Zygmunt Maguza: Nie przypuszczałem, że kiedyś podam rękę mordercy moich dziadków
data:10 lipca 2017     Redaktor: GKut

Z okazji 74. rocznicy "Krwawej Niedzieli" prezentujemy poruszający fragment rozmowy z Zygmuntem Maguzą, świadkiem ludobójstwa na Wołyniu.

 
 

W 1990 r. Zygmunt Maguza wraz z siostrą Alicją Hensel i Julianem Stankiewiczem pojechał w rodzinne strony, żeby oddać hołd pomordowanej rodzinie Stankiewiczów.

W Iwaniczach spotkałem przy drodze Wołodię Kozibrodę – mówi pan Zygmunt. - Przywitałem się z nim. Objął mnie, a ja jego. Podałem rękę stojącemu obok Ukraińcowi. Tknięty nagłym przeczuciem zapytałem go czy żyje Petro Horbaczewski. Ten mówi – O właśnie witałeś się z nim! Horbaczewski, jak się zorientował kto ja jestem, pomimo podeszłego wieku, ruszył w gumiakach i kufajce za węgieł i wyglądał. Pewnie myślał, że będę go ścigał i próbował go zabić, tak, jak on mnie przed laty. Powiedziałem do siostry: to ten Petro Horbaczewski co zabił Weronikę Stankiewicz, siostrzyczkę mamy. (…)

W najczarniejszych snach nie przypuszczałem, że kiedyś podam rękę mordercy moich dziadków.






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.