Kartka z kalendarza: Wymordowanie przez Niemców pacjentów powstańczych szpitali
data:01 września 2019     Redaktor: ArekN

Niemcy kajają się za zbrodnie, przepraszają, przyznają do winy... I co z tego, skoro nic nie wróci życia ich ofiarom? Pamięć o bestialskich czynach rzekomo cywilizowanego narodu powinna być wciąż żywa - nie ze względu na pielęgnowanie nienawiści, ale z szacunku dla zamordowanych i ku przestrodze dla kolejnych pokoleń.

 

2 września 1944 r. Niemcy zdobyli Starówkę. Uczcili to w swoim stylu – zabijając kilka tysięcy cywilów i jeńców, w tym około 1000 rannych w szpitalach. Dalsze setki rannych powstańców zostało wymordowanych w szpitalach na Powiślu, Czerniakowie i Mokotowie. Część pacjentów spalono żywcem, innych zastrzelono bądź zakatowano. Gwałcono sanitariuszki, a nawet ranne pacjentki. Spływały krwią szpitale na ulicach Długiej, Kilińskiego, Podwalu, Miodowej, Hipotecznej, Freta, Świętojerskiej…

Pominąwszy kilka sporadycznych wypadków zabijania rannych można uznać, iż pierwsi Niemcy, którzy weszli na teren powstańczych szpitali zachowywali się z początku dość poprawnie. Niektórzy niemieccy oficerowie obiecywali nawet dostarczenie rannym żywności i środków opatrunkowych. Sytuacja uległa jednak radykalnej zmianie około godziny 11:00. Antoni Przygoński podejrzewał, iż w międzyczasie musiała zapaść w dowództwie niemieckim decyzja o wymordowaniu rannych. Prawdopodobnie została ona podjęta przez SS-Gruppenführera Reinefartha – być może nawet w porozumieniu z głównodowodzącym sił niemieckich w Warszawie, SS-Obergruppenführerem Erichem von dem Bach-Zelewskim. Powstańcze szpitale likwidowano zazwyczaj według bardzo podobnego schematu. Niemcy i kolaboranci ze wschodnich jednostek ochotniczych wpadali do szpitalnych pomieszczeń nakazując personelowi oraz lżej rannym opuścić budynek w ciągu 5-10 minut. Po upływie wyznaczonego czasu (lub nawet wcześniej) podpalali szpital i przystępowali do mordowania rannych Polaków, często pastwiąc się nad nimi w okrutny sposób.

Pielęgniarka Kamila Merwartowa zaświadczała:

Niemcy i Ukraińcy wpadają do szpitala powstańczego. [...] jak bydło zaczęli kopać i bić rannych leżących na ziemi, wyzywając ich od skurwysynów i polskich bandytów. [...] Biedakom leżącym na ziemi roztrzaskiwali buciorami głowy, rycząc przy tym okropnie, kopiąc i waląc, gdzie tylko mogli. Krew i mózgi nieszczęsnych bryzgały na wszystkie strony. [...] Niemcy podpalili powstańczy szpital, do rannych zaczęli strzelać. Dochodził nas straszliwy ryk i płacz żywcem palonych rannych ludzi”.

 

Na takim tle tym mocniej wybrzmiewają zachowania pojedynczych żołnierzy niemieckich, którzy potrafili zachować człowieczeństwo w piekle wojny, być może narażając się z tego powodu na ostracyzm i represje ze strony własnych rodaków. Tak zdarzyło się m.in. w Szpitalu Maltańskim na ul. Senatorskiej. Po zajęciu przez hitlerowców tego obiektu, nakazano jego ewakuację na Wolę. Tłum pijanych Niemców i ich wschodnich sojuszników ubliżał i groził maszerującym w kolumnie Polakom. Znalazło się jednak kilku niemieckich żołnierzy, którzy bronili jeńców przed swymi ziomkami, a nawet pomogli padającym ze zmęczenia pielęgniarkom dźwigać nosze z rannymi powstańcami.

Bywało również, że ranni Niemcy leczeni w szpitalach powstańczych występowali w obronie Polaków, zaświadczając o dobrej opiece jakiej byli poddani. Niekiedy takie interwencje okazywały się skuteczne, jak w szpitalu na ulicy Miodowej 23, gdzie wstawiennictwo rannych Niemców zapobiegło wymordowaniu personelu i jego podopiecznych (...)

Takie i podobne przypadki prezentowania uczciwej postawy żołnierskiej ginęły jednak w morzu okrucieństwa. Masakry jeńców oraz rannych znalezionych w szpitalach kontynuowano aż do ostatnich dni Powstania. Nawet gdy Anglosasi uznali w dniu 29 sierpnia (dopiero!) Armię Krajową za siłę zbrojną, której przysługuje pełnia praw kombatanckich, co strona niemiecka przyjęła do wiadomości, aż do podpisania kapitulacji regułą było mordowanie wziętych do niewoli powstańców.

 

za: pch24.pl , wikipedia






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.