Marek Baterowicz: PERSONA NON GRATA
data:07 kwietnia 2018     Redaktor: GKut

z daleka lepiej widać...

 
                                                            

Czesi zrobili to lepiej! – umieli przewidywać jak szachiści i swoją demokrację po 1989 rozpoczęli mądrą ustawą, która na dziesięć lat odsuwała z polityki byłych członków partii komunistycznej. Tymczasem my, lekkomyślni Lechici, daliśmy się nabrać na fortel okrągłego stołu, a ten się okazał dla komunistów trampoliną. Odbili się zręcznie i poszybowali znowu wysoko, a grubą kreską pomachali nam jak wieńcem laurowym! O tej trampolinie pisałem już 9 maja 1989 w „Wiadomościach Polskich” w Sydney i nie przypuszczałem, że dożyję czasów, gdy prezydent Duda zawetuje mi ustawę degradacyjną, a zatem ponownie – niczym Mazowiecki – zamaże nam nową „grubą krechą” przeszłość komunistycznych generałów i oficerów. Czy prezydent przestraszył się tego peerelowskiego nawisu, który dalej wisi nad wątłym i nieukończonym szkieletem III RP ? A może po prostu słucha podszeptów rozwiązanych ( ale wiecznie żywych!) WSI, które brużdżą w prezydenckim pałacu i w BBN ? Czy znowu pan prezydent – choć doktor prawa - uległ elokwentnym sugestiom pani Romaszewskiej,  która studiowała fizykę i zna się dobrze na prawie ciężkości !? A mimo to stała się wyrocznią dla Prezydenta i jego ekipy!  Jakiekolwiek były motywy Andrzeja Dudy, weto wobec ustawy degradacyjnej tylko degraduje III RP w stosunku do reliktów PRL-u w ramach polskiego państwa. Czy zatem prezydentowi nie zależy na oczyszczeniu Polski z resztek post-komuny czy po prostu siła post-komunistycznego układu jest tak ogromna, że  nad Wisłą nie da się zbudować demokratycznego państwa ? W stolicy straszy dalej widmo skorumpowanej lady od kamienic, więc warszawiacy żartują, że ich miasto jest Hajkagrodem! A miało być stolicą Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, opiekunki demokracji! Ciężar peerelowskiego nawisu przytłacza reformatorów z Prawa i Sprawiedliwości ? Niekoniecznie, choć jest on znaczny to bez wsparcia i pomocy prezydenta Dudy nie dałby rady zablokować odnowy Polski i ustanowienia prawdziwej demokracji. Bo niestety obecny ustrój przypomina jakąś „demokraturę” z wykrzywionym obliczem chorej Temidy, która od prawie 30 lat przymyka oczy na bezkarność seryjnego „samobójcy”, aferzystów i toleruje jaskrawo niesprawiedliwe wyroki łamiące niewinnym obywatelom życie i zdrowie! Dlaczego w Korei Południowej można było skazać za malwersacje prezydenta aż na 24 lata, a w Brazylii na lat 12 ? Bo w tych krajach sądy są niezależne, działa więc demokracja. A w Polsce nie można nawet rozpocząć procesów przeciwko płotkom z mafijnych gangów, mających na sumieniu miliardy! Zaledwie ktoś trafi za kratki, wychodzi za kaucją i gwiżdże na wszystko...Jak daleko w tyle jesteśmy w skali demokratyzacji państwa! I jak bardzo zdemoralizowany mamy wymiar „sprawiedliwości”...Komisje śledcze w tylu aferach biły i dalej biją głową w mur bezprawia! To nie jest jeszcze III RP, lecz gnojówka jak twierdził Marek Nowakowski.

Prezydent Duda powinien podjąć męską decyzję i – jako gospodarz Kraju – oczyścić te stajnie Augiasza, które mienią się sądami i prokuraturą. A jeżeli nie chce tego zrobić ( czy nie potrafi ?) niechże ustąpi miejsca osobie bardziej kompetentnej, bo lata lecą i pokolenia czekają na normalnie funkcjonujące państwo. Mało kto chciałby też inwestować w państwie nienormalnym. Poseł Marek Suski ogłosił, że w przyszłych wyborach Andrzej Duda nie musi więc być kandydatem PiS-u i Zjednoczonej Prawicy... Niechże więc prezydent Duda nie hamuje reformy III RP podjętej przez rząd PiS-u, bo jeśli tej reformy nie ukończymy, to naród nie uwierzy już żadnej innej partii i nie zagłosuje nawet na najpiękniejsze hasła. W ten sposób Prezydent uśmierciłby raz na zawsze Dobrą Zmianę, a Polska pozostałaby grajdołkiem moralnego bagna, karczmą prawniczych mafii i rajem dla aferzystów, targowiczan i kryminalistów wszelkiej maści.  Ale nie tylko pewna słabość wobec układu post-komuny podważa kwalifikacje Dudy na stanowisko prezydenta RP, niepokoi też jego wyraźna stronniczość i faworyzowanie narodu wybranego. Nie mamy nic przeciwko Żydom, jesteśmy dumni z tego, że nasi królowie obdarzali ich przywilejami. Powtarzamy za Norwidem, że są „jak starsi w historii”, co sparafrazował Jan Paweł II nazywając ich „starszymi braćmi w wierze”. A zatem szanujemy ich, nie znaczy to jednak, aby ci – którzy kiedyś otrzymywali od nas przywileje - dzisiaj dyktowali nam paragrafy ustaw! Czy Polska ma być dalej państwem teoretycznym ? Prezydent Duda także zburzył historyczną prawdę i  w przemówieniu z okazji 50-lecia marca 1968 roku  zwalił na Polaków winę za exodus Żydów w 1968, podczas gdy winę za to ponosił  reżim PRL-u. Duda nie zna chyba historii ( albo udaje Greka), a mówiąc, że „od tysiąca lat mieliśmy z Żydami wspólne państwo” dopuszcza się intelektualnego oszustwa. Żydzi we wszystkich krajach trzymali się osobno, nie dążyli do asymilacji. Pierwsi jej prekursorzy pojawili się u nas w wieku XIX-tym, niestety Hitler w bestialski sposób zniszczył tę wizję. A ta wizja symbiozy już istniała w Polsce przedwojennej na wielu płaszczyznach.   Jeśli Prezydent ma dziś wizję „wspólnego państwa” ze „starszymi braćmi” tym bardziej powinien ostro zabrać się do oczyszczenia stajni Augiasza, bo niezależne sądy i sprawna prokuratura będą przecież służyć wszystkim obywatelom.

  W innym przemówieniu Duda zapewnił rabinów o swojej „instrukcji” dla Trybunału Konstytucyjnego, która sugeruje takie zmiany w ustawie IPN, by obywatele w Izraelu poczuli się usatysfakcjonowani. To oznacza naciski prezydenta na Trybunał ( więc „guided democracy”) w interesie obcego państwa! Zarazem to zbyteczna troska, w ustawie nie ma paragrafów mogących wywołać niepokój w Knesecie. Rejwachu narobiła jednak ambasadorka Azari, z pewnością persona non grata, którą należało odesłać na południe. A gdzie odesłać panią Romaszewską, której komentarze i rady również czynią z niej persona non grata ? I co zrobić z prezydentem, bo polityczne weta i historyczne „gafy” też plasują go w kategorii persona non grata dla Polski ? A nie jest to tylko opinia posła Suskiego, lecz dużej liczby elektoratu PiS-u, polityków i publicystów.

                                                                                              Marek Baterowicz

 

[Od Redakcji:

Zachęcamy do nabycia, wydanej przez nasze stowarzyszenie, książki Marka Baterowicza - opowieści o stanie wojennym- ZIARNO WSCHODZI W RANIE

Szczegóły: TUTAJ]

 

Marek Baterowicz (ur. 1944) jako poeta debiutował na łamach „Tygodnika Powszechnego” i „Studenta” (1971). Debiut książkowy - „Wersety do świtu” (W-wa,1976); tytuł był aluzją do nocy PRL-u. W 1981 r. wydał poza cenzurą zbiór wierszy pt. „Łamiąc gałęzie ciszy”. Od 1985 roku na emigracji, od 1987 w Australii. Autor kilku tytulów prozy(M.in "Ziarno wschodzi w ranie"-1992 w Sydney i 2017 w Warszawie) oraz wielu zbiorów poezji, jak np. „Serce i pięść” (Sydney, 1987), „Z tamtej strony drzewa” (Melbourne, 1992 – wiersze zebrane), „Miejsce w atlasie” (Sydney, 1996), „Cierń i cień” (Sydney,2003), „Na smyczy słońca” (Sydney, 2008). W 2010 r. we Włoszech ukazał się wybór wierszy - „Canti del pianeta”, następnie "Status quo" (Toronto, 2014), zbiór opowiadań – „Jeu de masques” (Nantes,2014),"Nad wielką wodą" (Sydney,2015) oraz e-book jego powieści marynistycznej, osadzonej w XVI wieku „Aux vents conjurés”.





xxxxxxxxx
Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.