Raport jest skrajnie nieobiektywny- Polska podlega krytyce ze względu na wprowadzanie rozwiązań prawnych na wzór Hiszpanii czy Niemiec; podnoszone są również kwestie od dawna nieaktualne (dotyczące Trybunału Konstytucyjnego). Albo komisarz pisał raport przez trzy lata, albo zasięgnął opinii polskiego "zaufanego eksperta", który w krótkim czasie, posiłkując się obficie materiałami zaczerpniętymi z mediów opozycyjnych, przysłał gotowe opracowanie.
Niepokoić musi również podnoszona kwestia rozszerzenia kwestii dostępności usług aborcyjnych. Zachęca polskich władz do rozważenia wprowadzenia legalnej aborcji na wniosek kobiety we wczesnej ciąży, a następnie przez całą ciążę w celu "ochrony zdrowia i życia kobiet oraz zapewnienia wolności od złego traktowania" to typowa neomarksistowska nowomowa, którą tak chętnie posługują się przedstawiciele ruchów LGBT i seksedukatorzy.
Rada Europy w praktyce niewiele może, jednak produkując kolejne raporty dokłada swoją cegiełkę do kampanii pomówień wymierzonych w niepokorne kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Jako organizacja zajmująca się przede wszystkim "promocją i ochroną praw człowieka, demokracji i współpracą państw członkowskich w dziedzinie kultury", kilka dni temu poczyniła znaczący krok na drodze do ogólnego szczęścia, przyjmując ponownie do grona swoich członków Rosję. W polityce takie zbiegi okoliczności nie zdarzają się przypadkowo...