Agalaura: Żadne z was nie musi umierać
data:13 sierpnia 2017     Redaktor: agalaura

W ostatnich dniach Polskę obiegła historia Ewy Przybyło z Dominikowic, która odmówiła leczenia raka - rdzeniaka mózgu - aż do czasu, gdy dziecko będące pod jej sercem będzie mogło bezpiecznie przyjść na świat. I tak się stało, w kwietniu urodził się mały, zdrowy chłopczyk. Niestety, jego mamy nie ma już wśród nas - odeszła 8 sierpnia przegrywając walkę z chorobą.

 
 
 

Historii przypominanej przez kolejne portale czy tytuły prasowe towarzyszą oczywiście słusznie słowa pełne podziwu, wzruszenia i uznania dla bohaterskiej postawy młodej kobiety - młodej matki. Postawa ta jest znamienna szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy ulicami ciągną się jeszcze złowrogie cienie czarnych marszy.

I właśnie dlatego przy okazji tej historii chciałam zwrócić uwagę na pewne zapominane i przemilczane w tej całej okołoaborcyjnej dyskusji fakty. W grupie zwolenników tzw. "aborcji" jest ogromna różnorodność ludzi, ich historii życia, ich motywacji, ich poglądów. Zostawmy na razie na boku piosenkarki, które zabijają, bo mieszkanie za małe. Zostawmy na boku feministki, które chcą nawet w ostatnim miesiącu, bo to "moje ciało mój wybór". To są postawy skrajne, najstraszniejsze. Jednak w czarnych marszach lub nieśmiało tuż obok nich kroczy wiele kobiet, które nigdy nie zgodziłyby się na "aborcję" oto tak, na życzenie czy z tak zwanych "przyczyn społecznych". To kobiety, które znajdują się tam tylko z jednego jedynego powodu. Bo nie chcą umierać. Nie chcą umierać tak jak Ewa, chcą się leczyć, walczyć o siebie - może dla męża, może dla już urodzonych wcześniej dzieci, może jeszcze z innych powodów.

Nawiasem mówiąc - Ewa na pewno też nie chciała umierać. Jak każdy i każda z nas chciała cieszyć się życiem i macierzyństwem. Nawiasem mówiąc - nie było wiadomo, czy rezygnując z leczenia na jakiś czas, przeżyje dostatecznie długo, by synek mógł się narodzić. Nie było to także wiadome, czy wyzdrowiałaby, gdyby leczenie zastosowano wcześniej, i czy leczenie na pewno zaszkodziłoby jej dziecku. Bóg może wszystko i Swoje drogi plecie różnie. Pamiętać o tym warto przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji.

Wiedzieć jednak musimy i podkreślać to stale, że między ofiarowaniem życia za swoje nienarodzone dziecko, a zabiciem tego maleńkiego życia, są jeszcze inne postawy, a niektóre z nich są dopuszczalne moralnie i akceptowalne przez Kościół. Ewa miała prawo się leczyć. Miała moralne prawo do terapii, nawet, gdyby terapia zakończyła krótkie życie jej małego synka. Warunek właściwie jest tylko jeden - uznanie człowieczeństwa dziecka nienarodzonego. A co za tym idzie, traktowanie go również jako pacjenta. A co za tym idzie, dobieranie najpierw metod leczenia tak, aby i mały pacjent miał szansę, jeśli takie metody są dostępne. Oczywiście niedopuszczalne jest umyślne zabicie mniejszego i słabszego pacjenta po to, by łatwiej było leczyć większego. Jest moralna różnica między podaniem leku - nawet tego, o którym wiemy, że na pewno zakończy maleńkie życie - by leczyć i ratować życie matki, a między celowym zabiciem dziecka za pomocą wyłącznie temu służących środków.

Z niezrozumiałych dla mnie przyczyn często dzisiaj kobiety brzemienne po diagnozie słyszą: "terminacja ciąży" i leczenie. Dlaczego tak? Dlaczego nie można po prostu włączyć leczenia nawet u kobiety w ciąży? Bo zaszkodzi się dziecku? Tak? To lepiej je najpierw zabić, żeby później nie zaszkodzić mu leczeniem? Gdzie tu rozsądek, gdzie tu logika? O moralności już nawet nie mówiąc. Przecież "aborcja" to gwałt na organizmie kobiety, rozbicie, rozregulowanie jego fizjologicznego funkcjonowania, niosąca ze sobą ryzyko infekcji, krwotoku czy innych powikłań interwencja medyczna - czy coś takiego posłuży kobiecie chorej na poważną chorobę? Przywróci jej siły i zdrowie?

Masz prawo się leczyć, pamiętaj o tym. Nikt nie każe ci rezygnować ze swojego życia i zdrowia. Ani Bóg, ani Kościół, ani katolicy czy pro-liferzy. Możesz, jak Ewa (i chwała jej za to), ale nie musisz. Odetchnij spokojnie. Możesz się leczyć, choć oby nigdy nie było to konieczne. Pamiętaj i nie idź już w kolejnych czarnych marszach, bo one niosą dużo większe zło, niż ci się kiedykolwiek wydawało.

Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.