Adam Słomka: List otwarty do Prezydenta w związku z wykluczeniem z obchodów 35 lecia Solidarnosci Walczacej w Palacu Prezydenckim
data:20 czerwca 2017     Redaktor: agalaura

Szanowny Panie Prezydencie!
 
Z ogromnym zdumieniem przyjąłem informację od przyjaciół z Rządu RP o wykluczeniu mnie przez Kancelarię Prezydenta z możliwości udziału w obchodach 35 rocznicy Solidarności Walczącej  21 VI 2017 w Pałacu Prezydenckim w Warszawie  gdzie zostaną odznaczeni działacze podziemia antykomunistycznego oraz odbędzie się okolicznościowe spotkanie z głową państwa Polskiego.

 
 
 
Niestety nie znam powodów podjęcia takiej decyzji ani nie wiem, kto jest osobą decyzyjną. Proszę Pana Prezydenta o udzielenie odpowiedzi: kto i na jakiej podstawie podjął decyzję o nie zaakceptowaniu uczestnictwa działacza Solidarności Walczącej Adama Słomki na uroczystościach państwowych 35-lecia SW w Pałacu Prezydenckim?
 
Chciałbym wierzyć, że to tylko jakieś stare złogi komunistyczne organizują Panu dywersję. Kilku przyjaciół z miejscowego Klubu Gazety Polskiej uważa jednak, iż jest to decyzja świadoma podyktowana przejawami publicznej krytyki niektórych decyzji Pana Prezydenta. Bardzo się radując z Pana urzędowania po okresie „wielkiej smuty” Kwaśniewskiego i Komorowskiego pisałem także krytycznie o Pana polityce orderowej - TUTAJ.  
 
Równolegle wielu działaczy zwracało się do Pana w ostatnim okresie ponownego uwięzienia nas, weteranów opozycji niepodległościowej: przykładowa petycja działaczy konspiracji jest TUTAJ.
 
Być może ktoś w Kancelarii Prezydenta obawiał się obecnie protestu wobec skandalicznego zastąpienia przez klub parlamentarny PiS senackiego bardzo dobrego projektu zmiany ustawy o pomocy dla weteranów na jakiś dziwaczny ochłap socjalny w wysokości 400 zł (gdy SB-manom pozostawia się 2500 zł!). Strach miewa wielkie oczy. Ale przecież za te zbliżającą się kompromitację większości parlamentarnej nie odpowiada Prezydent RP! No, chyba, że tę nowelizację zaaprobuje…
 
Dziś wypada przede wszystkim pogratulować Panu konsekwentnych starań budowy koalicji Międzymorza, krajów naszego regionu położonych pomiędzy ekspansywną Rosją i Niemcami tj. Unią Europejską.
 
Oczywiście Pana osobistą decyzję uszanuję. Nie mam tu żadnych osobistych ambicji.
 
To Pana odpowiedzialność, choć wolałbym by listę uczestników ustalał Komitet Organizacyjny obchodów święta największej organizacji konspiracji antykomunistycznej w stanie wojennym, jakim była Solidarność Walcząca.
 
W obchodach święta SW miałem uczestniczyć po prostu z obowiązku wobec zmarłych, pomordowanych, zaszczutych i zapomnianych przyjaciół z okresu ciężkiej próby.
 
Swoją osobistą satysfakcję ze spotkań z głowami państw już zaspokoiłem w zupełności.
 
Najwięcej wzruszeń przysporzyła mi oficjalna audiencja z protokołem II RP u Prezydenta Kazimierza Sabbata w Londyńskim Zamku w 1987 roku, gdy jako emisariusz Konfederacji Polski Niepodległej przybyłem by namówić władze Najjaśniejszej Rzeczypospolitej do ustanowienia Delegatury Rządu na Kraj. Uzyskałem wtedy zgodę Pana Prezydenta na wydawanie w podziemiu reprintu oficjalnego organu władz emigracyjnych, jakim było pismo Rzeczpospolita. Nigdy nie zapomnę ogromnej kultury osobistej Pana Prezydenta i Jego troski o bezpieczeństwo kurierów powracających jak charakterystycznie mówił do „okupowanej przez komunistów Polski”.
 
W Londynie skierowałem oficjalny memoriał polskiej opozycji niepodległościowej również do Premier Margaret Theather, z którą spotkałem się następnie dwa razy. Miała Ona niezwykłe dla wyspiarzy zrozumienie prawdy historycznej i życzliwość dla sprawy Polskiej. W odpowiedzi na list, którego byłem emisariuszem, rząd Wielkiej Brytanii sformułował oficjalną notę do rządów USA i ZSRR domagając się wykonania ustaleń jałtańskich tj. przeprowadzenia wolnych wyborów w Polsce, w 1987 roku!
 
Pani Premier wsparła również poprzez Foreign Office moje starania o objęcie przez Amnesty International statusem więźnia politycznego dla aresztowanego Kornela Morawieckiego przedstawianego ówcześnie przez propagandę ZSRR i PRL jako szefa ekstremistycznej i „terrorystycznej” Solidarności Walczącej. Terrorystycznej rzekomo w sensie dosłownym.
 
Był to czas ścisłej współpracy SW z KPN i podziału ról na konspiracyjną oraz jawną. Pozwoliło mi to być działaczem obu tych szacownych organizacji.
 
Najwięcej efektów w pracy dla Rzeczpospolitej przyniosła nam współpraca z Prezydentem na Uchodźstwie Ryszardem Kaczorowskim, wpierw ministrem spraw krajowych Rządu Emigracyjnego. Mimo dużej różnicy wieku zaprzyjaźniliśmy się natychmiast z racji wspólnoty duszy harcerskiej i wrodzonego optymizmu życiowego. Zrealizowaliśmy wiele wspólnych działań dla odzyskania Niepodległości. Poznałem dzięki wprowadzeniu Pana Prezydenta najcenniejsze środowisko polskiej emigracji politycznej II RP. Bardzo ubolewam, iż Jego wspaniała postać i życiorys jest marginalizowany w kontekście katastrofy Smoleńsko-Katyńskiej.
 
Z Prezydentem PRL Wojciechem Jaruzelskim nie miałem żadnej styczności, poza wielokrotnym niedopuszczeniem zbrodniarza do uroczystości 16 grudnia na kopalni „Wujek” w Katowicach. Ten „Prezydent” kontraktowy rewanżował się blokowaniem mojego udziału we wszystkich uroczystościach państwowych III RPRL.
 
Prezydent Lech Wałęsa przyjął mnie na zakończenie kadencji celem omówienia naszej koncepcji obsadzenia wszystkich komisji wyborczych mężami zaufania ze środowisk antykomunistycznych. Wałęsa odrzucił tę propozycję i jego sztab nie obsadził nawet połowy komisji. W efekcie wynik wyborczy i zwycięstwo komunistów budzi wiele uzasadnionych wątpliwości.
 
Prezydent Aleksander Kwaśniewski zaprosił mnie do Pałacu tylko raz, podczas oficjalnego spotkania z prezydentem Francji Jacquem Chirackiem. W tamtym okresie tylko nasz klub parlamentarny reprezentował wówczas prawicę nie-okragłostołową. Przyjemnie było piłsudczykowi porozmawiać z reprezentantem gaullistowskiej wizji europy. Prezydent Kwaśniewski, nasz zadeklarowany przeciwnik, minister w rządzie Jaruzelskiego, współodpowiedzialny za zbrodnie komunistyczne (za co publicznie przepraszał w Sejmie) umiał jednak zachować minimum ogłady i uwzględnić życzenie gościa do spotkania ze swoim politycznym odpowiednikiem.
 
Prezydent Lech Kaczyński najpewniej z racji wspólnoty internowania kilkakrotnie rozmawiał ze mną oficjalnie i pół-prywatnie. Wpierw jako szef Najwyższej Izby Kontroli czy również jako Prezydent Warszawy. Umożliwił wynajęcie lokalu na jawną działalność antykomunistyczną, co w stolicy było bardzo trudne. Mimo różnicy w ocenie taktyki okrągłego stołu zgadzaliśmy się, iż zorganizowanie Międzymorza jest jedyną szansą na zatrzymanie Wielkiej Rosji i niemieckiej Mitteleuropy. Za działania w tym kierunku Prezydent Lech Kaczyński ma w środowisku weteranów walki o Niepodległość ogromny szacunek.
 
Natomiast od Bronisława Komorowskiego nie przyjąłem nigdy zaproszenia, mimo publicznych wyrazów „solidarności” Marszałka Sejmu i Prezydenta wobec mojego ponownego aresztowania pod sfingowanymi zarzutami m.in. namawiania mafiosów gangu „Krakowiaka” do zabicia prezesa sądu w Katowicach, co okazało się żałosną prowokacją służb specjalnych (byłych SB-eków).
 
Ponieważ Prezydent B.Komorowski wziął sobie za doradcę Jaruzelskiego oraz osobiście dowodził z ramienia rządu Mazowieckiego oddziałem ZOMO (Kiszczak odmówił!) pacyfikującym nasz protest wobec stacjonowania wojsk sowieckich – to trudno było przyjmować jakiekolwiek zaproszenie od takiej „głowy” państwa.
 
Miałem również zaszczyt rozmawiać z głową państwa Watykańskiego świętym Janem Pawłem II, nigdy nie zapomnę Jego uważnego skupienia na rozmówcy i doskonałego rozeznania spraw Polskich. Ale to już inna historia. Wiele by pisać.
 
Obecnie Prezydent Rzeczypospolitej sam wpisuje się w historię najnowszą. Miłym był Pański gest na rozpoczęcie kadencji, to jest złożenie kwiatów pod więzieniem na Rakowieckiej. Gesty gestami, ale osobiście oczekuję konkretnych czynów w zakresie odznaczeń przede wszystkim dla działaczy opozycji antykomunistycznej oraz ujawnienia skrywanego aneksu do raportu o likwidacji WSI/WSW.
 
Mam nadzieję, iż spotkamy się jutro oraz w przyszłym roku na obchodach 100-lecia wywalczenia Niepodległości, bo nikt nam Jej przecież nie podarował.
 
Życzę sukcesów w służbie dla Polski
 
weteran Solidarności Walczącej i Konfederacji Polski Niepodległej
 
/-/ Adam Slomka
 
Cieszyn Zachodni, 19 VI 2017
 
 
 

 
Szanowny Panie,
w nawiązaniu do poprzednich wiadomości z przykrością pragnę poinformować, że w dniu dzisiejszym otrzymaliśmy listę osób na spotkanie z Panem Prezydentem RP Andrzejem Dudą i nie figuruje Pan na liście zgłoszonych osób, nie są to rzeczy zależne od nas. Niestety jako podmiot jedynie pośredniczący nie możemy już nic zrobić, aby się Pan na niej znalazł. W odpowiedzi na wysyłane przeze mnie wiadomości zgłosił Pan swój akces w Obchodach Organizowanych przez Solidarność Walczącą, a problem pojawił, się na linii z Kancelarią Pana Prezydenta, na co nie mamy kompletnie wpływu. Przepraszam za wynikłe zamieszanie.
Proszę o informację zwrotną, że otrzymał Pan wiadomość.
Z poważaniem,
Szymon Kotyla
Sekretariat Ministerstwa Rozwoju
Pl. Trzech Krzyży 3/5
00 - 507 Warszawa
Warszawa, 19 VI 2017

 
Ps.
 
http://solidarni2010.pl/35278-adam-slomka-historia-zatoczyla-kolo.html
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.