Poruszający list Pani Wandy Półtawskiej - minęła 75. rocznica wyzwolenia KL Ravensbrück
data:16 kwietnia 2019     Redaktor: Anna

13 i 14 kwietnia obchodziliśmy 75. rocznicę wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego dla kobiet KL Ravensbrück zlokalizowanego 80 km od Berlina. 
Poniżej przypominamy materiał opublikowany w 2019r. z okazji 74. rocznicy. Jego aktualność jest nieprzemijająca.


Reduta Dobrego Imienia - 2019r.
Miejsce to naznaczone męczeństwem tysięcy kobiet z których najliczniejszą grupę narodowościową stanowiły Polki stało się w ostatnim czasie polem bezprecedensowego ataku Pani Insy Eschebach, dyrektor Muzeum KL Ravensbrück na wszelkie przejawy polskiej pamięci o ofiarach tego obozu. 
Pani dyrektor przeszkadzają nie tylko liczne polskie, biało-czerwone flagi obecne w trakcie uroczystości, transparenty z napisem „German Death Camps. Not Polish. Remember”, ale także opaski z napisem NSZ (Narodowe Siły Zbrojne) na ramionach uczestników, które interpretuje jako symbole antysemickich ugrupowań współpracujących z faszystami. Co więcej, w niedawnych wywiadach dla niemieckich mediów zadaje pytanie: czy można zgodzić się na to, by goście z symbolami antysemickich ugrupowań upamiętniali swoich zmarłych w Ravensbrück? Pani dyrektor powinna wiedzieć, że duża część Polek trafiła do niemieckiego obozu właśnie ze względu na przynależność do NSZ i swój silny patriotyzm nakazujący konspiracyjną walkę z niemieckim okupantem.
 
Odmawianie przez Niemkę Polakom prawa do upamiętniania polskich ofiar terroru niemieckiego i manifestowania swojego przywiązania do polskich tradycji patriotycznych – zarówno rodzinom, jak i spadkobiercom pamięci o polskich więźniarkach niemieckiego obozu, to powód do hańby. Niemcy współcześni, którzy rzekomo „przezwyciężyli przeszłość” dalej traktują Polaków w sposób pełen uprzedzeń i z wyższością. Te uprzedzenia widać także w kwestii upamiętnienia ofiar Ravensbrück. Po 74 latach od zakończenia II wojny światowej nadal trzeba przypominać Niemcom i całemu światu, że to właśnie Niemcy są odpowiedzialni zarówno za zorganizowanie jak i przeprowadzenie masowych zbrodni w obozach takich jak Ravensbrück i za zbrodnię Holokaustu.
 
Okrucieństwo niemieckie, ludobójstwo i eksperymenty pseudomedyczne sytuują obóz Ravensbrück na mapie niemieckiego terroru w szczególnym miejscu – właśnie dlatego, że niewyobrażalnym cierpieniom poddane zostały kobiety. Jedną z nich była Pani dr Wanda Półtawska, Polka, więźniarka KL Ravensbrück nr 7709, operowana pseudomedycznie 1.08.1942 r.
 
Napisała ona przejmujący List Otwarty w którym apeluje o pamięć o tym, co było, tak by stawać po stronie dobra i piękna, a nie zła i nienawiści i aby czuć się odpowiedzialnym za pielęgnowanie prawdy.
 
Zachęcam do zapoznania się z tym szczególnym świadectwem.
 
Maciej Świrski
Prezes Reduty Dobrego Imienia
 
                                                                                   LIST OTWARTY
                                               PANI DR WANDY PÓŁTAWSKIEJ DO WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI
 
dr Wanda Półtawska więzień KL Ravensbrück nr 7709
operowana pseudomedycznie 1.08.1942
Dama Białego Orła Kraków,
                                                                                                                                                            10 kwietnia 2019 r.

Od 2011 roku kwiecień - decyzją Senatu RP - jest miesiącem pamięci o ofiarach niemieckiego, nazistowskiego obozu koncentracyjnego Ravensbrück, wyzwolonego pod koniec kwietnia 1945 roku.
Kwiecień to także miesiąc, w którym dokonano egzekucji 13 Polek z transportu z 22 września 1941 roku. Były wśród nich młode dziewczęta, harcerki. Zostały rozstrzelane 18 kwietnia 1942 roku w wąskiej uliczce między bunkrem a murem obozu, nazywanej Tottengang, bo na terenie
obozu nie było jeszcze komory gazowej i krematorium. W miejscu ich śmierci w roku 1997 udało się wmurować tablicę pamiątkowa, która podczas swojego pobytu w Berlinie poświęcił papież Jan Paweł II. Została ona później zdemontowana, a na murze obozu umieszczono tablice
narodowe, poświęcone więźniarkom z wszystkich krajów. Mamy i tam swoje miejsce. Dla polskiej pamięci ważna jest jednak i ta wąska uliczka, po której spłynęła krew rozstrzelanych 18 kwietnia Polek.
Dopiero teraz, po przeszło 70 latach, mówi się o tym, co działo się w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück, o losie więzionych tam kobiet i prowadzonych na Polkach z transportu warszawsko-lubelskiego pseudomedycznych eksperymentach. Historią Ravensbrück interesuje
się teraz młodzież, która bierze udział w organizowanych konkursach. Teraz, kiedy ta nabierająca świadomości polska młodzież odwiedza dawny obóz, by uczcić pamięć więźniarek, pojawiają się głosy, że to polski nacjonalizm, który próbuje zawłaszczyć pamięć o
Ravensbrück.
Patriotyzm to nie nacjonalizm!
Pamięć o obozie najbardziej żywa jest w naszym kraju, bo wśród 132 tys. więzionych w obozie było 40 tys. Polek. Nie były to kobiety z łapanek, ale więźniarki polityczne, zatrzymywane za działalność konspiracyjną, przynależność do Armii Krajowej. Wywiezione do Ravensbrück były także kobiety z wyrokiem śmierci. Grupa Polek w Ravensbrück to były świadome patriotki, działające na rzecz obrony kraju. Przez wiele lat nie można było o tym wspominać. Nie wolno nam o nich zapomnieć. Na początku 1945 roku dowiedziałyśmy się, że 5 stycznia ma zostać wykonana egzekucja ofiar pseudomedycznych eksperymentów, nazywanych „królikami doświadczalnymi”. Wtedy spisałyśmy swój testament. Żądałyśmy w nim utworzenia w Europie międzynarodowej szkoły, wychowującej młodych ludzi, którzy rozumiejąc wartość człowieczeństwa nie dopuściliby do wojny i zbrodniczych eksperymentów, jakich dokonywano na nas w Ravensbrück. Chciałyśmy, aby to, co było naszym losem, nigdy się nie powtórzyło.
Nikt nie rodzi się świętym ani zbrodniarzem, człowieczeństwo trzeba w sobie rozwijać. Od lat zajmuję się młodzieżą i przekazuję im prawdę okresu wojny. Moją troską jest, by młodzi byli ludźmi, bo ja w swoim życiu spotkałam nieludzkich mężczyzn i nieludzkie kobiety. Wojna się
skończyła, ale jej skutki wciąż trwają. Najstraszniejszym z nich jest zaniżenie wartości życia, co widzimy w dramatach aborcji i eutanazji.
Powtórzę jeszcze raz. Patriotyzm to nie nacjonalizm, bo nie chodzi o to, by swój patriotyzm narzucać innym. To nie polityka. To szukanie własnej tożsamości. Dlatego trzeba zachować pamięć o tym, co było, żebyśmy umieli stawać po stronie dobra i piękna, a nie zła i nienawiści.
                                                                                 dr. Wanda Półtawska
 
Źródło: Reduta Dobrego Imienia
Zdjęcie: dorzeczy.pl, stacja7.pl
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.