Wszyscy chcemy dotknąć Mario Balotelliego
data:08 lipca 2012     Redaktor:

Polecamy nową książkę Toyaha

"Twój pierwszy elementarz"

Jak już pewnie każdy kto miał okazję to zauważyć, zauważył, zakończone dopiero co mistrzostwa w piłce nożnej wzbudziły we mnie znaczne zainteresowanie, i to zarówno jak idzie o same mecze, jak i całą oprawę, jaką wokół nich zbudowała reżimowa propaganda. A więc mecze z zainteresowaniem oglądałem, kibicując wybranym przez siebie drużynom, szydziłem z tych wszystkich bałwanów, którzy potrzebowali dopiero piłki, by odkryć w sobie miłość do Ojczyzny, a wszelkich kłamców starałem się jak najskuteczniej niszczyć. O durniach i kłamcach miałem tu już parokrotnie pisać, a więc dziś troszeczkę o kibicowaniu.
Otóż tak już mam od małego dziecka, że, jak idzie o podział na piłkarską północ i południe, wbrew popularnym tendencjom, z jakiegoś niewyjaśnionego powodu, zawsze kibicowałem północy. Jak mówię, nie wiem, skąd się to u mnie wzięło, ale ile razy grała Hiszpania z Holandią, kibicowałem Holandii, a ile razy Anglicy stawali przeciwko Włochom, byłem za Anglikami. Powiem więcej ? ile razy z Portugalią grali Niemcy, ja chciałem, żeby zwyciężyli Niemcy. Czy to przez to, że dla mnie Polska jest częścią Północy raczej niż Południa, czy też dlatego, że jak idzie o piłkę, zawsze mi bardziej imponowało to protestanckie wyrachowanie, niż katolickie szaleństwo. Nieważne. Tak jest i już.
Kiedy więc grali Niemcy z Włochami, kibicowałem jak zawsze Niemcom, jednak w miarę upływu czasu, widząc jak fantastycznie grają Włosi, jacy są silni i szybcy i zdeterminowani, pomyślałem sobie, że ja bym chciał, żeby to oni zdobyli mistrzostwo. Że oni jak nikt inny na to zasługują. Wystartowali z tak słabymi notowaniami, a potem najpierw wyeliminowali Anglików, teraz w tak fantastycznym stylu eliminują Niemców ? niech więc wygrywają. No i zacząłem kibicować Włochom.
I w tym momencie w przestrzeni publicznej pojawiło się zjawisko określane powszechnie jako "Balotelli". Kto to jest Balotelli, a więc ktoś o kim jeszcze trzy tygodnie temu nie słyszał niemal nikt? Otóż jest to włoski piłkarz, charakteryzujący się dwiema cechami. Pierwsza z nich nie wyróżnia go w jakiś specjalny sposób, a polega na tym, że potrafi niekiedy kopnąć mocno i celnie piłkę, druga natomiast stawia go rzeczywiście wysoko ? otóż ów Balotelli, jak to wynika z tego co się o nim opowiada, jest kompletnym idiotą. Idiotą znacznie większym niż jakikolwiek znany nam wcześniej piłkarz, aktor, czy dziennikarz. Czemu to on nagle stał się takim bohaterem? Czy może przez to, że strzelił Niemcom dwie bramki? Może trochę tak, ale nie sądzę. W końcu nie on jeden, i też, nie oszukujmy się, te jego gole nie były jakoś wyjątkowo piękne. Na przykład bramka Błaszczykowskiego była ładniejsza. Myślę więc, że tu poszło o co innego. O to, że on jest taki inny. Wariat? Może. Głupek? Niewykluczone. Cham? Czemu nie. To wszystko nieważne. To co się liczy to to, że on się zachowuje, jakby go wyjęto prosto ze swego czasu kultowego programu MTV pod tytułem "Jackass". A to w pewnych kręgach daje przepustkę do bycia gwiazdą. Myślę, że idealnym symbolem tego rodzaju patologii był pisarz Kuczok i jego wypowiedź, w której oświadczył, że dla niego Balotelli jest jak Mozart, a on w nim jest zwyczajnie zakochany. Tak to właśnie Kuczok powiedział: "zakochany".
Po co ja o tym Balotelli się tak rozpisuję? Otóż po to mianowicie, by poinformować, że kiedy zobaczyłem co się dzieje, uznałem, że Włochom kibicować już nie mam ochoty. Pomyślałem sobie, że jeśli w finałowym meczu przeciwko Hiszpanom ten kretyn zdobędzie jakąś rozstrzygającą bramkę, my się z tego szaleństwa nie wygrzebiemy do końca świata. I że na temat wielkości Balotelliego już nie tylko będą rozprawiać Pilch z Kuczokiem, ale wszyscy. Tusk, Kalisz, Mucha, Olbrychski, Olejnik, a kto wie czy też nie Bronisław Wildstein. Że nagle okaże się, że ? w obliczu fatalnej porażki, jaką te mistrzostwa przyniosły Polsce ? bohaterem naszej zbiorowej świadomości stanie się już nie Kuba Blaszczykowski, czy Robert Lewandowski, lecz jakiś naturalizowany włoski murzyn-idiota, z niezwykle inteligentnie doczepioną atrapą metrowego penisa. A zatem, kiedy w minioną niedzielę widziałem jak ten bałwan beczy po laniu jakie mu urządzili Hiszpanie, czułem wyłącznie satysfakcję. I czułem ją też następnego dnia, kiedy gruchnęła wieść, że on po meczu, zamiast z kolegami wrócić do hotelu, polazł gdzieś w Krakowie do burdelu i zaginął. I czuję wręcz dziecięca radość nawet dziś, kiedy sobie myślę o Kuczoku, który w tej chwili zapewne się kręci po swoim ukochanym Chorzowie i się rozgląda z jakimś lepszym Mozartem.
Okazuje się jednak że wspomniane wyżej beczenie Balotelliego zrobiło wrażenie nie tylko na mnie. Oto przeczytałem dziś na portalu onet.pl, że niejaka Izabella Łukomska-Pyżalska prezes drużyny piłkarskiej Warta Poznań, napisała do Balotelliego list. Artykuł w Onecie ilustrowany jest zdjęciem tej dziwnej kobiety i jeszcze bardziej kuriozalnym tytułem, który sugeruje, że ta Pyżalska jest "piękna". Pozwolę tu sobie na pewną dygresję. Otóż ja już jakiś czas temu zauważyłem pojawienie się kosmetycznego procederu pod nazwą botoks. Gdyby ktoś nie wiedział, polega on na tym, że do warg pacjentki wpompowuje się jakiś plastik, który te wargi rozdyma do karykaturalnych rozmiarów i sprawia, że dana kobieta wygląda tak jakby dzień wcześniej jej mąż-menel jej za coś tam wlał. Otóż "piękna" pani Pyżalska jest piękna w tym właśnie sensie i tylko w tym. No i jako ta piękność, pisze list do Balotelliego. List jest tak szczególny, że zacytuje go tu w całości. Proszę się trzymać krzeseł:
"Przede wszystkim pragnę zaznaczyć, że jestem naprawdę pod wrażeniem Twojego występu na Euro 2012. Nie ulega wątpliwości, że zostałeś jedną z największych gwiazd turnieju. Chciałbym mieć takiego utalentowanego zawodnika w mojej drużynie. Nie rozumiem jednak, jak to możliwe, że twardziel taki jak Ty zaczął płakać po meczu finałowym w Kijowie.
Myślę, że mocno pracujesz nad swoim wizerunkiem - wizerunkiem silnego faceta, z odrobiną szaleństwa i nieprzewidywalności. Łzy do tego nie pasują, więc postanowiłam przekazać Tobie kilka chusteczek. Proszę, przestań płakać. Nadszedł czas, aby pokazać się z jak najlepszej strony w klubie, wygrywać trofea. Pokaż światu prawdziwego Balotelliego, prawdziwego wojownika, a nie płaczka.
Z pozdrowieniami,
Izabella Łukomska-Pyżalska, Prezes Warty Poznań S.A."
Myślę że każdy kto przeczytał to co zacytowałem wyżej, słusznie doszedł już do wniosku, że ta Pyżalska to jest naprawdę ktoś. Że coś takiego jak ten list owej kobiecie daje dożywotnią przepustkę już nawet nie do tego, by zostać ministrem sportu w rządzie Platformy Obywatelskiej, ale prezesem PZPN-u, a może nawet szefem redakcji sportowej "Gazety Wyborczej", TVN24 i TVP w jednym. Więcej. To że ona najpierw ten list postanowiła napisać, a potem go wysłała i opublikowała, świadczy o tym, że kiedy już Donald Tusk uda się na jakąś placówkę do Brukseli, ona może nawet zastąpić go na stanowisku premiera. I powiem szczerze, że ja nawet, zgodnie z zasadą, ze czym gorzej tym lepiej, takim rozwojem wypadków bym się ucieszył. Wygląda jednak na to, że w tym wszystkim jest jeszcze drugie dno. Otóż ta Pyżalska wysłała temu Balotelliemu swoje zdjęcie. Napisała ten tekst i do niego dołączyła zdjęcie. A to by świadczyło o tym, że jej ambicją nie jest kariera polityczna. Ona ma inne nadzieje. A te nadzieje wynikają dokładnie z tej samej fascynacji, jaką wcześniej zaprezentował pisarz Kuczok. Różnica jest tylko taka, ze Kuczok jednak ? choć z tymi celebrytami do końca nigdy nie wiadomo ?pozostaje chyba na poziomie platonicznym, a tu mamy już do czynienia z autentyczna desperacją.
A nam wszystkim pozostaje się już tylko zastanawiać, czy ten obłęd sięga nieco szerzej, czy to tylko Kuczok, Pyżalska i paru innych, czy to już może koniec. No i jeszcze coś. Czy prezes piłkarskiej drużyny Warta Poznań to już elita, czy zaledwie drobny biznes. Od odpowiedzi na to pytanie, wbrew pozorom, zależy wcale nie tak mało.
Toyah.pl





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.