Rola Żydów w unicestwieniu własnego narodu cz.2.
data:27 lutego 2018     Redaktor: agalaura

Grzegorz Strzemecki
 
część II

Żydowscy policjanci w getcie warszawskim, maj 1941rok
 
 

Dopomożenie w wymordowaniu 300 000 Żydów.

(Druga część cyklu Rola Żydów w unicestwieniu własnego narodu, którego pierwsza część jest dostępna TUTAJ)

Trwa fala żydowskich ataków na Polskę i Polaków rozpoczęta wydumanym oskarżeniem polskich władz o zamiar karania za informowanie o polskich przestępstwach przeciw Żydom z czasów niemieckiej okupacji. Można dyskutować o zasadności tej ustawy, której ułomność bierze się z samej, wątpliwej moim zdaniem koncepcji karania za głoszenie historycznej nieprawdy. Jednak takie podejście stosowane jest od wielu lat w różnych krajach, w tym w Izraelu. Skoro więc takie rozwiązania stają się powszechnym standardem, to atakowanie za ich stosowanie akurat Polski jest aktem złej woli i nieuprawnionej agresji.

Choć obie strony wydają się zgadzać, że holocaust zaprojektowali, zorganizowali i przeprowadzili Niemcy (miłosiernie pomijam najbardziej skrajne, absurdalne i bezczelne twierdzenia żydowskie) to strona żydowska nie dopuszcza głoszenia prawdy o tym, że pomocnikami w tym procederze byli również Żydzi, o czym w Monachium wspomniał premier Morawiecki.

Wzmianka o żydowskim współsprawstwie w holocauście wywołuje furię, ponieważ burzy budowaną od dziesiątków lat narrację o tym, że Żydzi byli wyłącznie ofiarami. Skoro bowiem przypadki polskiego bandytyzmu i szmalcownictwa mają obciążać sumienie wszystkich Polaków i nakładać na nich jakiś szczególne zobowiązania wobec Żydów, to przypadki kolaboracji samych Żydów - jeśli przyjąć jakieś uczciwe, niedyskryminujące kryteria ocen - musiałyby obciążać sumienie wszystkich Żydów i nakładać jakieś zobowiązania na nich samych. Do tego najwyraźniej nie chcą w żadnym wypadku dopuścić. Wściekły jazgot który słyszymy ma być barierą, na której wszelka myśl o żydowskim współsprawstwie ma się zatrzymać.

Często jako potwierdzenie tego współsprawstwa przytacza się słowa Hannah Arendt z jej słynnej książki o procesie niemieckiego zbrodniarza Eichman w Jerozolimie. Przypomnijmy jej słowa.

Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii. Wiedziano o niej wcześniej, ale wszystkie związane z nią podniosłe i nikczemne szczegóły po raz pierwszy wydobył na jaw dopiero Raul Hilberg, o którego książce The Destruction of the European Jews wspomniałam wcześniej. W kwestii współdziałania nie było żadnych różnic pomiędzy wysoce zasymilowanymi społecznościami Żydów środkowo- i zachodnioeuropejskich a mówiącymi po żydowsku masami na Wschodzie. Zarówno w Amsterdamie, jak w Warszawie, w Berlinie tak samo jak w Budapeszcie można było mieć pewność, że funkcjonariusze żydowscy sporządzą wykazy imienne wraz z informacjami o majątku, zagwarantują uzyskanie od deportowanych pieniędzy na pokrycie kosztów ich deportacji i eksterminacji, będą aktualizować rejestr opróżnionych mieszkań, zapewnią pomoc własnej policji w chwytaniu i ładowaniu Żydów do pociągów, na koniec zaś - w ostatnim geście dobrej woli - przekażą nietknięte aktywa gminy żydowskiej do ostatecznej konfiskaty.

Paweł Śpiewak, dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego atakując premiera Morawieckiego o żydowskich sprawcach podważył wiarygodność Hannah Arendt:

Książka Hannah Arendt jest absolutnie nieprawdziwa. Powoływanie się na kobietę, która była filozofem i nie zrobiła żadnych badań historycznych, jest kompletnym nieporozumieniem.

Zarzut Pawła Śpiewaka jest o tyle pokrętny, że sam jest z wykształcenia socjologiem i tzw. historykiem idei, a to drugie równie dobrze można byłoby powiedzieć o Hannah Arendt. Zauważmy jednak przede wszystkim, że powołuje się ona na wydane wówczas po raz pierwszy pomnikowe dzieło żydowskiego historyka Raoula Hilberga Zagłada Żydów Europejskich (Destruction Of The European Jews), które od tamtej pory było wydawane kilkakrotnie, rozrastając się z jedno- do trzy-tomowej pracy. Jej polskie tłumaczenie Paweł Śpiewak ma w bibliotece kierowanego przez siebie ŻIHu, do znalezienia TUTAJ. Ciekawe, czy dyrektor ŻIH gotów jest również podważać kompetencje Raoula Hilberga jako historyka i rzetelność jego badań?

My jednak odwołamy się do innego wybitnego żydowskiego historyka, który nie tylko był naocznym świadkiem zagłady, ale wręcz ją badał i dokumentował, kierując pracami zespołu tworzącego pomnikowe archiwum getta warszawskiego. Chodzi oczywiście o Emanuela Ringelbluma, który opisywał poczynania warszawskiego judenratu i jego organów. Zgodnie z zapowiedzią w poprzedniej części przytaczam jego opis policji żydowskiej, ściślej Służby Porządkowej (niem. Ordnungdienst) zawarty w Kronice getta warszawskiego [str. 426, wyd. Czytelnik, Warszawa 1983]:

Policja żydowska miała bardzo złą opinię jeszcze przed wysiedleniem [= wywózką do obozów "pracy", faktycznie - śmierci, rozpoczętą w Warszawie niemieckim poleceniem wydanym judenratowi 22.07.1942]. W przeciwieństwie do policji polskiej, która nie brała udziału w łapankach do obozu pracy, policja żydowska parała się tą ohydną robotą.[...] Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swoich braci na rzeź.[...]

Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi - przeważnie inteligenci, byli adwokaci (większość oficerów [policji żydowskiej] była przed wojną adwokatami) - sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach kobiety, dzieci, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź.

Niektórzy uważają, że każde społeczeństwo ma taką policję, na jaką zasługuje. A za zło - za dopomożenie okupantowi przy wymordowaniu 300 000 Żydów - należy winić całe społeczeństwo. Inni zaś wskazują na to, że do policji poszli ludzie o słabych charakterach, którzy chcieli za wszelką cenę przetrwać ciężkie czasy i uważali, że wszystkie środki prowadzą do celu, a celem było przeżyć wojnę, nawet kosztem życia wielu innych ludzi.

Widzimy, że nie kto inny a sam Ringelblum pisze o dopomożeniu okupantowi przy wymordowaniu 300 000 Żydów, co jest ipso facto kolaboracją, współsprawstwem. I nie chodzi wcale o to, żeby wydawać łatwe sądy i ad hoc rozwiązywać zagadkę, nad której rozwiązaniem silił się autor Kroniki i jego bracia z getta. Okupacja postawiła i Polaków, i Żydów w wyjątkowych, nieludzkich okolicznościach, jednak  wyznawana przez Żydów żydocentryczna podwójna moralność prowadzi ich do takiego sądu:

Żydzi mieli prawo do strachu usprawiedliwiającego najgorsze zbrodnie przeciw własnemu narodowi i należy im się wyłącznie litość i szacunek, natomiast Polacy mieli obowiązek być bohaterscy, ryzykować życiem swoim oraz swoich rodzin by Żydów ratować i żadnym prawem nie wolno im zasłaniać się przed zniewagami, a zwłaszcza tymi, którymi obrzucają ich Żydzi.

Jeśli w ogóle mamy wydawać jakieś oceny o tamtych strasznych czasach, musimy trzymać się faktów i poświadczających je dokumentów. Dlatego będziemy kontynuować nasz cykl.

Materiał ukazał się na portalu fronda.pl

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.