Wyboista droga do niepodległości. Strajk dzieci wrzesińskich cz.7.
data:12 czerwca 2018     Redaktor: agalaura

W roku stulecia odzyskania niepodległości przedstawiamy zdarzenia z naszej historii, których łączna siła oddziaływania doprowadziła nasz naród do wolności. Zaczynamy od strajku dzieci szkolnych we Wrześni i w odcinkach publikować będziemy opracowanie przygotowane na podstawie materiału zamieszczonego na stronie www.sdw.icpnet.pl/historia

Dzieci wrzesińskie - uczestnicy strajku
 
 
 

Znani Polacy w obronie dzieci wrzesińskich

Kilka dni po ogłoszeniu wyroku w procesie gnieźnieńskim krakowski „Czas” opublikował list otwarty Henryka Sienkiewicza do cesarza Wilhelma II „O gwałtach pruskich”, w którym pisarz krytykował politykę pruską uderzającą w Polskę oraz postępowanie wobec dzieci szkolnych. Jednocześnie Sienkiewicz wzywał do wsparcia materialnego osób poszkodowanych w procesie gnieźnieńskim. List pisarza rozprowadzano także w postaci ulotek, przedrukowała go również szeroko prasa Galicji i Kongresówki oraz tytuły zagraniczne z Francji, Anglii czy Rosji.

Henryk Sienkiewicz pisał:

" Zapadł niesłychany wyrok!

Nie podniesiono na żadnego ze szkolnych katów ręki, nie było napaści ni czynów przemocy, a jednak rodziców tych małych dzieci, skatowanych przez pruską szkołę, sądy pruskie ukarały długim więzieniem za to, że pod wpływem rozpaczy i litości wypowiedzieli zbyt głośno słowa oburzenia przeciw takiej szkole i takim nauczycielom.

Wszędzie, gdzie zwyrodniała kultura nie przeszła w stan dzikości, nawet wśród tych Niemców, którzy woleliby w dziejach inną rolę niż rolę zbirów pruskich, wyrok ten budzi jednaką grozę i pogardę - a zarazem napełnia serce trwogą o przyszłość i zdumieniem.

My jedni, którzy od czasu, gdy część narodu naszego weszła w skład Prus, znamy bliżej to środowisko - nie powinniśmy się ani dziwić, ani też poprzestać na słowach i załamywaniu rąk.

Tak jest! Zdziwienie nie byłoby na miejscu. Wszak ich własny, niemiecki pisarz wypowiedział niegdyś znamienne słowa, iż złudzeniem jest, aby niemoralna polityka mogła nie znieprawić społeczeństwa i przyszłych jego pokoleń. Stało się więc, co się stać musiało. Od czasu Fryderyka II i jeszcze dawniejszych polityka pruska była nieprzerwanym ciągiem zbrodni, przemocy, podstępów, pokory względem silnych, tyraństwa względem słabszych, kłamstwa, niedotrzymywania umów, łamania słów i obłudy. Jest to zdanie nie tylko obcych, ale i niemieckich niepodległych historyków, a zatem cóż dziwnego, że w takich warunkach nastąpił ogólny rozkład dusz, że zwyrodniało poczucie sprawiedliwości i prawdy, że zanikł zupełnie zmysł moralny, a w ogólnym rozłajdaczeniu szkoła stała się katownią, a spodlałe rządy powolnym narzędziem dzikich instynktów i przemocy.

Więc gdy na koniec taki organizm społeczny wskutek zbiegu nieszczęsnych wypadków uczuł się zarazem państwowo silnym, musiało dojść do objawów tak potwornych, jak między innymi ostatnie procesy: toruński i wrzesiński. Można się pocieszyć myślą, że to wszystko nie może trwać.

Historia świadczy, że budowy wznoszone tylko na tyranii, złości i głupocie nie trwały nigdy długo. Rosja, która jęczała pod równie bezecnym jarzmem tatarskim, zdołała je w końcu zrzucić. Okrutne władztwo hiszpańskie nie ostało się we Flandrii. Chrześcijańskie i kulturalne narody nie mogą długo podlegać barbarzyństwu. Niemcy nie mogą także przez całą wieczność podlegać prusactwu - więc przyszłość musi przynieść jakąś olbrzymią ewolucję i ekspiację.

Ale tymczasem, co mamy czynić my, nad którymi zbrodnia i dzikość ciąży bezpośrednio?

W ogóle - wytrwać! a w szczególności pomóc do wytrwania tym, którzy się stali bezpośrednimi ofiarami łotrostwa i przemocy.

Po skatowaniu dzieci skazano na więzienie rodziców, którzy pracowali na chleb. Jedną z obwinionych, ubogą matkę siedmiorga drobiazgu, zamknięto na dwa i pół lata. Czy chodziło również o to, by bohaterskie dzieci pomarły z głodu? W społeczeństwie hakaty - doprawdy - i to możliwe.

Więc niech się poruszą serca wszystkich naszych matek! Dajmy chleb dzieciom, przynieśmy tę pociechę skowanym rodzicom, że ich nieszczęsne dzieci nie będą zmuszone żebrać! Prawo Boże, prawo chrześcijańskie nakazuje litość nad dziećmi wszystkimi, a cóż dopiero, gdy chodzi o takie dzieci - nam!

Dołączam do niniejszego listu dwieście koron na chleb dla ofiar".

„Praca” wydawana w Poznaniu tak komentowała list Sienkiewicza:

Zabrał także głos arcymistrz słowa polskiego, wielbiony przez cały świat cywilizowany, Henryk Sienkiewicz, i wraz ze znacznym datkiem dla skazanych przysłał pismom krakowskim oświadczenie, piętnujące dobitnie system i politykę, które musiały doprowadzić do takiego procesu i takiego wyroku. On, który włada piórem jak nikt inny, który wprost genialnie umie nim odtwarzać i wypowiadać najsilniejsze i najsubtelniejsze uczucia i porywy serca i duszy, użył w tym świadczeniu wyrazów i barw tak żywych i dobitnych, iż łatwo poznać można, jak głęboko dotknąć go musiał wyrok gnieźnieński, jak bardzo obrazić jego etyczne pojęcia i zasady. Niestety, z łatwych do zrozumienia przyczyn całego oświadczenia jego dosłownie powtórzyć nie możemy. Musimy tedy ograniczyć się na powtórzeniu ostatniego ustępu z listu Sienkiewicza (...) I w tym ustępie jeszcze kilka silnych wyrażeń zniewoleni byliśmy skreślić lub zmienić. Nawet cenzura rosyjska złagodniała wobec tej niesłychanej sprawy. Pismom warszawskim pozwolono obszernie referować o procesie, a po zapadnięciu wyroku otwarcie wypowiedzieć swoje zdanie....

Także Maria Konopnicka nie pozostała obojętna wobec wypadków wrzesińskich, którym chciała nadać międzynarodowy rozgłos. Szczególnie działała we Włoszech, gdzie wtedy przebywała, przeciwstawiała się też atakom prasy niemieckiej. Napisała także wiersz „O Wrześni”, który wydrukowało czasopismo „Przodownica”:

Tam od Gniezna i od Warty

Biją głosy w świat otwarty,

Biją głosy, ziemia jęczy:

Prusak dzieci polskie męczy!

 

Za ten pacierz w własnej mowie,

Co ją dali nam ojcowie,

Co go nas uczyły matki,

Prusak męczy polskie dziatki!

 

Wstał na gnieździe Orzeł Biały,

Pióra mu się w blask rozwiały,

Gdzieś do Boga z skargą leci:

Prusak męczy polskie dzieci!

 

Zbudziły się prochy Piasta

Wstał król, berło mu urasta.

Skroń w koronie jasnej świeci

Bronić idzie polskie dzieci.

Zwołujcie mi, moje rady

Niechaj spieszą do gromady

Zwołujcie mi moich kmieci

-Prusak męczy polskie dzieci.

W 1908 roku wrzesińskie bohaterstwo dzieci wplecione zostało do strof Roty. Powstał również wiersz „Wrzesińskie dzieci” napisany prawdopodobnie przez Paulinę Wężyk z Poznańskiego. Oto jego fragment:

Tam! Tam nad Wrześnią nowe słońce wschodzi

Spoza osłony czarnych, ciężkich chmur,

Zza krat sądowych, z procesów powodzi,

A padłszy na twarz synów i cór,

Jak złota zorza szczerym blaskiem świeci:

Na wrzesińskie dzieci!

O walce dzieci wrzesińskich uczymy się dzisiaj w szkołach, ale czy pamiętamy o nich dosyć? Warto te piękne, ale i tragiczne zarazem karty naszej historii chronić przed zapomnieniem!

Koniec

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.