Rocznica urodzin śp. Haliny Popławskiej - wspomnienie o pisarce
data:27 czerwca 2019     Redaktor: Anna

W tym roku miałaby 102. urodziny. Zmarła 10 sierpnia Roku Pańskiego 2017 nie doczekawszy należnego uznania ze strony luminarzy kultury, jurorów nagród literackich, państwowych urzędów - pisze poetka i kustosz  Maria Dorota Pieńkowska

Smutno…


Żyje jednak przecież w swoich książkach, a naszą rolą jest ożywianie tych dzieł. Jej dziedziną była literatura popularna, w najlepszym tego słowa znaczeniu ( Sienkiewicz także pisał powieści „ popularne”, czyli dla wszystkich). Książki Haliny Popławskiej to lekcje historii dla każdego, podane z wdziękiem wielkiej damy i zarazem – odpowiedzialnością uczonego dbającego o czystość źródeł, z pietyzmem przywołującego język, obyczaje, modę, wszystkie detale charakteryzujące opisywaną epokę. Szesnaście powieści Popławskiej to wynik ogromnej pracy, której efektem jest lekkość przekazu nie odbierająca wagi jego treści. Nie ja jedna jestem zdania, że przynajmniej jedna powieść tej Autorki powinna się znaleźć na listach szkolnych lektur. Książki Popławskiej mogą przynieść młodym ludziom wiele dobra: wartka akcja wprowadza niepostrzeżenie w głąb prawdziwej historii, a wiedza połączona z żywą emocją na długo pozostaje w pamięci.

Życie Haliny Popławskiej było piękne i bogate ( w niematerialnym znaczeniu tego słowa). W wywiadzie dla Muzeum Literatury z maja 2011 roku tak zaczyna swoją opowieść:
Urodziłam się w Wilnie 7 lipca 1918 roku. Ochrzczono mnie w Kościele Wszystkich Świętych.
Po kilku latach, które minęły od śmierci męża (w wojnie polsko -bolszewickiej) matka Haliny wstąpiła ponownie w związek małżeński. Mała Halina została otoczona przez „ drugiego ojca” szczerą miłością. Tak wspomina rodziców:
Mamusi zawdzięczam język francuski, którego uczono mnie od dziecka, a ojcu zawdzięczam fortepian, za co jestem mu dozgonnie wdzięczna(…). Kupowano mi bardzo wiele książek. Najbardziej mi żal mojej dziewczęcej biblioteki(…) Wybuchła wojna i dla nas to był koniec wszystkiego”.
Mimo końca świata polskich Kresów, mimo straty dziesięciu osób z rodziny, Halina nie poddaje się rozpaczy, lecz intensywnie włącza się w tajne nauczanie. Od kilku lat podejmuje także próby literackie nie myśląc na razie o druku. Odtąd te dwie pasje, literacka i dydaktyczna, będą się rozwijały i przeplatały przez całe Jej życie. Biegła znajomość łaciny, języków francuskiego, włoskiego i hiszpańskiego otwiera światy, do których w powojennej polskiej rzeczywistości nie ma dostępu. Wówczas to dziesięcioletnia praca w Bibliotece Narodowej staje się dla przyszłej pisarki wielką przygodą – tutaj bowiem ukryte są skarby kultury i tajemnice dostępne prawdziwym poszukiwaczom. Otwiera się przed nią przestrzeń duchowych przygód i odkryć, które zaowocują wkrótce dokonaniami z dziedziny literatury pięknej i – dodajmy – pożytecznej. Także podjęte  później wykłady na Wydziale Iberystyki Uniwersytetu Warszawskiego harmonijnie wpisują się w drogę rozwoju warsztatu literackiego autorki Hiszpańskiej romancy. W centrum zainteresowań Haliny Popławskiej pozostaje jednak Francja– z historią tego kraju związane są trzy cykle powieściowe, z których na szczególną uwagę zasługuje „tryptyk rewolucyjny”: Kwiat lilii we krwi (1994), Szkaplerz wandejski ( 1998), Spadek w Piemoncie (2001).W naszej literaturze popularnej nie ma takiego drugiego świadectwa okrucieństwa rewolucji francuskiej i pierwszego ludobójstwa w dziejach Europy: zagłady Wandei.
Przemilczanie tak ważnych książek w wolnej już przecież Polsce musi napawać smutkiem. Wyrażę jednak nadzieję przywołując tytuł jednej z ostatnich książek Haliny Popławskiej:  Wieczne powroty. Wierzę  w Jej powrót, w to że wieczne Słowo nie pozwoli zatonąć w niepamięci słowom prawdy, dobra, miłości, którymi autorka Cienia dłuższego ramienia hojnie obdarowała i wciąż chce obdarowywać swoich czytelników.
Niech podsumowaniem tego wspomnienia o  śp. Halinie Popławskiej, którą miałam zaszczyt poznać i odwiedzać w ciągu ostatnich sześciu lat Jej życia będzie wiersz, który pisałam z czułą o Niej myślą – portret pięknego Człowieka.
                            
      Wilnianka
Kogo w sobie nosi
taka inna choć zwyczajna
spopielona długim życiem
szczupła jak gałązka
bezlistna – prawie ślepa

Czujemy jak krążą w niej soki
prastarych północnych borów
gdy opowiada dzieje światów
znanych z książek i serca fantazji –
nikt o niej nie myśli : staruszka
stare są uszy oczy ręce
Ona – nie

Kogo w sobie niesie Bogu
jak dar Mędrców ze Wschodu
jakże silne są ramiona jej ducha
chroniące niebieski płomień
w cieniu pałaców Herodów                                                                      

Maria Dorota Pieńkowska





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.