Austria: Spotkanie w ambasadzie RP – Wiedeń 19.04.2018
data:07 maja 2018     Redaktor: agalaura

19 kwietnia 2018 r. w Ambasadzie RP w Wiedniu doszło do niemalże historycznego spotkania (przynajmniej początkowo tak mi się wydawało) delegacji Komisji Łączności z Polonią i Polakami za Granicą z przedstawicielami środowisk polonijnych w Austrii.

 
 
 
Od wielu lat – posłowie, senatorzy, tudzież ministrowie - przyjeżdżali na wizytację do Wiednia, aby spotkać się z tzw. Polonią. W praktyce wyglądało to tak, że prezes Forum Polonii, jedyny uznany przez Warszawę przedstawiciel Polonii, ustalał takie spotkania w porozumieniu z Ambasadą RP, ale niestety w tajemnicy przed przedstawicielami środowisk polonijnych, szczególnie tych niezrzeszonych w Forum Polonii. Ci z kolei dowiadywali się o wizytach po fakcie, z artykułów lub sprawozdań zredagowanych jedynie na podstawie przekazu prezesa Forum Polonii. Za każdym razem rozpływano się w nich nad fantastycznymi dokonaniami organizacji „dachowej FP”, a jednocześnie ubolewano nad rzekomą niesprawiedliwą nagonką na „biedną” p. prezes i "bardzo skłóconą resztą Polonii”.
 
Prawda jest taka, że Polonia w Austrii wcale nie jest zwaśniona, a raczej żyje w harmonii. Około 40. organizacji niezrzeszonych w Forum Polonii działa w swoim zakresie i robi to od lat bardzo skutecznie na swój koszt, względnie przy wsparciu Wydziału Kultury Miasta Wiedeń. Wiele organizacji partnersko kooperuje ze sobą i chętnie się wspiera. Do największego podziału w historii Polonii austriackiej, doprowadziła obecna prezes Forum Polonii Teresa Kopeć (od niedawna Opalińska), która od lat bezwzględnie zwalcza nie tylko każdy krytyczny głos, ale także każdą dobrą inicjatywę organizacji niezrzeszonych w Forum Polonii, uznając je jako konkurencję. Posługuje się przy tam dezinformacją i manipulacją, podburza niedoinformowanych oraz przekupuje osoby prywatne, w szczególności prezesów nowo powstałych organizacji, dopóki ci nie zorientują się jak ich „szefowa tyka", a wtedy ci występują lub zostają przez nią usunięci. Wiele organizacji należących do Forum Polonii to organizacje fikcyjne, nieaktywne lub takie, które od lat w ogóle nie biorą czynnego udziału w reprezentacji Forum Polonii i figurują na stronie internetowej jedynie proforma. Część z tych organizacji to zwykłe firmy zarobkowe, zarejestrowane jako stowarzyszenia. Stosowane już siódmy rok praktyki prezeski zostały udokumentowane w wielu artykułach na naszej stronie internetowej.
 
Praktyki te są głównym powodem tego, że przedstawiciele środowisk polonijnych od lat zabiegają, aby dyplomaci odwiedzający Wiedeń zechcieli wysłuchać nie tylko opinie „karierowiczów społecznych” wchodzących w skład misternie zaprogramowanej koncesjonowanej "Polonia Industrii", ale wsłuchać się w opinie i dostrzec bolączki niezależnych działaczy. Aż tu nagle wielkie zaskoczenie i nadzieja - przedstawiciele środowisk polonijnych, być może nie wszyscy, ale ich znamienna część, zaproszeni zostają do Ambasady RP w Wiedniu, na spotkanie z członkami wizytacji Komisji Łączności z Polakami za Granicą.
 
Po oficjalnych powitaniach, przemowie pana ministra, pani ambasador i pana konsula generalnego, przedstawiciele organizacji niezrzeszonych w Forum Polonii mieli pierwszą od lat okazję, aby przejąć mikrofon i zgłosić swoje problemy. Dyskusja początkowo przebiegała w kulturalnym tonie. Gdy jednak posypały się merytoryczne i uzasadnione skargi na prezes Teresę Kopeć (Opalińską), zaproszeni goście usłyszeli, że delegaci przyjechali na zaproszenie p. Kopeć, a więc nie po to, by wysłuchiwać naszych „kłótni”, które powinniśmy rozwiązywać sami. Po tych słowach czar prysł!
 
Przysłuchiwałam się temu widowisku i nie mogłam uwierzyć, że skargi kilkunastu zasłużonych, inteligentnych, wieloletnich działaczy polonijnych, a jednocześnie obywateli Austrii, od lat promujących w tym kraju Polskę, zostało zignorowanych i obcesowo potraktowanych przez oficjeli z Warszawy. Wszelkie skargi puszczane były mimo uszu i bagatelizowane były nasze utrapienia związane ze współpracą (albo jej brakiem) z prezeską dachowej organizacją Forum Polonii. A zarzutów i to bardzo poważnych, było wiele:
 
- Notoryczne i chorobliwe kłamstwa prezes Forum Polonii, znane od lat w środowisku polonijnym i zgłaszane niemalże przez wszystkie organizacje oraz szeregi osób prywatnych
 
- Samowola prezesa Forum Polonii, podejmowanie decyzji bez zgody Zarządu lub kworum,
 
- Korupcja i kumoterstwo prezesa Forum Polonii, metody poznało wiele osób,
 
- Nieprzyjmowanie (!) organizacji polonijnych do "dachowej" organizacji Forum Polonii
 
- Przyjmowanie organizacji oraz osób prywatnych (tzw. osób fizycznych) wedle „widzimisię” prezesa Forum Polonii
 
- Rozsyłanie kłamliwych i spreparowanych donosów przez prezes Forum Polonii do przeróżnych instytucji w różnych krajach
 
Smutne, że tak naprawdę nikt z delegatów z Warszawy nie chciał tych głosów Polonii wysłuchać, jakby kilkunastu wieloletnich działaczy "zanudzało" i opowiadało bzdury, a ich skargi były po prostu wyssane z palca. Tak np. minister Marek Suski poinformował zebranych, że "nie przyjechali po to, aby wysłuchiwać zażaleń, a nasze problemy powinniśmy rozwiązywać pomiędzy sobą”. I można by temu przyznać rację, gdyby wizytańci przybywający na koszt podatnika do Wiednia, potraktowali prezes Forum Polonii na równi i poprosili ją przynajmniej o to, aby w końcu sama załatwiła swoje problemy z resztą Polonii. Ślepe poparcie i bezgraniczne zaufanie delegatów z Warszawy oraz przedstawicieli placówek dyplomatycznych w Wiedniu dla p. Kopeć nie jest nikomu pomocne, a jedynie wzmacnia arogancję p. Kopeć i utwierdza ją w bezkarności. Dlatego apeluję o równouprawnienie wszystkich działaczy oraz czujność i odwagę posłów, gdyż jej brak obróci się za chwilę przeciwko Wam! Pierwsze rezultaty już mamy, gdyż wygląda na to, że będziemy żegnać konsula generalnego. Kto się wyłamuje zostanie "podkopcony".
 
Jak wynika ze stenogramu ds. Komisji LPG z dnia 11.04. br., do tego „przełomowego” spotkania doszło na prośbę posła Wojciecha Ziemniaka, cytuję: „...w przyszłym tygodniu ma być w Wiedniu wizytacja członków Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Osobiście nie będę mógł być na tym wyjazdowym posiedzeniu. Natomiast też mam pytanie, nie wiem czy uzyskam odpowiedź, kto to organizuje? Czy będzie można tam zrobić, co by nie powiedzieć forum, nie nawiązuję do tytułu, może okrągły stół także Polonii austriackiej, bo wiemy, że ona też jest podzielona. Wiemy, że są różnice…”.
 
Ta wypowiedź z pewnością nie była w smak naszej polonijnej gwieździe Anjelicy Huston. Pomimo tego, tydzień później, ta z dumą trzepała włosami przechadzając tam i z powrotem po red carpet ambasady (niemalże jak na Fashion Weeak w NYC), nie zdając sobie sprawy, że słoma jej z sandałów wystaje. I pewnie znowu skończyłoby się tak jak zawsze, czyli szybciutko zakończono by "dyskusję" i zakneblowano Polonię, gdyby nie energiczna przewodnicząca Komisji Łączności z Polonią i Polakami za Granicą, pani poseł Anna Schmidt-Rodziewicz, która postanowiła wysłuchać obu stron. Pani przewodnicząca podzieliła delegatów, tak że część z nich udała się na obiad z paroma przedstawicielami Forum Polonii, a sama zdecydowała uczestniczyć w dalszej dyskusji. Oczywiście doszło do gorącej wymiany zdań, podczas której p. Teresa Kopeć zrzuciła maskę pokrzykując na wszystkich, włącznie z konsulem generalnym.
 
A przecież praca dla Polonii to dobrowolna społeczna działalność na rzecz Polaków i Ojczyzny. Taka działalność sprawia satysfakcję, jeżeli traktuje się ją jako hobby. Niedobrze jest, gdy niespełnione zawodowo ludziki czepiają się funkcji społecznej, błędnie traktują ją jak kierownicze stanowisko w firmie albo trampolinę do kariery w tzw. „wyższe kręgi”, do których na terenie Austrii nigdy(!) nie mieliby dostępu. Takimi ludźmi od lat wysługuje się Warszawa. Bardzo powszechnym zjawiskiem jest fenomen polonijnych prezesów przyspawanych do stołków. Ci kurczowo trzymają się stołka prezesa organizacji dachowych i dla niego zdolni są popełnić niejedno świństwo, gdyż widzą w nim jedyną szansę aby wyskoczyć z butów gospodyni domowej, względnie zwykłego ciecia. Tacy ludzie zakłócają pracę społeczną uczciwych działaczy i zamieniają ją w zawody z przeszkodami (czytaj kłodami), niedocenioną i obsmarowaną. Taką sytuację mamy w Austrii i niestety z tym samym problemem boryka się Polonia w innych krajach na świecie.
 
Czy po tej pierwszej konfrontacji z szerszą Polonią coś się zmieni, wątpię! Proponuję jednak trzeźwą refleksję.
 
Będziemy śledzić kolejne stenogramy.
 
RO.
 
Dla przypomnienia fragment stenogramu:
 
Poseł Wojciech Ziemniak (PO):
 
Mam tylko pytanie, czy szeroko będzie reprezentowana Polonia, czy tylko Forum będzie na spotkaniu, czy jeszcze inne organizacje, czy przedstawiciele Forum chociażby z Linzu, pan Julian Gaborek także…
 
Podsekretarz stanu w MSZ Andrzej Papierz:
 
Panie przewodniczący, panie pośle, przede wszystkim mamy procedury i wiadomo kto to organizuje, to znaczy organizuje to przede wszystkim Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Wiedniu i oczywiście odpowiednie biuro w Sejmie. Jest to oczywiste i takie, jakie będą dezyderaty państwa i sugestie w związku z wykonywaniem przez państwa mandatu posła, ambasada ma obowiązek to uwzględnić, to jest jedna rzecz.
 
Mam tylko pytanie, przepraszam, ale jestem troszeczkę takim laikiem w tym względzie. Czy jest możliwość, żeby część naszego spotkania była nieprotokołowana? Czy to jest możliwe, czy nie?
 
Prezes Wspólnoty Polskich Organizacji w Austrii „Forum Polonii” Teresa Opalińska-Kopeć:
 
Dziękuję za to pytanie. Mamy wieloletnią, doskonałą współpracę ze Stowarzyszeniem „Wspólnota Polska” i nasze projekty, przynajmniej te projekty, które są projektami długoletnimi, są zawsze dofinansowywane, są to szczególnie Dni Kultury Polskiej w Austrii. W ostatnich latach realizujemy upamiętnienie Odsieczy Wiedeńskiej, sprowadzamy konne chorągwie husarii, grupy rekonstrukcyjne, w ubiegłym roku byli przedstawiciele trzech grup rekonstrukcyjnych. Tutaj mamy dofinansowywanie i wsparcie ze strony „Wspólnoty Polskiej”.
 
Proszę państwa nie mamy dofinansowania z konsulatu, w ubiegłym roku nie dostaliśmy nic. Na husarię nie dostaliśmy nic, rok wcześniej jeszcze, czyli trzy lata temu, kiedy przyszedł nasz nowy konsul poprosiłam o wsparcie, pierwszy raz zorganizowaliśmy pokaz husarii, obiecał, że z pewnością na takie wydarzenie, wyjątkowe pieniądze w MSZ będą. Tych pieniędzy nie było. Sfinansowałam to w kwocie 1200 euro z własnych środków. Pan konsul powiedział, w takim razie w przyszłym roku dofinansujemy więcej. Nie dofinansowali. W tym roku będziemy robić, a pieniądze znajdziemy ze środków własnych, być może „Wspólnota Polska” nam dofinansuje. Innych funduszy nie dostaliśmy i to jest w kwestii dofinansowania projektów polonijnych.
 
Jak również chcę państwu powiedzieć, że ambasador ma reprezentować interesy Polski na terenie Austrii, ale osobą dla Polonii to jest właśnie konsul. Proszę państwa, nie ma tego takiego bliższego kontaktu, ponieważ pan konsul nie ma w zwyczaju chodzić na imprezy, które organizuje „Forum Polonii”, czy jest to upamiętnienie husarii, czy są to Dni Kultury Polskiej, czy są to inne wydarzenia. Tak ta sytuacja wygląda.
 
Pani poseł zapytała o Radę Konsultacyjną. Rada Konsultacyjna została powołana w ubiegłym roku, uczestniczyłam raz w takim posiedzeniu – z racji sprawowanej funkcji zostałam zaproszona do tej rady. Rada liczyła na początku 19 osób – konsul jako osoba 20. Później tych spotkań już nie było. Następne spotkanie zostało zaplanowane na 20 stycznia, dokładnie wtedy, kiedy nasza wspólnota miała walny zjazd sprawozdawczo-wyborczy. Gościliśmy na tym zjeździe panią ambasador i również przedstawicieli Senatu i Biura Polonii w Kancelarii Prezydenta.
 
Proszę państwa, myślę, że konsulat chyba miał informację, jakiej rangi goście przyjeżdżają do nas, jednak pan konsul zaplanował w dniu Walnego Zjazdu posiedzenie Rady Konsultacyjnej, która już na dzień dzisiejszy wynosi około 28 osób, z czego połowy nie znam. Mam listę, mogę oczywiście przekazać, są tu nazwiska, kontakty – to jest oficjalna lista kontaktowa Rady Konsultacyjnej. W radzie tej jest dwóch pracowników konsulatu, Fundacja pani Ani (weszłam na stronę internetową) jest w Krakowie, szkoła z Katowic. Większości nie znam, nie wiem kto jest w tej radzie. Chciałabym się dowiedzieć, mamy gości z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pana ministra, jak w rzeczywistości ma taka rada funkcjonować? Kto w tej radzie ma możliwość udziału i pracy? Czy to jest na zasadzie po prostu, kto się zgłosi chętny, niezależnie czy jest pracownikiem MSZ-etu, czy jest działaczem polonijnym, ale skoro ta rada ma służyć Polonii, to w mojej opinii powinna się składać z aktywnych działaczy polonijnych.

relacja ukazała się na stronie ilovepolen.com
Zobacz równiez:





xxxxxxxxx
Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.