NIEZŁOMNI: Zmarł Wiesław Polczyk
data:21 października 2017     Redaktor: agalaura

Z żalem zawiadamiamy,
iż zmarł wielki społecznik i patriota
Wiesław POLCZYK

śp. Wiesław Polczyk na zdjęciu pierwszy z prawej
 
Oficer marynarki Handlowej, założyciel NSZZ Solidarność marynarzy
szef stowarzyszenia NIEZŁOMNYCH w Chorzowie
Wiceprezes, zastepca Zygmunta Miernika. Kierownik naszego biura.
Działacz KPN, Ruchu Obrony Bezrobotnych
i Ruchu Kontroli Wyborów (wielokrotnie zasiadał w miejskiej Komisji Wyborczej).
 
Odpowiedzialny za skuteczne zbieranie podpisów popracia
dla kandydata dr Kornela Morawieckiego (Solidarność Walcząca)
w wyborach na urzad Prezydenta RP.
 
Uczestnik wielu akcji Federacji Ruchów Kontroli Sądów oraz Miasteczka "zamknąc Michnika - uniewinnić Miernika". Represjonowany nigdy nie tracił pogody ducha i opanowania. Konsekwentnie działał spolecznie i nieprzerwanie od 1980 roku! Piękny wzór patrioty do naśladowania dla nastepnych pokoleń.
 
Cześć Jego Pamięci!
 
Pogrzeb odbędzie się w sobotę 21 X 2017 godz 10.00
 
Kosciół św. Jadwigi przy ul. 3 Maja 18.
 
 
Ireneusz Wolański
Stowarzyszenie weteranów i więzniów politycznych
NIEZŁOMNI
 
 



Poniżej życiorys Wiesława Polczyka jego własnego autorstwa.
 
 
Jestem wnukiem powstańca śląskiego Hermana Polczyka zamordowanego w obozie koncentracyjnym Buchenwald oraz synem Bernarda Polczyka, również powstańca śląskiego i zarazem uczestnika powstania warszawskiego 1944. Tata został zesłany z rodziną do Drezna na roboty. Był również po wojnie od 1945 roku pierwszym i zarazem ostatnim niekomunistycznym Prezydentem miasta Chorzowa (jako piłsudczyk z PPS). Brat mamy Eugeniusz Karwacki w czasie II wojny światowej pływał jako oficer mechanik marynarki w konwojach alianckich na Atlantyku. W dniu powrotu do PRL został aresztowany i kilka lat spędził w więzieniu. Drugi brat mamy Jerzy Karwacki pracował w zakładach Gerlacha w Warszawie, uczestniczył w konspiracyjnej produkcji broni, za co został aresztowany na Pawiaku i następnie po ciężkim śledztwie rozstrzelany w wieku lat 19.
 
W efekcie w domu byłem wychowywany w tradycji patriotycznej, codziennie słuchaliśmy również bieżących informacji z Radia Wolna Europa itp.
 
Od końca lat 60-tych pływałem jako oficer mechanik na statkach handlowych. Uzyskałem możliwość dostępu do prasy emigracyjnej np. otrzymywałem „Narodowca” we Francji i przywoziłem go do PRL.
 
W 1968 roku byłem w rejsie na MS Bieszczady, gdy doszło do protestów w kraju. Większość naszej załogi odmówiła powrotu do kraju. Po zdławieniu protestów oraz po interwencji konsula we Włoszech i zapewnieniu, że nie będziemy represjonowani, zdecydowaliśmy się wrócić.
 
Był to też o tyle ciekawy statek, że mieliśmy - rzecz ówcześnie niesłychana - wyniki wyborów z licznymi skreśleniami listy FJN.
 
Na przełomie 1978/79 poznałem w Katowicach wielkiego patriotę i opozycjonistę Kazimierza Świtonia. Od niego i jego syna Ryszarda otrzymywałem bibułę opozycji, którą kolportowałem w Szczecinie oraz przewoziłem za granicę.
 
W sierpniu 1980 czekałem na zaokrętowanie, gdy wybuchły strajki. Ponieważ dysponowałem prywatnym samochodem osobowym syrena, dzięki czemu podwoziłem ludzi i nawiązałem kontakt ze strajkującymi. Podjechałem osobiście do stoczni Warskiego po listę postulatów (3 dzień strajku) i w efekcie załoga Polskiej Żeglugi Morskiej zebrana w biurowcu podjęła czynny strajk solidarnościowy. Zostałem wybrany do Komitetu Strajkowego. Mieliśmy dostęp w siedzibie Komitetu Strajkowego w gabinecie dyrektora naczelnego do telefonu działającego na cały kraj i informowałem znajomych o sytuacji. Przykładowo w Chorzowie nasza znajoma Pani Anna Knysok utworzyła następnie komitet strajkowy w szpitalu. Z mojej inicjatywy Związki Zawodowe CRZZ opuściły skład Komitetu Strajkowego. Skoordynowałem działania Komitetów strajkowych z Gryfu i innych agencji morskich.
 
Powstał komitet strajkowy zakładów gospodarki morskiej. Byłem również uczestnikiem delegacji Komitetu Strajkowego Pomorza Zachodniego do rozmów z wicepremierem Rakowskim w Warszawie (w jego mieszkaniu prywatnym). Rozmowy nie przyniosły żadnych efektów. W 1980 r. uczestniczyłem w podpisywaniu rozumień sierpniowych w Szczecinie, a następnie przy rejestracji Związku w Sądzie w stolicy.
 
W 1981 roku podczas walnego zebrania delegatów zetknąłem się z działalnością TW SB Jana Demisewicza (starszy mechanik), który jako pracownik lądowy został włączony przez agentów SB do władz Solidarności PŻM. O tym działaniu SB poinformowałem Zarząd Regionu: Zimowskiego i Milczanowskiego. Panowie Ci nie mieli zastrzeżeń…
 
Stan wojenny zastał mnie na morzu. Po powrocie do kraju zostałem zmuszony do wyokrętowania na ląd. Udałem się do domu w Chorzowie, gdzie szukali mnie funkcjonariusze SB. Ukrywałem się kilka miesięcy u wujka Józefa Polczyka oraz następnie na ogródkach działkowych w altanie wskazanej przez Ryszarda Świtonia. Po stanie wojennym wróciłem do pracy w Szczecinie i na statkach.
 
Odmówiłem w 1983 roku rejsu do Murmańska (było prawo opuszczenia 2 rejsów w roku) obawiając się KGB i niespodziewanie otrzymałem oficjalną naganę.
 
Działałem również w KPN, z którym kontakt miałem poprzez Adama Słomkę od 1988 roku, gdzie zajmowałem się kolportażem wydawnictw Konfederacji. Wspierałem działalność antykomunistyczną również finansowo.
 
 
 
Chorzów, 15 sierpnia 2017
Z poważaniem
/-/ Wiesław Polczyk
 
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.