Zdecentralizowana Rzeczpospolita - marzenie wszystkich wrogów Polski
data:09 czerwca 2019     Redaktor: ArekN

 
"ZdecentralizowanaRP to nowy, ponadpartyjny pomysł na Polskę: kraj silny naszą różnorodnością, oddolnym potencjałem obywateli oraz profesjonalnym rządem centralnym skupionym na realizacji łączących nas strategicznych priorytetów" – piszą autorzy projektu. Co tak naprawdę może stać za ładnymi hasłami?

 
Założyciele projektu chcą, aby – etapami – takie kwestie, jak edukacja, aborcja, nauka religii w szkole, wiek emerytalny czy status mniejszości trafiły do kompetencji województw. Mają też powstać nowe rodzaje demokracji bezpośredniej w województwach, jak doroczne referenda elektroniczne. Jak proponują twórcy projektu, co roku obywatele mogliby decydować np. o sposobie podziału środków na program Rodzina 500+.
W zarządzie stowarzyszenia proponującego zmiany, są prof. Anna Wojciuk, dr hab. Mikołaj Herbst, prof. Sylwia Sysko-Romańczuk, prof. Antoni Dudek, prof. Maciej Kisilowski. (za: rp.pl)
 
Zrealizowanie powyższych postulatów oznaczałoby odebranie rządowi centralnemu ogromnej części kompetencji i dopuszczenie do olbrzymiego chaosu w ramach rzekomo unitarnego państwa. Zamieszkując w sąsiednim województwie moglibyśmy doznać niemiłego zdziwienia, tracąc część swoich praw albo próbując połapać się w nowym programie szkolnym swoich dzieci.
To tylko część problemów, dotyczących życia codziennego. Od kilku lat w polskiej polityce zaobserwować można niebezpieczne zjawisko traktowania władzy samorządowej jako zasobu do walki z przeciwnikami politycznymi. Prezydent miasta czy burmistrz staje się często posłusznym wykonawcą linii partii, w swoich działaniach uderzając w mieszkańców o odmiennych poglądach politycznych. Wzmocnienie "niezależności" samorządów oznaczałoby w praktyce znaczne pogłębienie tych procesów i dalsze podziały Polaków- upolitycznieni udzielni książęta nie wahaliby się wprowadzać w życie najbardziej kuriozalnych postulatów, zasłaniając się literą prawa.
Z obowiązku należałoby tylko wspomnieć o ogromnym rozroście kadrowym lokalnych urzędów- regułą w samorządach jest przerost zatrudnienia i święta zasada podziału łupów.
 
"Państwo teoretyczne" nie było tylko sloganem- w latach rządów Platformy Obywatelskiej obserwowaliśmy postępujący bezwład instytucji centralnych, niemożność wprowadzenia pozytywnych reform oraz potęgę lokalnych baronów (na wzór rządów SLD)- skutkowało to rozkwitem korupcyjnych układów i bogaceniem się bardzo wąskiej, uprzywilejowanej grupy społecznej. Obecnie ten trend został zatrzymany a państwo działa coraz sprawniej; próba decentralizacji musiałaby oznaczać zaprzepaszczenie dorobku ostatnich kilku lat i ogromne straty dotykające bezpośrednio miliony Polaków.
 
Profesor Dudek zapewnia, za proponowane zmiany nie doprowadzą do upadku państwa. Zastanawiające, że nie dostrzega przykładu włodarzy Gdańska, którzy nawet bez zmienionych przepisów toczą otwartą wojnę z rządem centralnym. Znając obecne realia polityczne, można mieć pewność, że nadmierne uprawnienia samorządów w pierwszej kolejności posłużą do dalszej dezintegracji Polaków: pod względem politycznym, kulturowym i tożsamościowym.
 
AN





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.