sługa Boży Antoni Baraniak, dotyczą tylko tej daty. Kończą się na poranku 26 września, gdy znalazł się już na Rakowieckiej. O swoim pobycie w więzieniu nie mówił, ani nie pisał. Ile ten człowiek wycierpiał? Milczenie w sposób dotkliwie wymowny oddaje to, co jest nie do opowiedzenia. Przed śmiercią wspominał tylko, że gdy półprzytomnego wyprowadzano go z karceru, aby wymusić podpisanie „lojalki”, mówił sobie: „Baraniak, ty się nie możesz ześwinić”. Ta myśl, jak twarde ziarno, pozwoliła ocalić wielkość człowieczeństwa. Arcybiskup Baraniak nie dał wykorzystać się przeciw Prymasowi. Na trudne czasy Bóg nam dał pasterzy.
Mury Rakowieckiej, w których uwięziony Arcybiskup składając ofiarę z siebie służył Bogu i Kościołowi, stały się katedrą. Po ponad sześćdziesięciu latach, w nowym wieku, przejmująco zabrzmiał w nich śpiewany na zakończenie liturgii hymn „Boże, coś Polskę”.
Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.