Bożena Ratter: Terror współczesnych "komsomolców"
data:02 lipca 2019     Redaktor: Redakcja

Terror ideologii marksistowskiej w XXI wieku obserwujemy pod postacią różnego rodzaju nurtów, „są to kolejne mutacje marksizmu czyli ideologii komunizmu” – jak określa zjawisko ruchów LGBT, parady „równości”, walkę z „dyskryminacją”, pseudo „ekologów” itp. - Krzysztof Karoń.

„Ten sam los co ludzi spotykał i rzeczy. Przez pół roku pędziły ulicami auta ciężarowe wyładowane publicznym i prywatnym dostatkiem. Aż dziw brał, jacyż byliśmy bogaci. Pięknie oprawne książki polskie jechały na wschód, a ze wschodu zwożono tysiące tysięcy dzieł Lenina i pomniejszych proroków. W piwnicach Muzeum Przemysłowego i wielu innych punktach sortowano książki bibliotek prowincjonalnych i prywatnych zbiorów. Anemiczni chasydzi, przybyli nie wiadomo skąd, układali indeksy trefnych książek, które zrzucano na stosy i wywożono do fabryk, aby nie zabrakło papieru na „Czerwony Sztandar”. Bibliotekarki, przeważnie nauczycielki, wykradały z inkwizycyjnego stołu co cenniejsze książki i wynosiły pod bluzką do domu. A nie było wtedy słowa pompatyczniej i groźniej używanego, jak słowo kultura". (Jacek Trznadel, Kolaboranci)
 
To były czasy straszliwego terroru bolszewickiego, stalinowskiego realizującego opętańczą ideologię marksizmu.
Odwieczni wrogowie niepodległej Polski wiedzieli, jak wielkie znaczenie dla zachowania tożsamości narodowej, kultury i trwania w humanistycznej cywilizacji i wolności mają książki. Wiedzieli o tym nasi przodkowie, Polacy, którzy tej niepodległości bronili i o nią walczyli i terrorowi marksistowskiemu sprzeciwiali się, płacąc za to więzieniem, łagrami, banicją(wykluczeniem) i śmiercią.
 
A jak jest obecnie, w XXI wieku?
Pół miesiąca temu dyrektor jednej z warszawskich szkół wyrzuca ze szkolnej biblioteki tomy dziejów Polski, dziejów kultury polskiej, dziejów cywilizacji, z okresu romantyzmu, pozytywizmu, historii opery, sportu. Czy szykuje zakup niedawno napisanego i tłumaczonego na różne języki „Komunizmu dla dzieci”, którego autorka przyznaje się jawnie do promocji ideologii marksizmu?
Autorka zdecydowała się pisać w języku tak prostym, by książka była zrozumiała dla dzieci – (co oznacza, że trafi do dorosłych, którzy taką książkę są w stanie przeczytać - komentuje Krzysztof Karoń. O książce tej dowiedział się z portalu „codziennik feministyczny”).
Terror ideologii marksistowskiej w XXI wieku obserwujemy pod postacią różnego rodzaju nurtów, „są to kolejne mutacje marksizmu czyli ideologii komunizmu” – jak określa zjawisko ruchów LGBT, parady „równości”, walkę z „dyskryminacją”, pseudo „ekologów” itp. -Krzysztof Karoń.
 
Sowieci na terenach zagrabionych Polsce burzyli kościoły lub przeznaczali je na stodoły, spichlerze, magazyny. Młodzież komsomolska czynnie w tym uczestniczyła. Czasem udawało się kościół uchronić przed dewastacją. Jest taka opowieść o kościele, w którym młoda komsomołka wskoczyła na ołtarz, zadarła kieckę i zapytała, czy nie jest ładniejsza od Madonny. To niezwykle prymitywne zachowanie musiało poruszyć pozostałych, którzy worków z nawozami do kościoła nie wrzucili, co uratowało piękne freski.
 
Wtedy w szarych walonkach i kufajkach, przodowniczki pracy na traktorach, obrzucające kwiatami stojących na trybunach komunistycznych bonzów, dzisiaj  „współczesne wyzwolone komsomołki”, jak ich babki i matki w latach 40 i 50, szerzą terror, tyle że w kolorowych fryzurach i tatuażach, niektóre w sukienkach od Armaniego, firmując różne stany społeczne, samorządy, urzędy, szkoły, uczelnie, teatry, media epatują agresywnie „ekshibicjonizmem” fizycznym i psychicznym, nawołując do niezgodnych z porządkiem natury związków partnerskich gejowskich i lesbijskich (jeszcze niedawno uznanych przez WHO za chorobę) idą w paradach równości i  szturmują zdrowy rozsądek większości.
Profanują kościoły i symbole chrześcijańskie dyskryminując większość. Ciekawe, nie słyszałam by „współczesne wyzwolone komsomołki” sprofanowały  synagogę, świątynię buddyjską, meczet, kościół protestancki.
 
Franciszka Dudzińska –Reizer, sekretarz Zarządu Powiatowego ZNP do 1956 r.   wspomina:  „Przez jakieś 20 lat pracy w PRL byłam instruktorem metodycznym nauczania języka polskiego w dawnym województwie rzeszowskim. Poznałam pracę wielu szkół i wielu nauczycieli, którzy naciskani byli ze wszystkich stron, by uczyli i wychowywali młodzież w materialistycznym poglądzie na świat. Młodzi nauczyciele po ukończeniu liceów pedagogicznych nie mieli najmniejszego pojęcia o zasadach wiary chrześcijańskiej (ZMS-owcy). Uczestniczyłam w jednej radzie pedagogicznej, na której nauczyciele mieli omówić, w jaki sposób na lekcjach swoich przedmiotów realizują hasło wychowania materialistycznego. Gorliwa, młoda nauczycielka pochwaliła się, że ona nie widzi w tym żadnych trudności. Wyjaśniła dzieciom, że Gagarin był w kosmosie, a więc bardzo wysoko i nie widział tam żadnego nieba, a górnicy kopią węgiel głęboko pod ziemią i nie widzą tam piekła. Było to w trzeciej klasie szkoły podstawowej”. („Szkoły mojego życia-wspomnienia nauczycielki” Rzeszów 2013).
Głównym celem władz państwowych zwalczających kościół było usunięcie religii ze szkół podstawowych zamienianych wtedy na szkoły Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, które miały być szkołami idealnymi, gdzie zamiast nauki religii planowano wprowadzenie „socjalistycznej moralności”.
 
Te same „horyzonty” myślowe mają walczący obecnie z nauczaniem religii i z kościołem. „Kościół broniący zasad moralności chrześcijańskiej jest wrogiem i szerzona jest wobec niego nienawiść. Tolerancja to dziś zakaz mówienia o granicach między złem a dobrem. Wówczas każde zło można propagować a dobro zostaje zdyskwalifikowane – słowa ks. prof. Marka Dziewięckiego przytacza Nasz Dziennik.
W XXI wieku  szerzenie „ marksistowskiej moralności” to skupienie uwagi tym razem tylko na sferze seksualnej już od przedszkola, tolerancja dla wszelkiego autoramentu mniejszości seksualnych, mniejszości dewiacyjnych, niszczenie rodziny zgodnej z prawem naturalnym, niszczenie zainteresowania  nauką i pracą, uczenie obojętności i nienawiści do słabszych, starszych, nienarodzonych, propagowanie animalizmu, czyli stawianie interesu zwierzęcia ponad interesem  człowieka. To wszystko promują obecnie ruchy LGBT  i podobne, różnie się nazywające, a walczące o władzę nad naszymi dziećmi i naszymi rodakami.
 
Feliks Dzierżyński, administrator bezwzględny aparatu terroru,  kierujący tajną policją polityczną CZEKA, odnosił wielkie sukcesy w zwalczaniu anty bolszewickiego podziemia. W 1921 r. jego oddziały liczyły już 31 000 starannie dobranych funkcjonariuszy . Dzierżyński wpadł na pomysł, aby wychowywać czekistów od małego. W tym celu zakładano sierocińce, w których gromadzono dzieci, aby odpowiednio przysposobić je do służby w aparacie śledczym. Jedna z nauk polegała na asystowaniu małych dzieci przy torturach stosowanych od grudnia 1918 roku w czasie przesłuchań.
Minęło 100 lat, działania samorządów wielkich miast, urzędów, przedstawicieli kultury i sztuki, ośrodków naukowych i szkolnych, mediów, organizacji pozarządowych zmierzają do  „wychowania” czyli deprawacji młodego człowieka, by posłusznie wykonywał polecenia mocodawców, krzewicieli ideologii marksistowskiej. Jedna z realizowanych przez nich nauk polega na asystowaniu małych dzieci przy deprawacji seksualnej człowieka , przy jego odczłowieczaniu.
 
Po II wojnie światowej, w czasach terroru stalinowskiego niszczono wszelkie przejawy prywatnej inicjatywy. Niszczono ciężko pracującego rolnika, któremu siły i zapał do pracy wystarczały do uprawianie wielu hektarów ziemi odziedziczonej po przodkach. Uznawano go za kułaka, odbierano mu ziemię, gospodarstwo i skazywano na więzienie i nędzne życie.
A co dzisiaj  się dzieje? Lewaccy ekolodzy wyszukują podstępnie np. rolnika, który oprócz wzorcowo prowadzonej hodowli krów dodatkowo prowadzi hodowlę 10 rasowych psów. Są zadbane, wybiegane, ale nie mają oddzielnych kojców. I to sprawia, że któregoś ranka niczym CBA, wpadają do niego tzw. „obrońcy zwierząt”, zabierają rasowe psy ( przed ogrodzeniem już czekają w samochodach „zastępczy opiekunowie” , każdy zabiera ochoczo rasowego pieska, zwłaszcza ciężarne suki), przeszukują dom, zabierają paszporty krów a rolnika odwożą do aresztu na 48 godzin. Krowy nie odpowiednio  pojone i karmione przez czas pobytu rolnika w areszcie też mu zabierają oskarżając dodatkowo o pastwienie się nad krowami.  Rolnik otrzymuje 2,5 roku wiezienia, ma zniszczone jedyne źródło utrzymania i rodzinę. A jeśli zechce odzyskać psa, zapłaci za każdy dzień pobytu psa u "obrońcy zwierząt" np. 60 zł. Niezły interes mają ekolodzy.
 
A czym różni się terror wobec pracownika IKEA w 2019 roku  od opisanego przez Jacka Trznadla w książce „Hańba domowa” (otrzymał nagrodę Komitetu Kultury Niezależnej „Solidarność” za rok 1986)?
Jego rozmówca wspomina Panią Jarząbek, "która uczyła matematyki, i pewnie za to nie była lubiana, ponieważ bardzo dobrze uczyła i bardzo była surowa. Pani Jarząbek opiekowała się też gabinetem polonistycznym. I pewnego dnia rozeszła się po szkole wieść, że Pani Jarząbek w tym swoim pokoju, gdzie się znajdował gabinet polonistyczny, gdzie odbywały się zebrania kółka, zdjęła wiszący tam portret Stalina. I na to miejsce powiesiła portret Mickiewicza. Pani Jarząbek zniknęła ze szkoły następnego dnia."
Każdy, kto publicznie będzie wyznawał wiarę rzymskokatolicką i cywilizację łacińską będzie musiał z korporacji, urzędu, uczelni, szkoły odejść, choć może nie zostanie pozbawiony życia w ubeckiej katowni jak pani Jarząbek.
 
Tylko w czasach terroru bolszewickiego, stalinowskiego większość społeczeństwa nie dała się złamać. Czy miliony Polaków broniących kardynała Stefana Wyszyńskiego, 10 milionów Polaków, którzy zebrali się w "Solidarności" dla bezkrwawej walki z komunizmem, miliony opłakujących śmierć Jana Pawła II  nie jest tego świadectwem?
Co się z nami stało, dlaczego tak łatwo ulegamy teraz marksistowskiej propagandzie?  
Teraz łatwiej jest nas ogłupiać, terroryści marksistowscy mają bogatych sponsorów i doskonałe środki masowego przekazu. Wystarczy, że nawet nieliczna parada „ równości w obronie wolności pojętej jako „anarchia”, czyli dyskryminowanie wszystkiego, co nie odpowiada ich ideologii, przejdzie jedną uliczką, a wszechpotężne media rozpropagują to w sekundę. I to chyba jedyny postęp w stosunku do czasu terroru bolszewickiego, stalinowskiego, komunistycznego:
Wracając do sceny Faktycznego Domu Kultury, pomysł objazdu Polski z częścią wydarzeń kojarzy mi się z opowieścią Jacka Łukasiewicza. Z końcem czerwca 1952 roku zachorował na gruźlicę i znalazł się w sanatorium. Zamieszkał w pokoju z młodymi działaczami partyjnymi, między innymi pierwszym sekretarzem komitetu powiatowego partii w Suwałkach. Niezwykle zaangażowani, wieczorami i nocami pisali referaty i dyskutowali, w całym sanatorium odbywały się zebrania. „Ilość tak zwanych zebraniogodzin dla gruźlików była wprost niesłychana, co spowodowało, że wizytująca sanatorium grupa lekarzy radzieckich po zapoznaniu się z bogatym życiem ideologicznym sanatorium oświadczyła, że pacjenci muszą się leczyć.” Zaangażowali się w ruch artystyczny, chór pacjentów przygotował akademię na 22 lipca, „potem wsadzono nas wszystkich na otwarte ciężarówki i po zapylonych drogach jeleniogórskich jeździliśmy od spółdzielni produkcyjnej do spółdzielni. I tam chór gruźlików, nad głowami płowowłosych dzieci, które siedziały w pierwszym rzędzie, plując i kaszląc prątkami Kocha, deklamował Mandaliana i śpiewał pieśni rewolucyjne . (Jacek Trznadel - Hańba domowa).
 
Bożena Ratter





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.