BOHATEROWIE CZY ZDRAJCY - 10
data:17 lipca 2012     Redaktor:

Spotkanie z Leszkiem Żebrowskim o GL ? AL Warszawa, 5 czerwca 2012 r. Część 10

Powstanie Warszawskie ma bardzo tragiczny wymiar, jeśli chodzi o podziemie komunistyczne. Do tegoż powstania przygotowywało się ono odpowiednio wcześnie. Pisali całe analizy, opisywali cały plan akcji: dowódca Obwodu Warszawskiego Gwardii Ludowej ? Stanisław Skrypij (z jego powodu w latach 90-tych rozgorzał konflikt, gdyż środowiska SLD-owskie domagały się nazwania jednej z ulic Warszawy jego imieniem. Nie doszło do tego ? pomogła treść omawianego niżej raportu) - już w 1943 r. przygotował rękopiśmienną wersję instrukcji na wypadek wybuchu postania. Wynika z niej jasno, że AL-owcy mieli niezwykle prosty plan:,, My z Niemcami walczyć nie możemy, bo jesteśmy za słabi. Przez pierwsze 2-3 dni w mieście będzie chaos. My powinniśmy zajmować wszystkie strategiczne miejsca (telefony, pocztę, wodociągi, gmachy użyteczności publicznej), obsadzić swoimi ludźmi i czekać. W tym chaosie, przez pierwsze 2-3 dni należy strzelać do reakcjonistów, ile tylko wlezie, bo później już takiej okazji możemy nie mieć"; było to nic innego, jak zalecenie mordowania polskich powstańców, a tym samym pójścia na rękę okupantom. Ten plan został zrealizowany i kto wie, ilu ludzi z powstania, którzy zaginęli bez wieści, zginęło na skutek takich poleceń podziemia komunistycznego? Nie wiemy.

Należałby odnieść się również do twierdzenia komunistycznych historiografów, iż to reakcyjne podziemie (AK i NSZ) rozpętało wojnę w podziemiu. Nie było żadnej wojny domowej w podziemiu. Taka wojna byłaby wtedy, gdyby wszystkie ugrupowania konspiracyjne (AK, NSZ, BCh, ) biły się o władzę. Do takiej sytuacji nigdy nie doszło, nawet w najmniejszym stopniu.

Istniało zjawisko zwalczania podziemia komunistycznego, ale w każdym przypadku ? pod określonymi zarzutami, za konkretne działania: tam, gdzie oddziały komunistyczne dokonywały zbrodni, napadów ? były unicestwiane; takie były rozkazy dowództwa AK, takie były rozkazy dowództwa NSZ.

Dwie wielkie akcje, które są wciąż podawane jako przykład tej wojny domowej i winy Narodowych Sił Zbrojnych, które zwróciły broń przeciwko GL i partyzantce sowieckiej, to Borów na Lubelszczyźnie (9 sierpnia 1943 r.) i Żabiec na Kielecczyźnie (8 września 1944). Pod Borowem zgrupowanie NSZ pod dowództwem majora Leonarda Zub - Zdanowicza ,,Zęba" rzeczywiście rozniosło w pył 40-osobową grupę GL. Była to ta sama grupa, która grała ,,w zegarki" i wywodziła się od ,,dziadka Kiełbasy", która nigdy nie walczyła z Niemcami. Została dlatego unicestwiona, że miejscowa ludność wskazywała palcem bandytów: wszyscy zostali ujęci, wzięci do niewoli, odbył się sąd polowy i kilku z nich zwolniono (nie byli rozpoznani przez mieszkańców), pozostali za udział w bandyckich akcjach skazani na karę śmierci, wyrok wykonano. Po tej akcji okoliczna ludność mogła odebrać z wozów GL swoje mienie (pościel, ubranka dziecięce, naczynia, itp.)W grupie zwolnionych był komisarz NKWD (co potwierdzają raporty z tamtego okresu), po wojnie oczyszczony z zarzutów. Zachował się także raport majora ,,Zęba" z kwietnia 1944 r., w którym dokładnie tę akcję opisuje. Nie była to żadna wojna domowa, nie był to atak na AL-GL, ale na pospolitych bandziorów.

Podobnie było w Żabcu: wedle legendy oddziały NSZ rozbiły oddziały partyzantów sowieckich i wymordowały ich. Z publikowanych i niepublikowanych wspomnień komunistycznych działaczy wyłania się prawda: grupa GL-AL wzięła do niewoli patrol NSZ-tu ? przywiązali ich do drzew, pod każdym rozpalili ognisko i ...cieszyli się widokiem palonych żywcem ludzi (jeden z torturowanych żołnierzy ślubował wówczas Bogu, że jeśli ich  uratuje, ocali im życie, to on zostanie księdzem; po wojnie był znanym kapłanem). Informacje o tym zdarzeniu natychmiast otrzymały okoliczne oddziały NSZ-owskie (Brygada Świętokrzyska), które  rozbiły to zgrupowanie AL (oddział im. Głowackiego) i Sowietów. Partyzanci sowieccy na ziemiach polskich? Zostały jednak ślady, bo członkowie AL opisali, co to była za partyzantka: kilka tygodni wcześniej została zrzucona grupa NKGB (czyli Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Związku Sowieckiego) ? 12-osobowa ,,Mitra", która stanowić miała kadrę sowieckiej brygady partyzantki na Kielecczyźnie. Ale jak przeprowadzić nabór sowieckich partyzantów na Kielecczyźnie w 1944 r.? Znaleźli się oczywiście i odpowiedni kandydaci: okazały się nimi pomocnicze formacje SS złożone z byłych jeńców sowieckich, czyli ludzie na służbie u Niemców (SS ? Wachmannschaft), którzy podjęli desperacką decyzję przyjmując propozycję przejścia do AL i utworzenia w ramach jej struktury brygadę sowiecką, w zamian za co będzie im darowana wina współpracy z Niemcami. Pozostawanie w niemieckiej służbie było równie niebezpieczne, gdyż co pewien czas Niemcy ,,robili porządki" masowo ich rozstrzeliwując. Te fakty zostały opisane przez PRL-owskiego pisarza, żołnierza AL, redaktora, propagandzistę ? Władysława Machejka: ,,Byli to wyjątkowi bandyci, nawet broni  do ręki im nie daliśmy. To byli ci, którzy kilka dni wcześniej pacyfikowali okoliczne wsie. Oni się dostali do tej niewoli. Podnieśli bunt, chcieli uciec, zostali rozstrzelani". Czy to jest wojna domowa? Czy to jest atak na sojuszników? Sowieci też by ich rozstrzelali, bo to byli mordercy w służbie najgorszego zła.





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.