Prof. Marek Chodakiewicz o sporze z Izraelem
data:05 marca 2018     Redaktor: agalaura

Marek Jan Chodakiewicz o sporze z Izraelem: to, co się teraz dzieje, to jest rozwijanie narracji Kominternu o polskich Panach, polskich faszystach, polskich antysemitach.

By David Shankbone - Praca własna, CC BY-SA 3.0, commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=3321001

 

Mamy do czynienia z odwróceniem strumienia pomyj wylewanego na Żydów w latach 30. i 40. - teraz te pomyje, bez weryfikacji, lecą na Polaków. I Kreml zaciera ręce – powiedział w wywiadzie dla portalu PolskieRadio.pl prof. Marek Jan Chodakiewicz z The Institute of World Politics w USA.
 
Poniżej publikujemy wybrane fragmenty rozmowy.
 

Pamiętam jeden z wybitnych profesorów w kraju powiedział do mnie na początku lat dziewięćdziesiątych – Marek, po co Ty tam dłubiesz w tych sprawach żydowskich, wyciągasz, że AK, że NSZ, do jakichś Żydów w lasach strzelało… lepiej o tym nie pisz, Żydzi nic nie wiedzą. A okazuje się, że na Zachodzie jest 100 wagonów kolejowych z opisami i to funkcjonuje przez pół wieku, gdy Polska była w klatce komunizmu. Jak się nie rozmawia o takich rzeczach, to również nie wie się co się dzieje i kontynuuje się zapaść intelektualną spowodowaną przez sowiecką okupację Polski. Prawie każde pytanie, które mi Pan zada, nie może być przeze mnie wyjaśnione, czy naświetlone, w sposób krótki, bowiem nie ma kontekstu kulturowego w Polsce żeby to zrobić, prawie nie ma wiedzy, kto się w ogóle zajmuje tymi sprawami polsko-żydowskimi? Wiadomo – Jan Tomasz Gross i jego akolici, reszta machnęła ręką, czy też nie bardzo wie, o co chodzi i co najwyżej coś napisano o ratowaniu Żydów. W stosunku do tych spraw mamy trzy postawy: obojętną, na kolanach albo zagniewaną.

***

Tacy jak Gross zaś opowiadają właśnie tak – antysemityzm spowodował, że nikt nie pomógł, a jak pomógł to w taki sposób, żeby wykorzystać czy to finansowo czy seksualnie, czy zmusić do pracy i w efekcie traktowało się Żydów instrumentalnie, a w końcu wydawało się ich Niemcom. Albo samemu zabijało. To jest nieprawda – ci, którzy ich ukrywali, byli bardzo rzadko aniołami i bardzo niewielu Żydów znajdowało od razu rodzinę, która by ich przechowała na stałe. Mówmy o łańcuszku ludzi, którzy pomagali, z czego niektórzy pomagali, jako ludzie dobrej woli – w sensie chrześcijańskim – a niektórzy pomagali raz i już myśleli, że „załatwili sprawę” - np. pójdę z panią na stację kolejową, kupię pani bilety i pojadę z panią do Krakowa, a potem już pani sobie pójdzie, gdzie pani chce. Jeszcze inni pomagali za pieniądze. Nie każdego tutaj należy potępiać. Na przykład, należy odróżniać tych, którzy robili to wyłącznie dla zarobku. Ale jak się pieniądze skończyły to Żydów pogonili, albo zabili. Inni jeszcze po prostu brali pieniądze bo byli biedni i dzięki tym funduszom mogli dla ukrywanych przez siebie ludzi jedzenie kupować. I znów: brak zrozumienia tych wszystkich subtelności bowiem zawiedli historycy w Polsce.

***
 
Ja z tymi epitetami – „polscy naziści” – mam do czynienia od co najmniej 35 lat. W Polsce dopiero w tej chwili następuje przywracanie świadomości narodowej – ludzie się zgłaszają z pytaniami o swoje własne rodziny. Proszę sobie przypomnieć, jaka była fala propagandy komunistycznej – nie mówiło się o Żydach, tylko o obywatelach polskich, to jest kalka tego, co propaganda sowiecka robiła w ZSRS. Holokaust zniknął, cierpienie Żydów zniknęło i była tylko tragedia ludzi sowieckich. To samo w PRL – w ogóle się tych spraw nie studiowało. Nie wiem po co powołano Żydowski Instytut Historyczny – on, podobnie jak PAN – był atrapą sowieckiego pasa transmisyjnego propagandy. Dlaczego do dzisiaj wychodzą jakieś sprawy, które właściwie wszystkich szokują? Dlatego, że to nie było dotychczas opracowane – najpierw przez naukowców, później przez publicystów, a następnie powinno się to stać częścią tkanki społeczeństwa, narodu. Tych procesów nie było – była propaganda komunistyczna.

***

Dopiero w tej chwili Polska się odnajduje, a strona żydowska w Izraelu czy w USA, albo udaje, że tego nie rozumie, albo jest jeszcze bardziej emocjonalna i rozhisteryzowana niż Polacy. Niedawno zaapelowałem, by politycy przestali o tym mówić, gdyż oni się zwykle na tym nie znają. Ale nie można też powiedzieć – „zostawmy to historykom” – bo pojawia się pytanie – „którym?” i okazuje, że prawie nikt się tym nie zajmuje. Jest garstka ludzi, jak: Piotr Gontarczyk, Bogdan Musiał, czy Mariusz Bechta bądź Wojciech Muszyński. Dopóki nie będzie jakiejś myśli strategicznej, czy też małego zespołu strategicznego, który by się takimi rzeczami zajął, to będzie tak, jak jest.

***

Proszę pamiętać, że izraelscy dziennikarze, politycy, są na jeszcze większym poziomie ignorancji – oni nie mają pojęcia, co w Polsce się stało: jaka tutaj była rzeź głównie przez Niemców, ale również przez Sowietów. Nic nie słyszeli oprócz tego, że był Holokaust, w którym, oczywiście, „współuczestniczyli Polacy” – bo przecież świadkowie mówią, że się bali Polaków. A to jest bardziej skomplikowane, gdyż jeden chrześcijanin przechował ciocię, a drugi wydał babcię – za co? Za np. 5 kilo cukru – tyle Niemcy dawali. Dlatego pytam, co robią wydziały historii w polskich uniwersytetach? Oprócz oczywiście tych, co powielają grossjadę za pieniądze polskiego podatnika.

***

Polska musi się nauczyć grać. Od 1989 roku Polska podchodzi do Izraela jak do przyjaciela: daje wszystko za darmo, popiera we wszystkim, bez wymagania czegokolwiek. Od wielu lat piszę, jeżeli się ukazuje artykuł w prasie zagranicznej o „polskich obozach koncentracyjnych”, to się wzywa ambasadora Izraela i domaga się reakcji, gdyż to jest negacjonizm Holokaustu. Jeżeli Izrael nie będzie chciał mieć przyjacielskich relacji z Polską, to i nasz kraj nie powinien mu dawać carte blanche, który sobie Izrael kiedy chce wypisuje. Zamiast tego mówi się: o, zależy wam na uznaniu Jerozolimy, to pokażcie jak bardzo wam zależy i w zamian odwołajcie ruch roszczeniowy. Zależy wam, żebyśmy was popierali przeciwko Arabom, tak? A jaki my mamy w tym interes? Zero interesu. Pokażcie nam, że wam też zależy na dobry relacjach i nie pouczajcie nas, najpierw się nauczcie polskiej historii, zestawcie to z tymi swoimi uprzedzeniami, stereotypami i wtedy możemy porozmawiać. Pamiętajmy też, że mimo ostrego zgrzytania między Polską a Izraelem są sprawy, co do których możemy się dogadać. Na przykład handel. Jeśli izraelskie pomarańcze są najlepsze i najtańsze, to nie widzę powodu dlaczego Polska nie miałaby takowych kupować. Ale to wszystko musi być na zimno wyrachowane. A tego nie ma. Dlaczego nie ma w rządzie polskim zrozumienia tak podstawowych spraw? Polska jest coraz bogatsza i jeżeli przedstawiciele rządu nie wiedzą jak się za to zabrać, to powinno ich być stać na wynajęcie najemników, którzy się na tym znają. Albo przyjąć do pracy na średnim poziomie dzieciaki amerykańskie (angielskie, australijskie, etc) polskiego pochodzenia, które dokładnie wiedzą jak się takie sprawy załatwia.

***

To, co się teraz dzieje, to jest rozwijanie narracji Kominternu o polskich panach, polskich faszystach, polskich antysemitach, polskich bandach białopolaków, które mordowały partyzantów sowieckich. To jest stara kalka, klisza, która leci nieprzerwanie od Stalina i w nią wpisała się do pewnego stopnia narracja żydowska oparta na niezweryfikowanych opowieściach od rozmaitych żydowskich świadków. A nauka polega na tym, że wszystko się weryfikuje, nie ma tak, że się wyklucza jakąś kategorię świadków, którzy są poza wszelkimi naukowymi regułami. Jeżeli się to robi, to nie mamy historii tylko hagiografię albo demonologię. To, co się w tej chwili dzieje, to jest odwróceniem strumienia pomyj wylewanego na Żydów w latach 30. i 40. - teraz te pomyje, bez weryfikacji, lecą na Polaków. I Kreml zaciera ręce.


Całość wywiadu dostępna TUTAJ

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.