Napisane dla Siebie, czyli "Co Robić"' w wersji dla myślicieli
data:17 lipca 2012     Redaktor:

Co może zrobić jeden człowiek? Co uczynić dla Dobra ? sobą i dla innych? Realnie, co?

dg
Chciałem Wam napisać co innego, ale nie napiszę. Po weekendzie spędzonym z siekierą, na karczowaniu kaszubskiej głuszy i po kilkugodzinnych rozmyślaniach na maksa egzystencjalnych, stwierdzić mogę tylko niepowstrzymaną tęsknotę za czasem, który przeminął... I to nie za specjalnie moim czasem, a tym, który mamy jako ludzie w dorobku historii. Uczucie pogłębia się, a wstręt do teraźniejszości narasta. Wszyscy jesteśmy biedni żyjąc teraz, nawet ci, którym się wydaje że są szczęśliwi, korzystając ze wszelakich "zdobyczy" cywilizacji... Ja tęsknię całą duszą za wiekiem XIX ? tym...!

Czasy prawdziwej Wiary i w pełni już rozwiniętej kultury, myśli ludzkiej. Czasy zasad i tradycyjnego modelu życia. Rodzina, Bóg... Wojna bez cienia hipokryzji, prowadzona w imieniu narodu i przez naród. Kara śmierci za morderstwo. Człowiek żyjący w bojaźni Bożej...

Nie chcę dziś długo pisać. Ten krótki przekaz jest efektem naprawdę ważnych wyborów, jakie dzieją się teraz w głowie i duszy... Jeśli chce się żyć w Prawdzie...

Dokąd prowadzi nas ten świat, ta rzeczywistość...? Widzę to, czego nie sposób ukryć. Widzę, jednak nie podzielę się z Wami konkluzjami ostatecznymi. Nie z pychy, czy wstydu. Po prostu chcę ufać... nie sobie, a Bogu. Po cóż nam nasze głupie i małe rozmowy, dociekania...? To tylko hobby, sposób na tak zwane socjalizowanie się, temat słownej szermierki, banał... Jesteśmy banalni... Jak od tego czasem boli w potylicy!

Czy w związku z banałem ludzkim, rozgrywanym pod słońcem... Co może zrobić jeden człowiek? Co uczynić dla Dobra ? sobą i dla innych? Realnie, co?

Czy wygraniem wszystkiego jest zwycięstwo wewnętrzne, acz ciche, nad samym sobą...? Poprzez rezygnację z tego wszystkiego, co nazywamy wspólnotą i społeczeństwem? Mówię o tych konkretnie czasach i takich realiach jakie istnieją teraz? Czy można jeszcze i jest sens, wyjść do ludzi i zrobić tak, byśmy mogli nawzajem i wspólnie czegoś się od siebie nauczyć i by to przekuło się na realne Dobro w życiu? Czy potrafimy wydobyć naszą inwencję i to naturalne pragnienie Dobra w nas? Czy naprawdę należy już tylko zebrać się w sobie na ostatni atak tego, co jest złe i jest złem...? Uzbroić siebie i swoje wnętrze na tę chwilę ostateczną, zakładając że tylko tak zmieniamy świat i tylko na coś takiego naprawdę mamy wpływ...?

Moje niekoniecznie smutne, ale na pewno poważne wnioski, są też efektem rozmów z ludźmi. Wydaje się, że stoimy w miejscu, nawet komunikując się z bliskimi sobie... Z tymi dalszymi w różnych sensach, chyba jesteśmy już innym gatunkiem. Mówimy tylko tym samym językiem... Jak daleko posunięta jest destrukcja? Czy budowla jest jeszcze do odratowania? Czy trzeba po prostu uciekać, by nie przywalił nas gruz?

Jeszcze nie wiem co zrobić, jednak wiem z całą pewnością że zgody na kompromis ze złem nie będzie nigdy. Taki wybór. Taki charakter.

Skłaniam się ku walce teraz, przy użyciu wszystkich sił życiowych i całego serca... Taki jest mój wniosek i taka reakcja na coś, czego znieść nie można...

Rafał Gołuch





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.