Iza S.: Opowiastka z historii Chin
data:07 maja 2019     Redaktor: Redakcja

O obyczajach cesarskich wysłanników i ich akolitach. Aktualne do bólu....
Za nadesłany materiał dziękujemy.


Opowiastka z historii Chin

Dawno, dawno temu, tak dawno, że nawet archeolodzy nie są zgodni w datowaniu, Tu – Najwyższy Urzędnik cesarzowej Zhou przybył do położonego za Żółtą Rzeką królestwa Pou. Cesarzowa i jej dwór nie wiedzieć czemu uważali ten kraj za prowincję zależną. Tu nie lubił tam podróżować; męcząca droga, niebezpieczna rzeka, ryzyko utraty na kilka dni kontaktu z Niebiańskim Pałacem i jego intrygami… Poza tym uważał mieszkańców Pou za nienormalnych. Przybył spotkać się z tymi, których uznawał za przynajmniej ćwierćnormalnych.   Oni  - w swym niejasnym wczesnochińskim kulcie - uznawali go za prawiepółsmoka.
Przybycie Najwyższego Urzędnika oznajmiły piszczałki i brzękadła. Lubił ten moment, gdy zebrani na jego powitanie padali na twarze. Wtedy czuł się tym, kim chciałby się czuć zawsze, lub chociaż nieco dłużej. Widok leżących bez ruchu zwolenników Zhou stanowił też okazję, by przekonać się, że każdy z nich ma przyczepioną z tyłu głowy żółtą gwiazdkę z papieru – znak poddaństwa i lojalności wobec cesarstwa. Na początek wystąpił błazen. Popisał się przekleństwami i wyzwiskami. Wszyscy powinni to usłyszeć, ale nie wypada, by to mówił Najwyższy Urzędnik. Dopiero po kolejnym dźwięku piszczałek przemówił sam Tu. Słuchacze zadrżeli.
- Nie jest rolą Najwyższego Urzędnika, by zstępował w te niziny zza Żółtej Rzeki, z wyżyn Niebiańskiego Pałacu, by zostawiał najwyższej wagi sprawy cesarstwa…
Zebrani zrozumieli, że cesarstwo nie jest z nich zadowolone, skoro doszło do takiej interwencji! Tu powiedział wszystko, co nie wypada, by mówiła cesarzowa, ale co wszyscy powinni usłyszeć. Dla dodania sobie powagi zacytował parę myśli Pseudo-Konfucjusza. Co z tego, że niedokładnie? Zażartował z ościennych królestw w sposób tak niewybredny, że kronikarze nie zechcieli tego zapisać. Zabrzmiał gong i posłuchanie skończone.
Po zwyczajowej uczcie Tu musiał znów ruszyć w drogę. Jeszcze tyko pomachał z obsługiwanego przez dwunastu osiłków palankinu i zasunął drzwiczki malowane w ogniste smoki. Jakie myśli opadły go w tym papierowym pudełku? Dokąd go w nim teraz zaniosą, kiedy i gdzie odstawią? Co rozkaże Zhou i jej dwór, a może sam Ten-Co-Decyduje zwany zdrobniale Ten-Co-De? Badacze chińskich znaków są zgodni, że urzędnicy Tu i Ten-Co-De to dwie różne postacie.

Iza S.

[foto HD]
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.