Kinematograf w Katyniu roku Pańskiego 1940, czyli rzecz o wartościach
data:07 października 2018     Redaktor: ArekN

 
Publikujemy artykuł nadesłany przez naszą Czytelniczkę. Czy naprawdę nie jesteśmy w stanie dorównać naszym przodkom?

 

„Wkrótce po przyjeździe jeńców na terenie obozów rozwieszono olbrzymie tablice ogłoszeń. Znajdowała się na nich, wymalowana żywymi kolorami, konstytucja sowiecka w języku polskim. Widniejące w niej artykuły gwarantujące przeróżne „wolności” dawały oficerom powód do wygłaszania nie dających się powtórzyć komentarzy.

Kozielsk i Starobielsk miały kina polowe. W Starobielsku sala kinowa znajdowała się w byłym kościele, który przed przybyciem oficerów służył jako spichlerz. Filmy były produkcji sowieckiej z propagandowymi podtekstami. W Kozielsku na jednym z pokazów, gdy na ekranie pojawiła się brutalna i agresywna scena antyreligijna jeńcy na znak protestu opuścili salę. Po tym incydencie gdy publiczność zapełniła już salę, drzwi były zamykane a znajdujący się wewnątrz musieli pozostać do końca projekcji. Innym razem administracja obozowa poinformowała, że pokazywany będzie film zagraniczny. Zebrał się pokaźny tłumek po czym zamknięto drzwi i nastąpił wykład o urokach sowieckiego reżimu.

W jednym z obozów Polacy po prostu zbojkotowali pokazy, ku zawodowi obozowej administracji. W końcu kino zostało zamknięte z powodu braku frekwencji”

[Janusz Zawodny „Katyń” Lublin-Paryż 1989 str, 115]

 

Czas płynie, „samogonny Mefisto” z NKWD, wciąż kręci dla Polaków ten sam film. Obrońcy konstytucji, chociaż chodzą zamienili budionnówki i walonki na togi nadal mają ciągle równie ziemniaczane twarze.

 

Przodkowie

Nie wszyscy nasi przodkowie byli oficerami, szlachtą działaczami społecznymi. Nie musieli być, by instynktownie odrzucić sowiecką propagandę. Ocalony jeniec obozu w Kozielsku, prof. Stanisław Swianiewicz wspomina: „Otóż tego rodzaju kompleksów nie zauważyłem w postawie szeregowych. Była ona całkowicie jasna i prosta. Była to postawa absolutnej obcości w stosunku do wszystkiego, co widzieli w Związku Sowieckim i słyszeli od politruków. Z humorem opowiadali o różnych propozycjach dobrowolnego pozostania w Związku Sowieckim, które poszczególnym z nich były czynione. Ta masa była przesiąknięta jakimś instynktem, który ją obwarował murem psychicznym bardzo trudnym do przebicia dla sowieckiej propagandy(…) Około naszego budynku przechodziła droga, którą ciągle maszerowały oddziały naszych żołnierzy, śpiewając polskie pieśni wojskowe. Gdy mijali nasz budynek, wznosili okrzyki: „Niech żyją oficerowie”. Taki był lud polski w niewoli rosyjskiej”

[Stanisław Swianiewicz „W cieniu Katynia” Warszawa 2010 str. 95-96]

 

Potem była stacja Gniezdowo, dół w lesie katyńskim, niemiecka ekshumacja, komisja Burdenki….

 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.