Medytacja na 1. Niedzielę Wielkiego Postu
data:08 marca 2019     Redaktor: GKut

Dlaczego jesteśmy kuszeni?

 
 
 

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód. Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem». Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: „Nie samym chlebem żyje człowiek”». Wówczas powiódł Go diabeł w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata i rzekł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je dać, komu zechcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje». Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”». Zawiódł Go też do Jerozolimy, postawił na szczycie narożnika świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół. Jest bowiem napisane: „Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie, żeby cię strzegli, i na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”». Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”». Gdy diabeł dopełnił całego kuszenia, odstąpił od Niego do czasu. Łk 4, 1-13  

 

„Kuszenie jest znakiem, że wszystko idzie dobrze; jego brak może oznaczać, ze należy bić na alarm” (Michael Casey, OCSO).

„Jezus pełen Ducha Świętego powrócił znad Jordanu i czterdzieści dni przebywał w Duchu na pustyni, gdzie był kuszony przez diabła” (Łk 4, 1).

Najbardziej zadziwiające w dzisiejszej Ewangelii jest nie tyle samo kuszenie Jezusa przez diabła, co obecność Ducha Świętego w tym samym miejscu. Co więcej, w tekście greckim czytamy, że Jezus był po niej „prowadzony w Duchu” bądź „przez Ducha”. Nie siedział tam w jednym miejscu. Przemieszczał się. Ten ewangelista w przeciwieństwie do pozostałych bardziej podkreśla samo dynamiczne doświadczenie pustyni inspirowane przez Ducha niż kuszenie przez diabła, który też tam się przyplątał.

Innymi słowy, pustynia jest czymś znacznie pojemnym niż tylko przestrzenią bądź czasem pokus. Na pustyni dzieją się dobre rzeczy, nie tylko złe. Gdzie Duch Święty, tam i diabeł. Dlaczego? Duch oznacza świętość, siłę sprawczą dobra, moc, która przemienia, wyzwala, podnosi. Tam, gdzie Duch zaczyna działać w człowieku, zło od razu węszy zagrożenie dla siebie i próbuje wszelkimi sposobami przeszkodzić w tym, aby chwała Boga ukazała się w człowieku. Na pustyni dochodzi więc do próby i starcia. Dobro i zło oddziałuje na Jezusa, ale jak pokazuje Ewangelia, Duch jednak zwycięża.

Odruchowo próbę i pokusę postrzegamy jako coś z gruntu złego albo dotyczącą wyłącznie szczególnie grzesznych ludzi. Św. Jakub inaczej widzi sprawę. Na początku swego Listu oznajmia bowiem: „Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia” (J 1, 12). Próba ma nas wzmocnić. Próba pojawia się dlatego, że zaczynamy postępować w wierze, że opowiedzieliśmy się po stronie dobra. Trafnie opisuje tę subtelność św. Aelred z Rievaux: „Diabeł nie zajmuje się kuszeniem osoby, którą ma już w swojej mocy. Diabeł nie musi się zbliżać do tych, którzy posłuszni są swojej własnej pożądliwości we wszystkich rzeczach i zaspokajają pragnienia swego ciała. Lecz jeśli zaczynają odrzucać swoje pożądania i zmagają się z pragnieniami ich ciała, wtedy diabeł smuci się i przystępuje do ostrzejszego ataku”.

W tym kontekście przychodzą na myśl dwa skojarzenia. Najpierw niewątpliwie historia samego Izraela, który wędrował z Egiptu po pustyni o wiele dłużej niż sam Jezus. Izraelici, podobnie jak później sam Chrystus, również byli prowadzeni przez słup obłoku – symbol Bożej obecności. Ale równocześnie ten sam lud ulegał rozmaitym starym i nowym pokusom: wątpił, załamywał się w wierze, zniechęcał się, czynił sobie sobie widzialnego boga, tęsknił za niewolą, która mimo wszystko wydawała się mu lepsza niż ta okropna pustynia, manna i przepiórki od Boga. Dlatego wędrówka się przedłużała, ponieważ ludzie nie byli gotowi na wejście do Kanaanu, który był całkowitym darem. Jeśli bowiem człowiek na pustyni nie potrafi zauważyć troski Boga, jeszcze większe trudności spotkają go wtedy, gdy będzie miał wszystkiego pod dostatkiem. Wówczas może całkowicie zapomnieć o Bogu.

Dzisiaj posługujemy się niezwykle spłyconym wyobrażeniem o pokusie, najczęściej związanym z naszą cielesnością. Taka wizja jest dość powszechna w kulturze masowej. Jednak pokusa w sensie biblijnym, a może raczej próba, dotyczy najpierw wiary, odniesienia do Boga, a nie tego, czy ulegnę zachciance i zjem trzy kawałki ciasta w ciągu dnia zamiast jednego albo plasterek wędliny w piątek. Wtedy mamy do czynienia ze zwykłym zajadaniem, często nieświadomym odruchem, a nawet z uzależnieniem. Bywa to niezwykle uciążliwe, bolejemy nad tym, ale niekoniecznie macza w tym palce diabeł. Kusi nas najczęściej własna pożądliwość, nieopanowanie i to, co złe i pozornie dobre w świecie.

Drugie skojarzenie pochodzi z Listu do Rzymian, gdzie św. Paweł pisze, że „wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi” (Rz 8, 14). Zwróćmy uwagę, że w naszym życiu chrześcijańskim też jesteśmy prowadzeni przez Ducha. Kłopot w tym, że często tego nie zauważamy. I częściowo stąd się biorą nasze upadki. Ponadto, prowadzenie przez Ducha nie dotyczy „synów Bożych” w niebie, lecz na ziemi, która wciąż pozostaje dla nas pustynią, a nie krainą mlekiem i miodem płynącą. Nie doświadczamy Boga bezpośrednio, choć On przez swego Ducha nami kieruje i przemienia nas. Bycie synami bądź córkami Boga to główny powód, dla którego jesteśmy kuszeni. Czas bycia na pustyni, na ziemi, jest czasem dojrzewania, ugruntowania wyboru.

Św. Łukasz, jak zawsze skrupulatny i rzeczowy, nieprzypadkowo umieszcza scenę kuszenia tuż po chrzcie Jezusa, który dobrowolnie przyjął na siebie los człowieka, wszedł do wód Jordanu razem z grzesznikami, ale też podjął decyzję, że wykona swoją misję według myśli Ojca, a nie ludzkiej. I wtedy „Duch Święty zstąpił na Niego” (Łk 3, 22). Następnie czytamy genealogię Jezusa, która ma pokazać, że jest On człowiekiem z krwi i kości.

Najgorsze kuszenia i próby wiary dotyczą naszej tożsamości, naszego powołania i związanej z nim misji. Stosunkowo łatwo zobaczyć, że diabeł kusi nas do określonego złego uczynku czy słowa. Rzadziej dostrzegamy, że podlegamy pokusie, abyśmy nie wypełnili naszej chrześcijańskiej misji, a przynajmniej, żeby jej spełnienie dało nam się we znaki. Na przykład, dla księdza będzie to pokusa zwątpienia, czy Bóg w ogóle działa w sakramentach, czy warto głosić Ewangelię i spowiadać, skoro jakoś rzekomo nie widać w wiernych ( i w sobie) żadnych postępów. Dla małżonków będzie to każdy kryzys, wzajemne niezrozumienie i poczucie osamotnienia, którego celem jest w ostatecznym rozrachunku rozwód. Dla każdego chrześcijanina będzie to subtelna pokusa, aby porzucić wszelką modlitwę pod pozorem nawału pracy i obowiązków. We wszystkich przypadkach chodzi o zaprzestanie konkretnego dobra, które często rozwija się nie bez bólu i trudności. Nie przetrwamy próby, nie pozostaniemy wierni powołaniu, jeśli będziemy starali się wygrać w pojedynkę, po „po ludzku”, jeśli zapomnimy, że po podjęciu decyzji nie jesteśmy sami, towarzyszy nam ciągle moc Ducha.

To, kim już staliśmy się z łaski Boga, przekracza nasze obecne możliwości. Nie dorastamy jeszcze do miana synów i córek Bożych. Nie potrafimy jeszcze tak żyć jak oczekuje tego Chrystus, ale mocą Ducha możemy przechodzić kolejne etapy drogi do pełni. Mam wrażenie, że często dlatego wpadamy w te same grzechy i ulegamy tym samym pokusom, ponieważ uporczywie, albo często także nieświadomie, nie chcemy przyjąć Bożej i ludzkiej pomocy. Jezus powołał się w walce z diabłem na Słowo Boże, a my na co lub na kogo się powołujemy w czasie próby?

Dariusz Piórkowski SJ

 
 
 
 





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.