Marek Baterowicz: Hiszpański rebus
data:16 sierpnia 2019     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać....

    

    Od końca kwietnia Hiszpania jest bez rządu. Wybory wygrali socjaliści z PSOE, lecz Pedro Sanchez nie może powołać rządu, bo jego partia zdobyła tylko względną większość i obecnie ma poparcie zaledwie małej regionalnej partyjki z Kantabrii. Wszystkie inne partie mają zastrzeżenia co do planów PSOE. I tak PP (Partido Popular), partia prawicowa rządząca poprzednio i obecnie druga na mecie wyborów oczywiście sprzeciwia się propozycjom PSOE. Ciekawe jednak, że i inna partia lewicy UP (Unidas Podemos) z Pablo Iglesiasem na czele odmawia poparcia socjalistom. Iglesias oskarża teraz PSOE, że Sanchez nie chciał zgodzić się na kompromis z UP.  Inne partie czy partyjki wstrzymały się od głosu, co nie pomogło socjalistom w misji utworzenia rządu. I tak kolejno, ERC(Katalońska lewica niepodległościowa ), Eh Bildu ( Baskijska lewica niepodległościowa ), Compromis (narodowa lewica Walencji ) a także PNV ( Baskijscy Nacjonaliści o profilu konserwatywnym ) oraz partia Vox ( nazwana przez socjalistów „skrajną” prawicą)  odmówiły oddania głosu. Wynik tej konsultacji z 25 lipca przyniósł tylko 124 głosy dla PSOE a 155 przeciwko, podczas gdy 67 posłów wstrzymało się od głosu. Jeżeli do 60 dni PSOE nie utworzy rządu, wtedy – 24 września – król rozwiąże parlament i ogłosi nowe wybory.

    W tej sytuacji Pedro Sanchez nasilił próby uzyskania kompromisu i pragnie do końca września pozyskać poparcie wystarczające dla powołania gabinetu. Jednak kolejne rundy rozmów na razie nie przyniosły przełamania kryzysu. Hiszpanii grożą zatem czwarte już ( w ciągu czterech lat) przyśpieszone wybory. Sanchez przyznał, że nie dogadano się co do tek ministrów i że są także różnice programowe, lecz nie precyzuje jakie. Powiada, że zależy mu na utworzeniu rządu, ale nie za wszelką cenę. Jest socjalistą na pewno radykalnym, co obrazuje choćby jego ślepa nienawiść do generała Franco, zbawcy Hiszpanii. Inny premier z partii PSOE – Zapatero – usuwał kiedyś pomniki generała, a dziś Sanchez domaga się usunięcia trumny generała Franco z Doliny Poległych. Ich żałosne wysiłki w podważaniu historycznej roli Franco są na miarę złośliwych liliputów lewicy hiszpańskiej, nakręcanych przez światową lewicę i zapewne post-sowiecką propagandę. Generał Franco walczył przecież nie tylko z komunistami z Brygad Międzynarodowych, ale i ze stalinowskim reżimem z ZSRR, który ingerował w politykę Hiszpanii jeszcze przed wojną domową. A natychmiast po jej wybuchu ( 17 lipca 1936 ) już otwarcie nowy ambasador sowiecki Marcel Rosenberg ( mianowany 27 sierpnia 1936) uczestniczył w posiedzeniach rządu hiszpańskiego jako wicepremier (!) wykorzystując ten atut, że ZSRR dostarczał broń republikanom.  Stalin wysłał też do Hiszpanii silny kontyngent kadr reprezentujących rozmaite służby. W pierwszym rzędzie byli tam doradcy wojskowi w liczbie do 800 ( w ciągu całej wojny 2.044 ), także agenci służb specjalnych jak np. Władimir Antonow-Owsiejenko ( dowódca szturmu na Pałac Zimowy), Aleksander Orłow ( czyli Lew Feldbin) albo Leonid Eitingon – specjalista od akcji terrorystycznych i wielu innych ( patrz: „Czarna księga komunizmu”, Paryż 1997-Warszawa 1999, rozdział „Cień NKWD nad Hiszpanią”, str. 314-331). Rosjanie skierowali swe siły najpierw do Katalonii, potem NKWD utworzyła nielegalne więzienia ( tzw. „chekas” od czekistów ) także poza Barceloną jak np. w madryckim klasztorze Atocha, Santa Ursula w Walencji i w Alcala de Henares. Wiele zarekwirowanych domów służyło jako miejsca odosobnienia, tortur i egzekucji. Dla przykładu: z końcem 1938 roku około 200 antyfaszystów i antystalinowców trzymano w „cheka” Santa Ursula, które nazywano hiszpańskim Dachau ( opisy tortur, str. 322-324). Znajomość „Czarnej Księgi Komunizmu” jest prawie żadna na Zachodzie, także w Hiszpanii, a w Australii jedyny egzemplarz tej książki znajduje się w State Library w Sydney i można go konsultować tylko na miejscu. W ten sposób światowa lewica ukrywa prawdziwy obraz przeszłości i manipuluje świadomością ludzi i narodów. Z generała Franco robi się faszystę, bo dostał militarne wsparcie od Mussoliniego i Hitlera. Franco pozostał jednak nacjonalistą, walczącym o suwerenność Hiszpanii. A podczas wojny – choć musiał spotkać się z Hitlerem w przygranicznym Hendaye ( nie chciał zaprosić go do Madrytu!), to nie zgodził się na przemarsz Werhmachtu przez Hiszpanię i na atak na Gibraltar. Stanął w obronie Anglii. A Hitlera wyprowadził nieraz z równowagi, np. mówiąc, że nawet gdyby Niemcy zajęli wyspy brytyjskie, to Anglicy będą się bronić dalej z Kanady! Na rosyjski front wysłał tylko dywizję ochotników, tym samym pozbywając się Hiszpanów sympatyzujących z faszyzmem. Franco był politykiem wyrafinowanym, nigdy faszystą. A dyktatorem umiarkowanym, nie pobłażał tylko komunistom. Lewicowa propaganda przyprawiła mu jednak gębę Sinobrodego, a teraz jeszcze hiszpańskie lewactwo prześladuje jego mauzoleum!    

    Nic dziwnego więc, że potem w wyborach w Hiszpanii wygrywa partia, której ideologiczni antenaci obradowali w Madrycie wraz z sowieckim ambasadorem i kombinowali jak tu najlepiej sprzedać swój kraj komunistom. Trzeba dodać, że w „Czarnej Księdze Komunizmu” są luki, brakuje np. wzmianki o  stratach duchowieństwa w Hiszpanii i tu trzeba zajrzeć do cennej książki prof. Marka Chodakiewicza – „Zagrabiona pamięć” ( W-wa, Fronda 2009). Komuniści zamordowali, często w okrutny sposób, blisko 7 tysięcy księży i zakonników ( w tym 283 zakonnice ), zniszczyli ok.20 tysięcy świątyń, profanowali cmentarze. Rewolucjoniści tańczyli z trupami wyciągniętymi z katakumb, układali zwłoki w pozycjach kopulacyjnych. W Madrycie zorganizowali mecz „piłki nożnej”, do którego użyto ...czaszki świętego! Chora nienawiść lewicy do religii była absurdem, gdyż charytatywna działalność Kościoła służyła społeczeństwu i ubogim. O tych zbrodniach nie ma wzmianki w „Czarnej Księdze”, częściowo dlatego że po wojnie domowej Kościół hiszpański zbyt rzadko wypominał te okrucieństwa. Okazuje się, że nie jest to właściwe podejście do sprawy. A w Polsce dziś też mamy – bez wojny domowej! – pobitych księży albo podrzynanie kukły z obliczem arcybiskupa, ale prymas powiada że nie widzi ręki podniesionej na Kościół !?? Taka postawa tylko rozzuchwali innych szaleńców i wrogów religii. Pobłażanie demonom, lekceważenie prawa może właśnie doprowadzić do wojny domowej! A w Australii po fałszywych oskarżeniach skazano kardynała Pella, lecz 21 sierpnia werdykt apelacji powinien go zwolnić i oczyścić!

    Wracając do Hiszpanii trzeba dodać, że wpływy socjalistów jednak nie objęły Madrytu, bo tamtejszy magistrat przypadł przedstawicielce PP, którą w dodatku poparła partia Vox! Co za despekt dla lewicy!

   A już czteromiesięczny kryzys w Hiszpanii powinien być i lekcją dla nas, bo słaba frekwencja w wyborach może wywołać sytuację, w której brak większości parlamentarnej utrudni sformowanie rządu dla PiS-u i głosowania w Sejmie.  Dlatego w październiku musimy mocno poprzeć PiS! To przecież jedyna partia, która dba o Polaków i o polskie interesy. Inne partyjki to zbieranina antypolskich furiatów, co szczególnie reprezentują „chłopcy-schetynowcy” demolując biura poselskie PiS-u, bo przecież  miłują konstytucję! A „chłopcy-adonisi” mówią, że im wszystko wisi, bo interesują ich tylko lubieżne postulaty! Czy dlatego połączyli się z SLD, z mutantami tych, co dawali d... sowietom? Na tle takich fircyków brykają tacy „męże stanu” (stanu bezhołowia i mętliku!)  jak lider PSL  i Kukiz, który chce być „języczkiem u wagi”, a języczek to on ma!. Egzotyczna panorama, do tego z Temidą w letargu! Ale nic to, piękny królewicz obudzi ją pocałunkiem w czoło jak  pozwoli na to TSUE i wtedy zagrają dudy!

                                                                                                                                  Marek Baterowicz

  

Od redakcji:

Zachęcamy do nabycia wydanej przez nasze stowarzyszenie książki Marka Baterowicza - opowieści o"wojnie jaruzelskiej"- ZIARNO WSCHODZI W RANIE


 
 
Marek Baterowicz, ur.1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 w Sydney i 2017 w Warszawie) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.(www.polskacanada.com/aux-vents-conjures-par-marek-batter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.