Polacy wybrali jak trzeba - na marginesie eurowyborów
data:30 maja 2019     Redaktor: GKut

- refleksje Moniki Wiench z Melbourne

 

Mieszkańcom Antypodów - nie tylko tym z polskim obywatelstwem, ale przede wszystkim tym, którym Polska jest bliska sercu, a losy Ojczyzny dla nich ważne - znane są wyniki wyborów z minionej niedzieli.Wyborów, które w sposób tak wyraźny i jednoznaczny zdecydowały w Polsce o zwycięstwie opcji prawicowej, za którą opowiedzieli się Polacy w kraju.

Czas analiz jaki teraz nastał, jest dla większości Polaków, którzy poszli na głosowanie, okresem radosnym, wypełnionym poczuciem zwycięstwa i takim z pewnością pozostanie.Nie zakłóci tego poczucia świadomość, że nasze wybory w Polonii australijskiej okazały się niewypałem, zarówno pod względem frekwencji jak i preferencji wyborców.

Tu i ówdzie słychać nawet lament, że wybory okazały się wręcz klęską. Co najdziwniejsze, lamentuje nie tylko lewa strona polonijnej społeczności, co byłoby zrozumiałe. Lamentują też koledzy i koleżanki o poglądach prawicowych, a to głównie z powodu niewielkiej frekwencji własnej grupy przy urnach wyborczych.

Tak jakby nie wiedzieli, że Polonia australijska to albo stara emigracja, która już swoje zrobiła i z naturalnych powodów nie bardzo dba o to, co będzie za dziesięć lat, albo jej potomkowie, którzy przeszli nie tylko na język angielski, ale po angielsku, nie po polsku, myślą, mówią i czują.

Oczywiście jest jeszcze grupka pośrodku - Polaków /a jakże/, tych którzy usadowili się wygodnie w niektórych polskich organizacjach i ogłosili się „apolitycznymi”. Nie przeszkadza to im zupełnie w staraniach o medale prosto z Polski, przyznawane im przez polskie władze, jakiekolwiek by te władze nie były. Takie, czy inne, wszystko im jedno.

Otrzymują więc te medale na wniosek koleżków, za nie zawsze "wybitne osiągnięcia”, za spokojne życie w Australii, bez najmniejszego angażowania się w sprawy Polaków we własnej Ojczyźnie. Tak na wszelki wypadek są apolityczni, często bez podstawowej wiedzy o aktualnych wydarzeniach w Polsce, lub z wiedzą jednostronną, czerpaną z wiadomości Polsat czy radia, które ściśle kontroluje pani Sadurska.

Dlatego nie dziwi fakt, iż tak wiele osób z Polonii australijskiej odniosło się do ważnych dla Polski eurowyborów z całkowitą obojętnością, a ci, którzy raczyli się pofatygować, nie zagłosowali w swej większości na prawicę.

Prawicowców bowiem u nas w Melbourne niedostatek. W sumie mała grupka - kilku byłych więźniów, kilku internowanych i ich sympatyków, oraz kilkanaście osób z Klubu Gazety  Polskiej, który ostatnio przeżywa własne rozterki.

Gdzie są ci polscy patrioci, chciałoby się zawołać? Ci licznie stowarzyszeni w dziwne rozrastającym się kole SPK / Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów/, ci równie liczni, młodzi wolontariusze i członkowie skupieni w Muzeum i Archiwum Polonii australijskiej w Melbourne, wreszcie ci tak ściśle złączeni na emigracji z polskim Kościołem?

Wszyscy oni niezwykle słabo swoją obecnością na wyborach zaprezentowali solidarną walkę z Platformą Obywatelską, bezczelne atakującą Kościół, symbole religijne i ludzi wierzących. Brakuje ich zbyt często kiedy bywają potrzebni. Zabrakło ich i tym razem.

Kiedy patrzy się w Melbourne na wyniki wyborów, szczególną uwagę zwraca grupa osób głosujących na niezbyt liczną, choć ostatnio głośną partię o nazwie „Konfederacja”. Wydaje się, że i tutaj, podobnie jak w Polsce, część ludzi dała się zachwycić hasłami podjęcia natychmiastowej walki ze wszystkimi o wszystko, hasłami natychmiastowego zdobycia suwerenności przez Polskę, wyzwolenia jej spod Unii, NATO, protektoratu USA i wpływów innych rządów. Dołączyli oni szybko w ten sposób do haseł PO, totalnie krytykujących i zwalczających PiS.

To przecież nie kto inny niż pan Michalkiewicz ostatnio wizytujący Australię, mącił ludziom w głowach, na każdym kroku krytykując to prezesa Kaczyńskiego, to premiera Morawieckiego, to polskiego prezydenta, równie często wyśmiewając się z „płomiennych polskich patriotów”.

Nie kto inny jak poseł Winnicki z Konfederacji głosił przedwyborcze hasło „PiS i PO - jedno zło”, a jego koledzy z tego ugrupowania cieszyli się, ze wreszcie zaprasza się ich do telewizji, choć nie było dla nich ważne, ze jest to TV Polsat.

Wreszcie nie kto inny, jak sam najwyższy autorytet i lider ugrupowana zwanego „Konfederacja” pan Korwin - Mikke, jest autorem niesławnych koncepcji całkowitego zniesienia demokracji i wprowadzenia monarchii, twierdzenia, ze mózg kobiety jest mniejszy od mózgu mężczyzny, w związku z czym miejsce kobiet jest w kuchni, oraz koncepcji izolowania od reszty społeczeństwa osób niepełnosprawnych, gdyż „wyglądają nieestetycznie”. Takie wypowiedzi pana „lidera” można łatwo sprawdzić w internecie.

Ostatnio w wywiadzie dla stacji Tv „w realu”, udzielonym w dwa dni po eurowyborach, ten lider Konfederacji nie tylko zakwestionował wyniki, ale zapewnił swoich zwolenników, ze demokracja musi upaść i już wkrótce upadnie, bo nie ma racji bytu.

Swoimi wygłupami zaniepokoił nawet prowadzącego dziennikarza, kiedy to Józefa Goebbelsa nazwał „wybitnym socjalistą i specjalistą”. Można mieć pewność, ze jeszcze wiele razy ten znany skandalista, a przywódca „Konfederacji” jakim jest pan Korwin - Mikke, zaskoczy w podobny sposób nie tylko dziennikarzy, ale i własnych sympatyków.

I to wcale zabawne nie jest, ze wśród australijskiej Polonii znaleźli się wyznawcy jego chorych idei, choć trzeba mieć nadzieje, ze oni niezbyt dokładnie wiedzieli z kim mają do czynienia.

Dlatego z czasu analiz nad minionymi wyborami oraz lamentami, ze nie wszystko w naszej Polonii poszło właściwie, należy jak najszybciej przejść do działania, gdyż za kilka miesięcy nowe, jeszcze ważniejsze wybory. Należy szybko przejść przede wszystkim do rzetelnego informowania ludzi naprawdę zainteresowanych Polską o tym co się w Polsce dzieje, o tym, czego dla Polski chcą Polacy.

Bo Polacy pokazali światu czego chcą - wybrali JAK TRZEBA!

I Bogu niech będą dzięki.

 

Monika Wiench

Melbourne

 

 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.