Marek Baterowicz: Bełkot Kukiza przemieniony?
data:29 września 2018     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać....

Zdaje się, że wulgarny bełkot Kukiza ( ornament naszego Sejmu!) padł na wdzięczną glebę w ogródku Aleksandra Ściosa, co zdumiewa, bo mógłbym sądzić, iż ordynarne filipiki piosenkarza nie znajdą uznania u takiego intelektualisty.
A jednak...Tekst „Fałszywa alternatywa” ( 24 kwietnia br.) słynnego blogera zdradza zaskakujący związek „intelektualny” z kabotyńską opinią Kukiza o tożsamości PO i PiS-u! Powtarzany okrzyk Kukiza ( PO-PiS!) zapadł chyba w ucho Ściosa i oto czytamy jego olśniewającą diagnozę: „PiS albo PO, Kaczyński lub Tusk, Duda albo Komorowski, prawica bądź lewica – każde z tych zestawień, funkcjonujących na codzień w realiach III RP, tworzy fałszywą alternatywę i jest elementem mitologiii pustoszącej umysły Polaków.” ( piękne, prawda?) I dalej wniosek, który oszałamia „głębią” diagnozy: „ Każde z nich powstało po to, by w stanie nienaruszonym zachować status sukcesji komunistycznej i zagrodzić nam drogę do Niepodległej”. Czy pan Ścios zaczyna pisać dla półgłówków ? Niebywała to manipulacja, także półprawda, bo Platformę Obywatelską założyły rzeczywiście post-peerelowskie służby specjalne, aby właśnie trzymać na wodzy aspiracje Polaków do Niepodległej. Tu pełna zgoda, a przy okazji PO miało swoje cele grabieżcze, otworzyło parasol ochronny nad aferzystami, gnębiło CBA, popierało bezprawie i w ogóle zapaliło zielone światło dla korupcji. Ale Prawo i Sprawiedliwość powstało, aby iść do Niepodległej, z korupcją walczyć, przywrócić praworządność, dokonać w tym celu reformy sądownictwa, bo sądy i prokuratura od 1945 po dzień dzisiejszy to nieustanna zgnilizna, zmieniał się tylko jej poziom. Marek Nowakowski mówił, że III RP to gnojówka. Więc rząd PiS-u robi co może, by doprowdzić do końca ową reformę mimo wściekłego oporu totalnej opozycji, unijnych komisarzy i wet prezydenta, które przyhamowały ten jakże potrzebny proces. Nie wszyscy są pewni czy prezydent ( choć prawnik) miał wtedy rozeznanie co do stopnia tej zgnilizny ? Ale od przemówienia w Auckland, potem w Gdańsku i w innych miejscach Kraju podkreśla wagę tej reformy, a nawet pod adresem Brukseli padły z jego ust mocne słowa. Niechże więc pan Ścios bzdur nam nie opowiada, bo rząd PiS-u i prezydent nie chcą zachować statusu sukcesji komunistycznej, robią co mogą od roku 2015 i w końcu opanowali sytuację w Trybunale Konstytucyjnym i w KRS. Obecna batalia z Sądem Najwyższym przybrała charakter patowy, częściowo z presji UE czy buntu Gersdorf ( i spółki!), ale i z racji pewnej ślamazarności prezydenta i premiera, którzy z trudem przeprowadzają to, co uchwalono w Sejmie i podpisano w pałacu prezydenckim. Ich nadrzędność, powaga władz prawomocnych, cofa się czy stoi w miejscu przed rokoszanami ? Jak premier legalnego rządu może składać wizytę byłej i nielegalnej już pani prezes, a w dodatku omawiać z nią coś w tajemnicy przed społeczeństwem ? Toż jawność jest zasadą demokracji! Wizyta premiera wynikła z naiwności, myślał, że utemperuje panią Gersdorf, ale trafiła kosa na kamień. Ufajmy jednak, że ten niepoważny błąd nie zahamuje nam reformy Temidy.

Wróćmy do fałszywej diagnozy Ściosa, która nachalnie i cynicznie zamazuje oczywiste różnice pomiędzy PO a PiS-em. Trzeba wielkiego tupetu , by napisać takie banialuki. Jaka motywacja stoi za tym piramidalnym sofizmatem ? Byłby to ukrywany dotąd afekt do owej „sukcesji komunistycznej” ? Nie sądzę, ale dlaczego pan Ścios chce wmówić Polakom, że nie mają żadnej alternatywy, bo PO i PiS są tylko elementami mitologii ? Ależ nie, są elementami chorej rzeczywistości nieukończonej jeszcze III RP, z tym że PO jest elementem negatywnym, złowieszczym dla Polski, a PiS ma misję ocalenia tysiącletniej Polski, w czym niestety PO przeszkadza jak tylko potrafi! Ot, furia peerelczyków kaleczy dzieło naprawy Rzeczypospolitej, podjęte przez Polaków, owych „ludzi sumienia” ( skupionych w PiS-ie), o których dawno już apelował Jan Paweł II. Układ postkomuny i PO odsunąła ich od władzy w r.2007, a w r.2010 doprowadziła do hekatomby nad Smoleńskiem. A Tusk oddał śledztwo Rosjanom. Jakże zatem Ścios ma czelność pisać, że OBIE te partie zagradzają nam drogę do Niepodległej ? Niewykluczone, że wzorem pewnych twórców pan Ścios zażywa jakieś narkotyki, które w trakcie pisania wywołują perturbacje umysłu ? To może wyjaśnia przedstawiony przez niego sofizmat, który siłą nonsensu wrzuca do jednego worka PO i PiS jakby w ślad za niepoważną opinią Kukiza. Sofizmat to szalenie płytki, a jego rozumowania z pozorem poprawności nie można wziąć na serio. Pada natychmiast pod lawiną faktów: PO była opiekunką aferzystów, bezprawia i korupcji, grabiła naród, wyprzedawała polski przemysł. A kto nie podobał się układowi ginął z rąk seryjnego „samobójcy”. Natomiast PiS ściga aferzystów, trwają śledztwa, przywraca powoli praworządnośc ( powoli, bo opór peerelczyków i SN jest ogromny), walczy z korupcją, dba o naród ( 500 plus , mieszkania), odkupiono też sprzedaną przez PO stocznię. I wbrew rewolcie „nadzwyczajnej kasty” ( nafaszerowanej „sędziami” z nadania PRL-u ) dąży do zbudowania demokracji i praworządności, bo w r.1989 zaledwie ją proklamowano, bez pokrycia. Reforma ta jest też demontażem reliktów PRL-u w urzędach państwa i ratuszach, gniazdach korupcji. Niedawno pokrzykiwał Schetyna ( widmo z afery cmentarnej, oczywiście nierozliczonej), że idą po władzę w samorządach, by ją...oddać ludziom! Fantastyczne, poprzednio odddali ją aferzystom – więc obrodziły mafijne układy w wielu regionach, na czele z Gdańskiem i stolicą toczoną przez „gronkowce”. I te bastiony korupcji są nadzieją PO, ostoją gangreny chorej III RP i redutami oporu przeciwko wysiłkom PiS-u zmierzającym do uzdrowienia państwa. Ci peerelczycy nienawidzą PiS-u, szukają sojuszników za granicami, zwłaszcza w „opiekuńczej” EU, targowiczan ci u nas dostatek. PO jest już otwarcie partią pro-niemiecką, Schetynai jego ludzie kontaktują się z Merkel. Ich wściekły opór zaktywizował też przed wyborami do samorządów pewnych „śpiochów” na różnych blogach ( dotąd tylko sporadycznie kąsających PiS), widocznie polecono im przystąpić do frontalnego ataku na obecny rząd i zdeprecjonować pojęcia prawa i sprawiedliwości, wymieszać wszystko w jednym sosie tak, aby ludzie stracili wiarę w intencje rządu Dobrej Zmiany. Układ post-komunistyczny podtrzymuje też stan gotowości wśród swoich „najemników” w Sądzie Najwyższym jak Gersdorf et consortes, podrywa ich do obrony resztek PRL-u. I właśnie Gersdorf ( jak tarantula zaplątana w sieć własną!) oświadczyła, że to rząd PiS-u rozpowszechnia „fake news” o peerelowskim stażu sędziów SN!? Tak oto „beton lady” przeinacza fakty, ale premier i prezydent nie mylą się tu, nie rzucali słów na wiatr. Mamy prawo – wbrew naciskom UE – reformować nasz wymiar sprawiedliwości. Ich słowa, też tytaniczna praca ministra Ziobry korygują „fałszywą alternatywę” Ściosa, który chyba udaje, że nie widzi autentycznych wysiłków PiS-u w marszu do Niepodległej. Naprawę RP realizuje PiS konsekwetnie od r.2015 ( próbę naprawy przerwała mu PO w r.2007) i takie są zrządzenia Historii. Po prostu innym partiom nie zależy na ratowaniu Polski. I powtórzmy to raz jeszcze: w PiS-ie pracują „ludzie sumienia”, o których wołał mądry Karol Wojtyła.

A w drugiej części „Fałszywej alternatywy” ( 28 maja br.) zamieścił Ścios mało przekonywujące zdanie: „Trzeba przyjąć za pewnik, że nie da się obalić porządku III RP w drodze wyborów parlamentarnych i wolnej gry politycznej”(?). Zdanie to, pozorne poprawne, podkopuje wiarę w grę polityczną demokracji. A secundo – co proponuje w zamian? Zamach stanu ? To odpada, więc PiS idzie drogą koniecznej reformy RP, bo bez niej nie da się naprawić niepełnej demokracji, której brakuje tak istotnego atrybutu jak niezależne sądy. Po roku 1989 nie oczyszczono wymiaru „sprawiedliwości”, a okrągły stół był trampoliną dla komunistów, o czym pisałem już w roku 1989 w „Wiadomościach Polskich” ( Sydney,maj 1989). Ciekawe jak w r.1989 komentował Magdalenkę Ścios, o ile w ogóle komentował ? Farsą okazała się proklamacja III RP, sklejonej z peerelowskich klocków. Oczywiście ten zalążek III RP nie był państwem prawa, bo udławił się na wstępie grubą kreską, odmową lustracji i dekomunizacji. Za to ekipa Michnika rozpoczęła denacjonalizację i tzw. politykę wstydu koordynując ten antypolski sabotaż z polityką układu post-komuny, który trwał potężny za prezydentur TW Bolka i TW Alka, a potem jeszcze prosperował w latach despotyzmu i wygaszania Polski za rządów koalicji PO-PSL. I dlatego szokuje nowa „diagnoza” Ściosa ( z 28.8.br w tekście pt. „Nie idziemy za partią ani pod obcą flagą.Zmierzamy do Polski”): „...tak prostackiej propagandy, takich pokładów zakłamania i ordynarnego fałszu nie widziałem nawet w tamtych latach. I nie z powodu tego, iż rządy PiS miałyby być gorsze od nieszczęść tamtego okresu, ale z prostej przyczyny – istniały wówczas media i politycy, którzy potrafili dokonywać krytycznych ocen i działać w społecznym interesie. Dziś brakuje tej fundamentalnej wartości, a termin „wolne media” jest tylko jałowym frazesem...”. Ten niesłychany stek aberracji pana Ściosa rozśmiesza, fałsz bije z każdego słowa jego manipulacji, bo np. politycy PO-PSL nigdy działali w społecznym interesie, dopiero od r.2015 mamy rząd polski! A rząd PO-PSL trudno było określić polskim. Dopiero PiS dba o społeczeństwo, o obywateli. PO-PSL dbała o interesy oligarchów i potulnie wypłacała złote emerytury dawnym katom Polaków. Każdy widzi więc idiotyzm powyższych konstatacji Ściosa. Dalej pan Ścios dystansuje się od wyznawców i apologetów PiS-u, insynuuje, że mają oni „...w głębokim poważaniu przyszłość kraju (???), a ich rozum stawia poniżej poziomu pogardzanych „lemingów”. Te fantastyczne aberracje pan Ścios okrasił uwagą, że istnieją sprawy dalece ważniejsze ( jednak nie wymienił jakie!) od „bełkotu pana Kaczyńskiego i żałosnych wolt pana Dudy” (!?). Raczył też dostrzec...”nędzę ludzi mieniących się patriotyczną prawicą” , wylewa potoki kalumnii wobec nich, być może sądzi, że tym sposobem na jakiś czas ukryje prawdziwą nędzę polityków PO, PSL, Nowoczesnej czy kodowców. Tak gwałtowny wylew kłamstw i urojeń pod adresem PiS-u i to przed wyborami do samorządów pozwala przypuszczać, iż pan Ścios ( czasem kontrowersyjny, a często antymagdalenkowy bloger, co mu się chwali!) okazał się „śpiochem” obudzonym we właściwym momencie przez swoich wodzirejów...Albo po prostu naćpał się jakiejś meskaliny czy innego haszyszu? Darujmy mu więc już to, że „by zobrazować problem”(!) pozwala sobie na analogię i przywołuje osamotnioną garstkę „szaleńców” z Pierwszej Brygady. Analogia chybiona, bo dziś jednak jesteśmy w atlasie świata i teraz chodzi tylko o nadanie niepodległości faktycznej substancji. Sęk w tym, że jesteśmy dopiero na etapie usuwania reliktów PRL-u ( państwa oficjalnie uznanego za umarłe), które hulają w nieukończonej III RP i destabilizują proces powstawania nowego państwa. Są garbem tej nieukończonej III RP, który spiłować trzeba co prędzej. I właśnie Sąd Najwyższy jest najważniejszym bastionem starego układu, a nie da się dokończyć budowy III RP, gdy garstka peerelowskich matuzalemów blokuje nam szlak do szczytu Niepodległej. Kozietulski wiedziałby co zrobić z nimi, ale że mamy demokrację premier wolał pójść „na dywanik” do Tarantuli, której nie usunęło nawet pismo prezydenta. Zaryglowała się w SN i myśli, że omota siecią konstytucję, są to infantylne rojenia emerytki. A kimże naprawdę jest pan Ścios ? Wiemy tyle, że działa pod przyłbicą pseudonimu. To bardzo mało. Czy kiedyś okaże się, że był rzetelnym obserwatorem polskiej sceny ? Czy raczej ostatnim Mohikaninem dawnego układu ? A może po prostu – w ostatniej fazie – amatorem opium lub innych środków odurzających ?

Marek Baterowicz

 

Marek Baterowicz (ur. 1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 w Sydney i 2017 w Warszawie) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.