WIĘCEJ NIŻ PATRIOTA(?)
data:06 sierpnia 2012     Redaktor: Barbara Chojnacka

Żeby nie było wątpliwości: książka jest świetna. Zarówno w "formie", jak i "treści", czyli ? i do czytania, i do kolekcjonowania argumentów.

youtube

 

"Obywatel" Wojciecha Piotra Kwiatka to historia samotnego mściciela (przez niektórych nazywanego właśnie obywatelem), który po kolejnym ? ogłoszonym w mediach ? wyroku uniewinniającym byłego esbeka z kartoteką zbryzganą krwią członków solidarnościowej opozycji, głównie okresu stanu wojennego, zaczyna sam wymierzać sprawiedliwość. Oprawcy, w III RP na ogół dobrze ustawieni w biznesie, polityce lub szeroko rozumianej kulturze, giną w dokładnie taki sam sposób, w jaki zadawali śmierć. Ścigający ich "szeryf" działa metodycznie: wyposażony w kompletowane skrzętnie dzięki sprytnemu dojściu do tajnych archiwów informacje, żąda od katów przyznania się do winy, co umożliwiłoby wznowienie postępowania sądowego ? tylko tyle i aż tyle, zważywszy na lęk eks-oprawców przed zemstą ich własnych współtowarzyszy. Mściciel wyznacza termin, po jego upływie ? zabija. Opisy jego poczynań są szczegółowe. Zbrodni osób "uniewinnionych" ? również.

Autor posłużył się konwencją powieści sensacyjno-kryminalnej z elementami fikcji politycznej. Czytelnik śledzi opowiadane równolegle działania trzech grup bohaterów: tytułowego "obywatela" (jeśli można go nazwać grupą, a z pewnych względów można, o czym za chwilę), tropiących go byłych kolegów z ? również byłej ? elitarnej organizacji "Eskadra", ekipy premiera, który obawia się szkodliwości samozwańczych przedsięwzięć mściciela, oraz policji idącej śladem kolejnych zbrodni. Tożsamość głównej postaci niemal do ostatnich stron pozostaje tajemnicą, choć dla uważnego konsumenta lektury jest co najmniej domyślna od połowy powieści. Decyzja przyjęcia takiej właśnie metody prowadzenia narracji i ? wspomnianej na początku akapitu ? odmiany gatunkowej praktycznie uniemożliwia prezentację i analizę dylematów moralnych Obywatela, a zważywszy na fakt, iż jest to człowiek domagający się sprawiedliwości, powinien ich on mieć niemało.

Na spotkaniu autorskim w Klubie Ronina (30 lipca br.) Wojciech Piotr Kwiatek, przedstawiając swoją książkę, napomknął o skojarzeniu praktyk mściciela z działaniami Konrada Wallenroda i jest to najważniejszy powód, dla którego o dylematach moralnych porozmawiać jednak warto. Zwłaszcza że emocjonująca aktualność pomysłu pisarza, powiedziałabym: niebezpiecznie emocjonująca, dość skutecznie chęć do takich rozważań gubi, a współczesna tendencja do pomijania interpretacji etycznych w ogóle jeszcze te emocje wzmacnia. A przecież Mickiewicz, kreując tragiczną postać fałszywego (?) Krzyżaka, stojącego przed wyborem pomiędzy honorem a ojczyzną, naznaczył bohatera dramatycznym piętnem, właściwie należałoby powiedzieć ? przekleństwem. Nieprzypadkowo też wybrał popularny w tamtej epoce gatunek bajroniczny, jakim była powieść poetycka, co - zgodnie z pomysłem jej twórcy ? służyło zakłóceniu tradycyjnych podziałów na dobro i zło. Bohaterowie Byrona, walcząc w słusznej sprawie, stawali się rzecznikami piekła, czego najbardziej znanym przykładem jest oczywiście szkolny "Giaur". Wallenrod, "człowiek w masce", wrzucony przez autora w realia rycerskiego średniowiecza, a przecież tak naprawdę sugerujący makiaweliczną "metodę lisa" w walce z o wiele silniejszym i śmiertelnie niebezpiecznym wrogiem w warunkach bezpośrednio doświadczanych przez Polaków w czasach zaborów, dla wielu następnych pokoleń został symbolem tragicznej ceny, jaką patriota musi zapłacić za wolność ojczyzny. Przywołując skojarzenie z Wallenrodem, Kwiatek nazwał swego "obywatela" patriotą i dodał, że prawdziwie obywatelska postawa musi polegać na konkretnym działaniu. Dla niego, Autora, tym działaniem było napisanie omawianej książki. I szkoda, że w takiej właśnie książce, niesłychanie bolesnej przecież, będącej wynikiem ? hm, jak to nazwać? braku załatwienia kilku ważnych spraw, zabrakło miejsca, poza jednym drobnym epizodem, na rozmyślania samotnego mściciela o straszliwych decyzjach, jakie podejmuje.

Postawiłam więc pytanie, które ? prawdę mówiąc ? dręczy mnie do dziś, czy w Polsce walka o słuszną sprawę, o dobro, musi być prowadzona metodami zła. Kwiatek odpowiedział, iż obawia się, że tak. Z klubowej dyskusji na temat jego powieści wynikało, że nie tylko on. Jedna z pań przyznała się do wielokrotnego studiowania z lubością scen zadawania ubekom tortur i ochoty naśladowania mściciela, inna wyraziła nadzieję, iż dzięki "Obywatelowi" współczesna młodzież pojmie nareszcie, o co z tym PRL-em chodziło? Rozumiem i współ-odczuwam zarówno potrzebę doświadczenia zadośćuczynienia za zbrodnie, jak i nawiązania międzypokoleniowej komunikacji, obawiam się jednak, że emocje to za mało, by coś takiego mogło nastąpić. Jak to się stało, że ludzie, spośród których wyszedł ksiądz Popiełuszko ("Zło dobrem zwyciężaj?") i Jan Paweł II ("Niech zstąpi Duch Twój?"), którzy "wymyślili" Solidarność, czyli bezkrwawy sposób obalenia najkrwawszego w dziejach systemu, mówią: ja też jestem "Obywatelem", będę, byłbym? (To dlatego pisałam o "grupie" tytułowego bohatera powieści Kwiatka.) I wolałabym, żeby tym, co pojmie młodzież, nie były tylko powody, dla których pokolenie rodziców i dziadków odczuwa chęć zemsty. Myślę, że to jest niestety ciąg dalszy tego tragizmu, którego tak przejmujące świadectwo dał Mickiewicz w "Konradzie Wallenrodzie". Jego współcześni też widzieli w tym poemacie głównie receptę na zwycięstwo. Choć potrafili dostrzec diabelskie niebezpieczeństwo takiej "recepty". Nie mam wątpliwości, iż literatura, wielka literatura, j e s t, może być, powinna być, bywała przez wieki wskazówką, jak postępować trzeba, a jak nie wolno, a także świadectwem tragicznych wyborów tego, co trzeba, choć nie wolno i tego, czego nie wolno, choć trzeba? Jeśli w literaturze, a ? co gorsza ? rzeczywistości współczesnej w Polsce jest tak samo, jak w "Konradzie Wallenrodzie" i w czasach Mickiewicza, to właśnie z powodu tych "niezałatwionych spraw". "Obywatel" Kwiatka domagał się zeznania prawdy i uznania winy. Czy zabijałby, gdyby jego warunki zostały spełnione? O tym powinna wiedzieć młodzież i ? niestety ? wielu dorosłych, którzy nie wiedzą albo wiedzieć nie chcą: o źródłach i o sile ducha.

Wojciech Piotr Kwiatek powiedział, że następną książkę chciałby napisać o poszukiwaniu Boga. Ale nie tak, jak pewna dziennikarka radiowa, która często spóźniała się do pracy, bo nie mogła znaleźć miejsca do parkowania, ale odkąd wpadła na pomysł, by się o to miejsce modlić, już się nie spóźnia. Autorowi "Obywatela" wydało się to chyba bardzo zabawne i świadczyło o płyciźnie religijnej tej Pani. Ja też nie sądzę, by poszukiwanie Boga polegało na ograniczeniu się do takiej praktyki modlitewnej, ale wierzę zarówno w moc modlitwy ("Niech zstąpi Duch Twój?" ? powiedział Papież i Duch zstąpił! Co z Nim zrobiliśmy, to już inna sprawa?), jak i w poczucie humoru Pana Boga. Mnie miejsce do parkowania znajduje zazwyczaj zmarły Tata koleżanki. Myślę jednak, że sposób rozwiązywania dylematów moralnych jest dużo poważniejszym powodem do modlitwy. I że oprócz "metody lwa" i "metody lisa" jest jeszcze "metoda gołębicy."

To tylko jeden trop, którym można pójść po lekturze "Obywatela". Trop rozpoczęty lipcowym spotkaniem w Klubie Ronina?

A.Cz.

ponobywatel2_550

Foto: Margotte, blogpress

 


 

Wieczór autorski Wojciecha Kwiatka i jego książki "Obywatel" w klubie Ronina
Materiał filmowy Nr 1

rejestracja: blogpress

 

 

 

 



Materiał filmowy 1 :






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.