Każda epoka inaczej postrzega to dziedzictwo naszego Bohatera, ale w sumie panuje zgoda co do podstawowych wartości jak „jedność-siła, prawo-świętość, lud-władza czy bóstwo-ojczyzna” ( str.188), może tę ostatnią wartość kwestionują dziś nieprzyjaciele nacjonalizmów. Każdy zaś utwór daje inną perspektywę sylwetki Kościuszki, inne szczegóły z jego biografii uwypukla i dlatego raz oglądamy go na polu bitwy, kiedy indziej w niewoli albo w porcie Hawru, potem na statku płynącym do Ameryki, albo w Szkole Kadetów założonej w 1765 przez króla Stasia, a to przy fortyfikacjach, a to na ulicach Paryża lub Solury, w Dreźnie czy na mokradłach pod Maciejowicami, wreszcie na łożu śmierci. Dobrym skrótem biografii naszego bohatera jest „Żywot Tadeusza Kościuszki skreślony jego ręką z zaświatów”, ale naprawdę piórem 16-letniej Justyny Oszust z Czarnej w oparciu o biografię Kościuszki Bartłomieja Szyndlera z r.1991. Dzięki tej antologii niejako podpatrujemy Kościuszkę na przestrzeni lat – raz jest w uniformie generała, a raz w mundurku kadeta, potem w pocerowanym surducie w szwajcarskiej izbie, ale zawsze pamiętał o Polsce, o tym, że „gdzieś tam jeden jeszcze kraj na wolność czeka” ( str.157) – to puenta sonetu „Saratoga”, ułożonego przez 18-letniego Michała Kościuszkę z Julianowa! W tej samej antologii znajdziemy też Roberta Kościuszko ( ojca Michała) , który przedstawił nam epizod nieudanej ucieczki kochanków – to znaczy Tadeusza i Ludwiki Sosnowskiej – gdyż ojciec panny nie zamierzał oddać swej córki za byle szlachetkę ( 128-130). Warto też wiedzieć, że pan Robert Kościuszko opublikował osobno książkę o swym sławnym przodku – „Syn Wolności”. Jej tytuł inspirowany słowami Jeffersona.
Omawiana antologia jest bogatą mozaiką obrazów z życia Kościuszki i jego rozlicznych dokonań, przedstawionych przez autorów z całej bez mała planety. Bez przesady można powiedzieć, że Kościuszko był niejako „człowiekiem planetarnym, w którym biło polskie serce”. Tym samym wyprzedził koncepcję XX-wiecznego poety ekwadorskiego Jorge Carrera Andrade, który właśnie postulował „człowieka planetarnego” żyjącego problemami ludzkości. Dodajmy, że Kościuszko pochodził ze spolszczonej szlachty białoruskiej, co z kolei ukazuje ogromną duchową siłę, która emanowała z Rzeczypospolitej i jej polskiej kultury otwartej dla wszystkich, a oferującej tolerancję i wolność. Koncepcja takiej powszechnej Republiki jest i dziś atrakcyjna, nieraz słyszy się o powrocie do idei Polski jagiellońskiej. Niestety budzi to niechęć tych samych wrogów, którzy kiedyś dążyli do rozbiorów pierwszej Rzeczypospolitej.
Wśród utworów naszej antologii nie zabrakło i autorów bardzo młodych – w wieku lat trzynastu/ czternastu – a to świadczy jak bardzo żywa jest postać Naczelnika w umysłach młodzieży. Oczywiście są także autorzy starsi, a niektórzy chyba sędziwi, bo nie ujawniają metryki urodzenia. Różnorodny jest i modus twórczy tych tekstów, obok utworów wysnutych z powagą dla Bohatera zdarzają się i teksty lżejszego kalibru jak np. rymowane „Opus Dei czyli rzecz o życiu Tadeusza Kościuszko na wesoło” pióra Teresy Kozłowskiej z Lublina. Inni widzą generała w obłoku fantazji i marzenia, a inni jeszcze opisują jak walczy z kosmitami, patrz „Kościuszko i wojna światów” – opowiadanie 17-letniej Kaji Przybysz z Konina. W epoce podbijania kosmosu duch Naczelnika ulatuje pod gwiazdy. Wreszcie uwagę autorów przykuły dni ostatnie generała, spędzone w Szwajcarii, a są to opowiadania Małgorzaty Kulisiewicz i Piotra Boronia z Krakowa. W ostatnich latach Kościuszko nieraz grywał na skrzypcach, ale prosił, by go pochowano z ukochaną szablą. A kiedy w r.1832 jego prochy przeniesiono na Wawel projektantami sarkofagu byli dwaj Włosi (Lanci i Filippi), osiedli w wolnym mieście Krakowie. Przypomina to opowiadanie „Bozzetto” pióra Marty Gołąb z Krakowa. A trafną definicję Kościuszki daje tytuł opowiadania 16-letniej Kingi Piasecznej: „Człowiek z sercem na dłoni”. Dominantą w tej antologii jest naturalnie pierwiastek patriotyzmu naszego Bohatera, wyrażany najczęściej wierszem jak dla przykładu ta strofa z „Wolności” Cezarego Macieja Dąbrowskiego z Warszawy:
O zdradach targowiczan,
O zrywach Konfederatów barskich,
Gdy świat wokół rozrywał Polskę
Jakby to były fanty... ( str.202)
Czy naprawdę takie odwieczne fatum ciąży nad naszą Ojczyzną ? Ale jeszcze Polska nie zginęła, bo jak czytamy w opowiadaniu „Dziwaczne imię” Teresy Kołakowskiej - Bajtlik z Warszawy amerykański astronom odkrył niedawno planetoidę i nazwał ją...Kościuszko! ( Eppur si muove!) A jednak się kręci! Z braku miejsca nie mogłem wymienić wszystkich Autorów tejże antologii, natomiast część anglojęzyczną przedstawi nam osobna recenzja.
A kiedy mówimy o Heritage Kosciuszko Inc. – jak zauważył słusznie prof. Mieczysław Rokosz – trzeba pamiętać zawsze, że spiritus movens i mózgiem obchodów kościuszkowskich w Australii była dr Ernestyna Skurjat-Kozek, prezeska owej fundacji, której siedzibą jest Sydney. To dzięki jej energii i jej darom, bo granty nieraz nie wystarczały, festiwale kościuszkowskie podbiły Jindabyne. Wokół niej krążyły i krążą oczywiście inne „planetoidy” , ale my wszyscy przy niej jesteśmy jak ten proch marny, vanitas vanitatum. A wyżej jak zawsze błyszczy planetoida Kościuszki.
Dr Marek Baterowicz
