BOHATEROWIE CZY ZDRAJCY - 7
data:14 lipca 2012     Redaktor: AlicjaS

Spotkanie z Leszkiem Żebrowskim o GL ? AL Warszawa, 5 czerwca 2012 r. Część 7

Część 7


W powojennych, fałszowanych sprawozdaniach pisano nieudolnie (bo komuniści dużo swoich dokumentów sfabrykowali już w latach 1945-1967); tę formę działalności szczególnie upodobał sobie szef sztabu ? Fr. Jóźwiak (późniejszy komendant MO, mąż Heleny Wolińskiej, przyjaciel Wł. Gomułki), który po wojnie mieszkał w Raszynie i pisał, a raczej preparował historię, np. na stacji kolejowej  jakiś Polak (zawiadowca) źle przełożył wajchę, w wyniku czego zderzyły się dwa pociągi niemieckie. Oczywiście zawiadowca uciekł, ale Niemcy złapali go i za sabotaż (czym ten wypadek przecież nie był) został osadzony w Auschwitz; komuniści natychmiast przypisali sobie udaną akcję wysadzenia dwóch pociągów niemieckich.
Badałem podobny oddział (straszny zresztą) Bolesława Drabika, pseudonim ,,Bolek ? Bimberek" (chyba prototyp współczesnego ,,Bolka", a ,,Bimberek", bo lubił sobie wypić); po wojnie ów dowódca pisał, że dowodził specjalną dywizją kolejową GL i AL na Lubelszczyźnie i wysadził setki pociągów, Jedną z takich akcji chciałem sprawdzić, a dokładniej ? miejsce opisywanego zdarzenia. W tych okolicach miałem znajomego Akowca, którego zapytałem o linię kolejową, na której jednego dnia, na tej samej trasie były wysadzone trzy pociągi. Okazało się, że tam jest bagno i nie ma tam żadnej linii kolejowej. Zdziwiłem się (bo wtedy byłem dużo młodszy i bardziej naiwny) i zacząłem dzwonić po stacjach PKP, znajdujących się na tym terenie. Moje pytanie budziło zdumienie: ,,Panie, przecież tam było i jest bagno, w związku z czym tam nigdy nie będzie kolei. Tam  nikt nawet nie mieszka". Jednak ,,Bolek ? Bimberek" w tym samym miejscu, tego samego dnia wysadził trzy pociągi niemieckie (!). Jeden pociąg ? można zrozumieć, ale drugi i trzeci - po czym przejechały, skoro linia kolejowa była wysadzona? Przeleciały nad lejem? To byli tego typu specjaliści!
(...) Te grupy bandyckie rozwijały się i przekształcały w oddziały GL ?AL. Zwalczane przez podziemie niepodległościowe podnosiły wrzask, że AK i NSZ, czyli reakcja, występują przeciwko sojusznikom, którzy jako jedyni walczą z Niemcami, bo AK jest ich kulą u nogi, a NSZ kolaboruje z Niemcami (!).
Najgłośniejsza akcja w polskim podziemiu ? zlikwidowanie w dniu 26. sierpnia 1943 r. na Kielecczyźnie najwyższego stopniem oficera niemieckiego, tj. generała Kurta Rennera, dowódcy 174. Dywizji Piechoty Wehrmachtu (jednostki frontowej), który wraz ze sztabem został aresztowany przez oddział NSZ. W historiografii powojennej opisano to i zaliczono na konto GL (!). Czynu tego dokonała ponoć rodzina niejakich Skwarków: stworzyła sobie strukturę i zabiła generała oraz jego sztab. Odpowiednim pytaniem jest, czy ci Skwarkowie w ogóle strzelać umieli... Po wojnie dowódca tej rzekomej akcji obronił z tego doktorat (w Wyższej Szkole Nauk Społecznych przy KC PZPR, którą, podobnie jak wielu innych działaczy komunistycznych, ukończył także Leszek Miller), był majorem UB w Kielcach, ale pisał tak niedorzeczne historie, że w latach siedemdziesiątych partia zakazała mu publikacji.
Jak widać wszystkie akcje zbrojne gwardziści po prostu kradli. Nawet to!
Były przypadki, że poszczególne akcje bandyckie, podczas których rabowali, gwałcili, były maskowane, winę zrzucali w perfidny sposób na podziemie niepodległościowe: zostawiali pokwitowania, pisemka podpisane przez AK lub NSZ i po 1945 r. opisywali to w swoich pamiętnikach. Chwalili się tym! Dziś wiemy, gdzie, kiedy i co. Mamy dowody zbrodni. Mamy, ale co z tego?
Jednym z najbardziej wstrząsających elementów tej ponurej historii jest fakt, iż w podziemiu komunistycznym istniał oddział, który nie został zamaskowany patriotyczną nazwą, lecz zachował nazwę zgodną ze swoją istotą ? był to Oddział Byłych Strażników Treblinki, składający się z ukraińskich wachmanów, których (całą zmianę) Niemcy co dwa lub trzy miesiące zmieniali; przywozili następnych, bo dotychczasowi wchodzili w układy z ludźmi osadzonymi w Treblince, handlowali złotem, wyciągali żydowskie prostytutki. W tej sytuacji Niemcy likwidowali całą zmianę i przywozili nową. Kiedy ci zbrodniarze zaczynali widzieć, co się święci, niektórzy z nich, w tych swoich czarnych uniformach strażników ? wachmanów, uciekali do lasu. Powinni być tam natychmiast rozstrzelani przez każdą polską grupę, która ich pierwsza spotkała. Co zrobiła Gwardia Ludowa ? Armia Ludowa? Stworzyła z nich oddział partyzancki, ale nie nadano mu nazwy, więc pozostał pod nazwą ,,Byli Strażnicy Treblinki". Fakty te opisała żydowska uciekinierka z getta, która pełniła funkcję komisarza politycznego GL-AL i w tej roli została przydzielona do tego oddziału. W swoich wspomnieniach napisała: ,,Gdzie ja trafiłam?! Z deszczu pod rynnę! Najgorsi bandyci, jakich w życiu widziałam, to byli oni! Dalej robili to, co robili w obozie, tylko teraz w lesie".
To samo dotyczyło kwestii żydowskiej: kiedy w 1944 ? 1945 r. przyszli Sowieci, od razu rozstrzelali wszystkich Żydów. Oddział ten jest w ewidencji historiografii komunistycznej, w dorobku organizacyjnym GL-AL i od dawna znajduje swe miejsce w pracach naukowych. Bez uczucia wstydu opisali to i zostawili!



1. http://solidarni2010.pl/n,3644,8,bohaterowie-czy-zdrajcy-1.html
2. http://solidarni2010.pl/n,3651,8,bohaterowie-czy-zdrajcy-2.html
3. http://solidarni2010.pl/n,3660,8,bohaterowie-czy-zdrajcy-3.html
4. http://solidarni2010.pl/n,3665,8,bohaterowie-czy-zdrajcy-4.html
5. http://solidarni2010.pl/n,3679,8,bohaterowie-czy-zdrajcy-5.html
6. http://solidarni2010.pl/n,3683,8,bohaterowie-czy-zdrajcy-cz-6.html






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.