Paweł Czyż: Dolnośląskie sądownictwo akceptuje germanizację dzieci?
data:27 października 2017     Redaktor: agalaura

Dolnośląski sąd właśnie odebrał mi prawo do kontaktów z synem, który został nielegalnie wywieziony do Niemiec. To może oznaczać, że po kolejnych 6 latach walki o kontakt z synem Wiktorem, Sąd Okręgowy we Wrocławiu przesądził, że do 18 roku życia syna nie będę miał z nim kontaktu. Tymczasem słyszę, że minister Ziobro ma tu jakieś propozycje zmian. Tylko, co to zmieni w praktyce – pyta Jerzy Gryff – Chamski.

Jerzy Gryf, fot. NGO



Jest lepiej?

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik odnosząc się w ostatnią sobotę w TVP do sprawy odzyskania przez Polkę dzieci odebranych jej wcześniej przez niemiecki Jugendamt, przekonywał, że resort Zbigniewa Ziobro przygotował pakiet rozwiązań ustawowych, które mają wpłynąć na sytuację polskich dzieci wywożonych poza granicę Polski. – Dla nas jest ważny każdy obywatel, zwłaszcza ten najmniejszy obywatel. I dlatego powiedziałem, że dwie sprawy dla nas są kluczowe. Sprawa pierwsza, to jeżeli dochodzi do tego typu spraw o charakterze opiekuńczym, to dziecko powinno być umieszczane w rodzinie, gdzie jest zachowana tożsamość: język, kultura, religia. Więc jeżeli ma obywatelstwo polskie, powinno być w rodzinie polskiej zastępczej. (…) Przygotowaliśmy cały projekt ustawy dotyczący jednego z obszarów – chodzi o sprawy „uprowadzeniowe” – powiedział Wójcik.

W czasie protestu w rozbitym z mocy decyzji Hanny Gronkiewicz – Waltz miasteczku protestu pod gmachem Sądu Najwyższego istotnym środowiskiem domagającym się zmian w sądownictwie były „ruchy ojcowskie”. Przestrzeń prawa do życia rodzinnego i odbieranie kontaktu z dziećmi ich ojcom jest poważnym problemem. Trzeba zmian nie tylko w przepisach, ale w praktyce orzeczniczej. Jeśli rzeczywiście w sprawie pana Jerzego sąd odebrał mu kontakt z dzieckiem i usankcjonował jego nielegalne wywiezienie z Polski to tu powinna nastąpić szybka reakcja resortu sprawiedliwości – mówi NGO Adam Słomka z KPN-NIEZŁOMNI.

Wszystko zaczęło się od tego, że rozstałem się z matką dziecka – opowiada Jerzy Gryff – Chamski. – Syn Wiktor urodził się w marcu 2002 roku. Po jakimś czasie zauważyłem w czasie widzenia siniaki na ciele syna. Przestraszyłem się, że dzieje mu się krzywda i zabrałem spod opieki jego matki. Ta wynajęła b. ZOMO-wca Krzysztofa Rutkowskiego, a ten widowiskowo „odzyskał” syna dla jego matki. Byłem zobowiązany do zapewnienia synowi bezpieczeństwa nawet przez Kodeks rodziny i opiekuńczy. To historia sprzed lat. Jednak w efekcie, matka chłopca wywiozła go do Niemiec, ma tam przyrodnie rodzeństwo, a ja od co najmniej od 2011 roku toczę bój w dolnośląskich sądach o efektywne kontakty z synem. Ten w 2011 roku miał lat 9, teraz ma 15. Jakby tego było mało, to właśnie Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał w efekcie mojej skargi, że nie doszło do przewlekłości postępowania, a w „nagrodę” odebrał mi kontakty z dzieckiem w całości. Zatem gdzie te zmiany, w praktyce? Ministerstwo chwali się skutecznym zwrotem dziecka Polsce w Niemczech, a ja jestem dyskryminowany przez sądy w Polsce i nikt mi skutecznej pomocy nie udzielił – mówi pan Jerzy z Legionowa.

Zasadniczym celem art. 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Dz.U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284 ze zm.) jest ochrona jednostki przed arbitralnym działaniem władzy publicznej. Z jednej strony na państwie, w ujęciu negatywnym, spoczywa obowiązek niepodejmowania działań, które utrudniają wykonywanie przez członków rodziny ich praw, z drugiej strony wskazuje się na pozytywne zobowiązanie państwa do skutecznego zapewnienia ˝poszanowania życia rodzinnego˝. W/w Konwencja została ratyfikowana przez Polskę 19 stycznia 1993 r. i tego samego dnia wspomniana wyżej Konwencja weszła w życie w stosunku do Polski. Deklarację o uznaniu jurysdykcji Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu złożono 1 maja 1993 roku. W orzeczeniu Arctico v. Włochy (orzeczenie z dnia 13 maja 1980 r., A.37; raport Europejskiej Komisji Praw Człowieka z dnia 8 marca 1979, skarga nr 6694/74) Trybunał przypomniał, że „celem Konwencji nie jest ochrona praw teoretycznych lub iluzorycznych, ale rzeczywistych i skutecznych”. Zaś w sprawie – Zawadka przeciwko Polsce, skarga nr 48542/99, wyrok z 23 czerwca 2005, Europejski Trybunał praw Człowieka orzekł, iż organy władzy mają pozytywne zobowiązania wynikającego z art. 8 Konwencji, polegające na zapewnieniu każdemu pomocy, która umożliwiłaby mu skuteczne wykonywanie jego praw.

– (…) W zakresie naruszania art. 8 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności działania Ministerstwa Sprawiedliwości mają charakter pomocowy, albowiem wiodącą rolę w sprawach interwencji odgrywa Ministerstwo Spraw Zagranicznych poprzez służby konsularne zgodnie z art. 19 i 20 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. Prawo konsularne (Dz.U. 2017.858 z dnia 31 sierpnia 2015 r.). Ministerstwo Sprawiedliwości, działając w ramach swoich kompetencji i zgodnie z przepisami krajowymi i międzynarodowymi udziela pomocy w procedurze sprowadzania dzieci do Polski, umieszczając je w rodzinach zastępczych i coraz częściej podejmuje działania w wyniku zgłoszeń polskich obywateli informujących o łamaniu art. 8 konwencji o prawach dziecka z dnia 20 listopada 1989 r. (Dz.U. 1991.120.526 z dnia 23 grudnia 1991 r.) W ramach opisanych działań Ministerstwo Sprawiedliwości zwraca się do organu centralnego innego państwa z wnioskiem o zebranie informacji o sytuacji dziecka, w tym czy ma możliwość rozmowy w języku polskim, czy z prawa używania języka ojczystego mają możliwość korzystania rodzice, itp. – przekonuje wiceminister Michał Wójcik w odpowiedzi na interpelację poselską nr 13538 złożoną przez posła Kukiz’15 dr. hab. Józefa Brynkusa.

Papier wszystko przyjmuje?

Ojciec walczący o prawo do kontaktów z synem ma jednak inne doświadczenia ze stosowaniem art. 8 w/w Konwencji przez polskie sądownictwo.

Papier wszystko przyjmuje. Minister swoje, a sądy swoje – komentuje Jerzy Gryff – Chamski. Zgodnie z obowiązującym postanowieniem Sądu Rejonowego dla Wrocławia Śródmieścia z 5.10.2004 roku, sygn. R III Nsm 172/04 – jako rodzic mam prawo do, cyt. „współdecydowania w istotnych sprawach w szczególności dotyczących zdrowia, edukacji, wypoczynku” syna. Również jasne stanowisko w tej kwestii wyraził ówczesny podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, a dziś doradca Prezydenta RP dr Michał Królikowski w piśmie z 28 maja 2013 r. do zastępcy Rzecznika Praw Pacjenta Izabeli Jakubczak – Rak, znak: DPrC-I-072-9/13/3, cyt. „W istotnych sprawach dziecka oboje rodzice wykonują zatem władzę rodzicielską na tych samych zasadach i prawach. Oznacza to, że w tych sprawach każde z rodziców jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania. W przypadku braku zaś porozumienia w istotnych sprawach dziecka rozstrzyga sąd opiekuńczy (art. 97 k.r.o.)”. Dyrektor Departamentu Sądów, Organizacji i Analiz Wymiaru Sprawiedliwości Iwony Łapińskiej z 22 sierpnia 2013 (DSO-I-051-178/13/2) gdzie wskazano charakterystykę i standardy jakimi powinien kierować się sędzia rodzinny. „(…) główną rolę w procesie dążenia do eliminacji negatywnych zjawisk społecznych, takich jak demoralizacja i przestępczość nieletnich, alkoholizm, narkomania oraz w procesie przywracania właściwej pozycji w rodzinie w celu umożliwienia wypełniania przez nią jej funkcji wychowawczo-opiekuńczych, pełni sędzia rodzinny. Sędzia rodzinny podejmując określoną decyzję, dopuszczalną i uzasadnioną w świetle obowiązującego prawa, przy uwzględnieniu doświadczenia życiowego, kształtuje jednocześnie bezpośrednio wzajemne stosunki rodzinne, a zarazem wpływa na stworzenie wizerunku rodziny w społeczeństwie (…) Wszechstronność sędziego rodzinnego wyraża się nie tylko w odpowiednim przygotowaniu prawniczym, ale także w gruntownej znajomości takich dyscyplin, jak psychologia, pedagogika, socjologia czy kryminologia. (…) W literaturze podkreśla się, że sędzia rodzinny, poza zespołem cech charakteryzujących każdego sędziego musi przejawiać określoną wrażliwość na ludzką krzywdę, umiejętność szybkiego nawiązywania kontaktu oraz odporność psychiczną, a poza tym na pewno nie może działać rutynowo”. Tymczasem w przypadku mojego syna Wiktora uprowadzenie rodzicielskie miało miejsce w maju 2014 roku i spowodowało z mojej inicjatywy wszczęcie procedury na podstawie Konwencji Haskiej z 25 października 1980 r. o sygn. Ministerstwa Sprawiedliwości RP DWMPC-VII-871-833/15 oraz Ministerstwa Sprawiedliwości RFN sygn. II 3 – SR-P4-E-682/15. Dolnośląski Urząd Wojewódzki pismem z dnia 23.11.2015 r. poinformował mnie, że matka mojego dziecka nie okazała stosownego orzeczenia sądowego wyrażającego zgodę na opuszczenie terytorium Polski przez mojego syna Wiktora, ani też mojej zgody. Oznacza to, że paszport został wydany nielegalnie, a z istoty tego dokumentu wynika, że ma on służyć do poruszania się przez okaziciela poza terytorium RP i wskazywać na jego tożsamość. Ponadto z pisma Zespołu Szkolno – Przedszkolnego w Mirkowie z 24.09.2015 r wynika, że bez mojej zgody matka chłopca arbitralnie naruszyła moje uprawnienie do decydowania o istotnej sprawie dziecka, tj. miejscu jego edukacji – wskazując, że Wiktor Gryff – Chamski będzie pobierał naukę w Niemczech – na co nie ma mojej zgody, ani orzeczenia sądu opiekuńczego. Zatem Dolnośląski Urząd Wojewódzki, tj. konkretny urzędnik, nie dopełnił swoich obowiązków i w efekcie pozbawił mnie oraz moje dziecko prawa go życia rodzinnego gwarantowanego przez art. 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Tymczasem z pisma Prezesa Sądu Rejonowego w Oleśnicy z dnia 27.11.2015 r., znak: VI-W-052-165/15 (w aktach III Nsm 236/14), wynika, że w Sądzie Rejonowym w Oleśnicy trwało kilkanaście postępowań dotyczących moich wniosków opiekuńczych dotyczących mojego syna Wiktora Gryff – Chamskiego, w efekcie których sędziowie Sądu Rejonowego w Oleśnicy nie urzeczywistnili mojego prawa do sądu, a ponadto nie zapewnili realizacji prawa do życia rodzinnego gwarantowanego art. 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i poprzez faktyczną iluzoryczność i nieefektywność postępowań naruszyli art. 6 tej Konwencji – powodując tym naruszeniem art. 6 i 8 de facto poniżające traktowanie mnie jako strony tych postępowań i złamanie art. 3 Konwencji, a ponadto doprowadzili do bezkarnego wywiezienia mojego syna przez jego matkę na terytorium Republiki Federalnej Niemiec. Zatem gdzie tu jest ta szczególna wrażliwość sędziów rodzinnych, skoro nie zrobiono niczego, aby mój syn wrócił do Polski? Pozostawiono go w Niemczech i zezwolono na germanizację. Sądy najwyraźniej kpią też z odkryć naukowych, bo z opinii Rodzinnych Ośrodków Diagnostyczno – Konsultacyjnych wychodzi, że dzieci mogą pamiętać zdarzenia z 2-3 roku życia. Pisałem już wszędzie – nawet do Prezydenta RP Andrzeja Dudy. Do sprawy o kontakty z moim synem przystąpił też Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak. Efektów pozytywnych brak. To po prostu dyskryminacja z uwagi na płeć, za to, że jestem ojcem, a nie matką – podsumowuje Jerzy Gryff – Chamski.

Rzeczywiście według profesorów Paula Franklanda i Sheeny Josselyn (1), cyt. „Większość naszych wspomnień ma formę „opisową” – pamiętamy to, co możemy opowiedzieć. Kiedy jesteśmy małymi dziećmi i mowa dopiero się wykształca, posługujemy się nielicznymi słowami albo bardzo prostymi zdaniami, nie mamy więc narzędzi potrzebnych do przechowania wspomnienia. Tłumaczy to częściowo fakt, że pamięć z czasem stale się poprawia i z kolejnych lat życia pamiętamy coraz więcej rozbudowanych sytuacji”. Prof. Paul Frankland i prof. Sheena Josselyn z Uniwersytetu Toronto – twierdzą, że „dzieje się tak z powodu niezwykle szybkiego rozwój mózgu w pierwszych latach życia. Szybkie powstawanie nowych komórek nerwowych i stale rosnąca liczba połączeń (synaps). między nimi powoduje, że inne komórki mózgu i inne synapsy zanikają. Mózg małego dziecka jest bardzo dynamiczną strukturą, rośnie nie tylko w tym sensie, że zwiększa się jego objętość, ale też przede wszystkim kształtują się w nim drogi, którymi przemieszczają się impulsy nerwowe. Niektóre z nich są „używane” częściej, inne zanikają”.

Pomocy!

Proszę wszystkich o pomoc – również ministra Wójcika! Nie dajcie zgermanizować mojego dziecka. Członek naszej rodziny zginął w walce w Powstaniu Warszawskim, a dziś z mojego synka robi się Niemca. Coś niepojętego.  Jeśli ktoś chciałby pomóc pro publico bono to proszę dzwonić, doradzać, reagować. Mój numer to 885 756 463 – podsumowuje Jerzy Gryff – Chamski.

 

artykuł ukazał się na stronie NGO Opole

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.