Ostatnia afera taśmowej w PSL wywołała szereg dyskusji z różnych dziedzin życia naszego społeczeństwa. Jednym z najbardziej palących tematów jest kwestia nepotyzmu.
Ostatnia afera taśmowej w PSL wywołała szereg dyskusji z różnych dziedzin życia naszego społeczeństwa. Jednym z najbardziej palących tematów jest kwestia nepotyzmu, który jak ujawnia nagranie panuje w ARR czy w PSL. Stąd pojawiły się różne artykuły, które pokazywały nepotyzm najwyższych urzędników państwowych i domagali się odejścia któregoś z członków rodziny (np. domagano się odejścia syna Donalda Tuska, który zajmuje intratne miejsce w gdańskim porcie lotniczym). Niestety nepotyzm jest też obecny w polskim środowisku akademickim.
W czasach kryzysu szkolnictwa publicznego wydawać by się mogło, że uczelnie wyższe są ostatnim bastionem, w którym stawia się na profesjonalizm i umiejętności. Aby stały się lepsze, w życie weszła reforma szkolnictwa wyższego w 2011r, której jednymi z głównych elementów były jawność, przejrzystość i likwidacja nepotyzmu. Czy powyższa reforma zmieniła coś in plus w polskim szkolnictwie wyższym?
Nie. Wielu naukowców argumentuje, że likwidacja nepotyzmu byłaby szkodliwa dla nauki, bo w warunkach antynepotycznych Maria Curie-Skłodowska nie miałaby szans na Nobla! Niestety nie uwzględniają faktu, że w znakomitych warunkach nepotycznych panujących od kilkudziesięciu lat żadnego Nobla nie dostaliśmy, więc raczej taka strata jest wyimaginowana. Natomiast wielu aktywnych naukowców z przyczyn nepotycznych nie ma szans, aby wygrać konkurs na etat uczelniany, lub z przyczyn nepotycznych musiało odejść z uczelni. Per saldo, nepotyzm jest jednym z najważniejszych czynników patologicznych wpływających negatywnie na stan nauki w Polsce.
Powyższa reforma nie zmieniła tego. Dalej istnieją sytuacje, w których organizowany jest konkurs na nowego rektora z jednym lub dwoma podstawionymi kandydatami. Z góry wiadomo jest kto wygra- zazwyczaj dzięki powiązaniom partyjnym. Jaka jest przyczyna tego, że walka z nepotyzmem jest na razie daremna?
Głównie wynika to z faktu, że po 1989 r. nie dokonano głębokiej reformy szkolnictwa wyższego i wymiany kadr. Większość pracowników na uczelniach zdobywali swoje pozycje dzięki współpracy z ówczesnym systemem. Pracują oni do dzisiaj i nie dopuszczają do pracy tych dużo zdolniejszych z lepszymi kwalifikacjami.
Aby to rozwiązać, trzeba zacząć bezkompromisową walkę z tym szkodliwym zjawiskiem poprzez rewizję kadr w konkretnych środowiskach akademickich, którą powinien nadzorować specjalny organ zajmujący się tylko tą kwestią i nie będący wewnątrz tego środowiska./MW