Iza S.: A może było zwycięskie? - refleksje z okazji rocznicy Powstania Warszawskiego
data:31 lipca 2019     Redaktor: Redakcja

Dziękujemy za nadesłane refleksje, które oddają stan świadomości Polaków AD 2019, celowo poddawanej manipulacji z okazji kolejnych rocznic Powstania.


Jak co roku od wielu już lat sączy się wzbogacane socjotechnicznie negowanie sensu Powstania Warszawskiego; że owszem, kombatantom należy się uznanie, ale wydarzenie było niepotrzebne, nieodpowiedzialne i niesłuszne. Im bardziej „czcze umysły plotą takie rozprawy”, tym wyraźniej przypomina się postawa osób, które przeżyły tamte 63 dni w Warszawie. Nikt z tamtego pokolenia nie wypowiadał się o Powstaniu inaczej, jak z szacunkiem. Nikt się nie skarżył na cierpienia, niewygody, dni i noce spędzone w piwnicach, na dwa miesiące nalotów, głodu, na utratę dorobku życia, nie mówiąc już o obozach i śmierci bliskich. Trudno z perspektywy kolejnego stulecia oceniać podjęte wtedy, w sytuacji bez wyjścia, decyzje. Nie podważał ich nikt z tych, którzy osobiście przeżyli powstanie. Dlaczego tak jest? Skąd ten kontrast postaw niechętnych komentatorów i pełnych uznania świadków? Może pokolenie, które doznało wojny i znało z doświadczenia ciężar tragicznych wydarzeń XX wieku, pojmowało coś, co teraz ktoś chce przed nami ukryć, zakłamać? Zatem może Powstanie Warszawskie było nie tylko bohaterskie i szlachetne, ale również, i to nie tylko w aspekcie moralnym, zwycięskie?
Współczesne ataki na powstanie nie mówią już o reakcjonistach, którzy chcieli utrudnić wprowadzenie radzieckiego porządku na naszych ziemiach. Koncentrują się na stratach, jakie przyniósł sierpniowy zryw, sugerując, że nie doszłoby do nich, gdyby Polacy nie chwycili za broń. Do czego by doszło, nie wiemy. Wiemy, że śmierci ludności cywilnej nie spowodowały same tylko walki na ulicach, ale przede wszystkim niespotykane bestialstwo wroga. Nieodparcie narzuca się pytanie, dlaczego Niemcy niszczyli Warszawę nawet po 2 października 1944r.? W książce z 1971r. prof. Jerzy Lileyko pisze, że, gdy powstańcy opuszczali Warszawę, Zamek Królewski jeszcze stał (por. J. Lileyko, Zamek Królewski w Warszawie, Warszawa 1971; obecnie na stronie internetowej Zamku można przeczytać inną informację). Czy jakiekolwiek względy strategiczne przemawiały za tym, by burzyć miasto, w którym nie odbyła się potem żadna bitwa? Czy przegrywającą na froncie armię niemiecką stać było na ładunki wybuchowe, bomby, paliwo, które przeznaczono na zniszczenie Warszawy? Może ktoś im coś za to obiecał? Może właśnie dlatego wielu zbrodniarzy uniknęło kary? Świadczyłyby o tym powojenne losy Heinza Reinefartha. Zapewne mogliby coś na ten temat powiedzieć historycy. Nie mogli tego przewidzieć przywódcy Powstania.
Co by było, gdyby Warszawa biernie oczekiwała na „wyzwolenie” przez Armię Czerwoną? To, co się stało po jej wkroczeniu na prawą część miasta. Powstanie na Pradze trwało tylko 4 dni. Walczący wycofali się do konspiracji. Po wkroczeniu Armii Czerwonej natychmiast powstały katownie NKWD, w których dręczono i mordowano polskich patriotów.
Gdyby powstańcy nie walczyli przez dwa miesiące, Armia Czerwona nie powstrzymywałaby ofensywy. O ile dalej dotarłaby na Zachód? Może do Renu. Czy i jakie miałoby to znaczenie dla losów Europy? Nie wiedzą tego nawet historycy. A co byłoby z Polską? Jakie były zamiary Stalina? Nazwa Polska Rzeczpospolita Ludowa w rosyjskim oryginale brzmi „Polskaja Narodnaja Respublika” i stanowi kalkę takich nazw jak Ukraińska, czy Białoruska Republika Ludowa (Narodnaja Respublika). Oczywiście, to, że mimo faktycznej podległości ZSRR mieliśmy po wojnie własną granicę państwową, to zasługa nie tylko powstańców Warszawy, ale i wielkiej ofiary Żołnierzy Niezłomnych.
Wreszcie to perfidne oskarżanie Polaków o faszyzm. Powstanie stanowi dowód rzeczowy, krwawy dowód rzeczowy tego, że to nasz naród był ofiarą wojny, że nie stał po stronie okupanta. A przecież już od razu po wojnie propaganda komunistyczna oskarżała AK o kolaborację z Niemcami. Gdyby nie zbrojny opór Warszawy, o ileż łatwiej byłoby już dawno rozsiewać takie kłamstwo.
Utrzymująca się 75 lat nienawiść wobec Powstania, powracająca w niechęci, w oskarżeniach, w pogardzie, świadczy o tym, że ten bohaterski zryw, chociaż nie wyzwolił stolicy, ani nie zapewnił suwerenności kraju, w znaczący sposób wpłynął na bieg historii. Posiada więc znamiona zwycięstwa, i to nie tylko dlatego, że w sferze ducha mamy się do czego odwoływać, nie tylko w tym sensie, że kto pokonany nie ulegnie, zwycięża. Nasi przodkowie z czasów powstania nie zagarniali łupów wojennych. Zgromadzili dla nas skarby ducha, które są niewyczerpane. Skarby miłości, wierności i ofiary.

Powstanie rzeczywiście ocaliło Warszawę i Polskę. Ogrom ofiary stał się miarą wielkości zwycięstwa.

Iza S.

na foto: Warszawa-Praga; kościół pw. św. Wincentego na Skaryszewskiej (mur kościoła) i szkoła przy Skaryszewskiej, gdzie mieścił się obóz przejściowy, z którego Dziadek Autorki był wywieziony do obozu.
Zdjęcia do artykułu :
Zdjęcia do artykułu :





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.