Janusz Tydda: Polityka wstydu czyli o wychowywaniu generacji młodych pokoleń w nienawiści do „białych” i samego siebie
data:12 marca 2017     Redaktor: Redakcja

Zdarzenia, którymi podsumowuję pierwszą, podstawową część mego artykułu, miały miejsce w zupełnie niedalekiej przeszłości i mają jedną główną przyczynę wspólną – są one wynikiem lat zinstytucjonalizowanej polityki wstydu aplikowanej przez „humanistyczne elity” akademickie.

W różnych krajach i strefach językowych ten atak na chrześcijańską i europejską tożsamość przybiera różne formy, ale zawsze skierowany on jest na zniszczenie pozytywnego obrazu historycznego i dumy kulturowej danej nacji, kraju czy też strefy językowej. W celu osiągnięcia wytyczonych sobie celów propagatorzy polityki wstydu używają metodologii marksistowskiego relatywizmu historycznego, wypracowanego na przestrzeni ponad stu lat. Jest to konstrukcja, która tak jak i cały „historycyzm” marksistowski nie ma nic wspólnego z metodologią i prawdą historyczną, a polega na generalizowaniu w oparciu o przekłamane lub wręcz niezaistniałe fakty, półprawdy i karkołomne anachronizmy. Wszysto to służyć ma ostatecznie obaleniu europejskiej odrębności kulturowej, europejskiej i chrześcijańskiej etyki oraz odrębności narodowych, czyli wszystkich tych elementów, które według neo-marksistów stoją na przeszkodzie w zbudowaniu globalnej, łatwej do kontrolowania społeczności w nowym porządku świata.
I tak w wypadku Australii, w której mieszkam od 37 lat, krzywdy wyrządzone ludności aborygeńskiej wykorzystywane są na każdym kroku w niszczeniu świadomości narodowej Australijczyków. W Stanach Zjednoczonych to opresja Indian przez białych kolonizatorów oraz zinstytucjonalizowane niewolnictwo Afrykanów. W Wielkiej Brytanii, Francji, Holandii, Belgii, Portugalii i Hiszpanii to oczywiście kolonializm. W wypadku Polski to „wrodzony, polski antysemityzm”, o którym rozpisują się „uczeni” pokroju Tomasza Grossa i rozgłaszają w świat „ambasadorzy” kultury polskiej, tacy jak Władysław Pasikowski (Pokłosie) lub też Paweł Pawlikowski (Ida). Wszystkie wyżej wymienione nacje winne są wspólnie prześladowaniom kobiet, gejów, lesbijek i innych niewinnych „mniejszości”.
Od wszystkich tych genialnych „odkryć prawd historycznych” do znalezienia „prawdziwych” przyczyn opresji dzielił „świat prawdziwej wiedzy” już tylko jeden mały krok, który dokonany został przez niezachwianego marksistę i wykładowcę Harvardu Noela Ignatiewa (później wykładowcę na Uczelni Sztuki w Massachusetts). Otóż „uczony” ten w prosty sposób „udowodnił” światu, iż przyczyną wszystkiego zła i ucisku na świecie jest „białość”, która decyduje, że już w momencie urodzenia biały człowiek jest po pierwsze uprzywilejowany, po drugie nastawiony rasistowsko i wrogo w stosunku do wszystkich mniejszości, po trzecie zaprogramowany kulturowo tak, by swój status uprzywilejowania utrzymać za wszelką cenę (Ignatiew był tylko jedynym z wielu prekursorów tezy o „białości” w świecie akademickim).
Nie smućmy się jednak! „Odkrycie” prawdziwej przyczyny wszystkich nieszczęść na świecie to przecież pierwszy krok w kierunku ich usunięcia. Aby ocalić świat od dalszego zniszczenia, eksploatacji, wyzysku, wojen, głodu i wszelkiej nierówności, zarówno społecznej, jak i rasowej, należy unicestwić białą rasę. Aby tezę swoją utrzymać w granicach „przyzwoitości”, Ignatiew twierdzi , iż „białość” jest nie tyle zjawiskiem genetycznym (choć oczywiście genetycznie będąc białymi jesteśmy automatycznie uprzywilejowani), lecz kulturowym, a zatem jest dla nas (jako białych) ratunek. Musimy stać się „zdrajcami własnej rasy”, aby pomagać w obaleniu „białości”, czyli w obaleniu wszystkich zdobyczy kultury i instytucji występujących w tzw. białych społeczeństwach, aby zapewnić zbawienie świata od zła.
Oto co profesor Ignatiew ma do powiedzenia na temat problemu „białości” na swoim portalu Zdrajca Rasowy:
Biała rasa jest historycznie skonstruowaną formacją społeczną. Składa się ona z tych wszystkich, którzy biorą udział w uprzywilejowaniu wynikającym z posiadania białej skóry w tej społeczności. Jej nawet najnędzniejsi członkowie cieszą się pozycją wyższą w określonych wypadkach, niż nawet najlepiej usytuowani ludzie do grupy tej nienależący.
Kluczowym rozwiązaniem tego problemu społecznego jest  likwidacja białej rasy, co oznacza ni mniej, ni więcej tylko likwidację przywilejów wynikających z posiadania białej skóry. Dopóki cel ten nie zostanie osiągnięty, jakiekolwiek częściowe reformy okażą się zawodne, ponieważ białe wpływy kontrolują wszystkie kwestie, zarówno wewnętrzne, jak i zagraniczne w społeczeństwie amerykańskim.
Kontynuacja białej rasy zależy od gotowości tych, który do niej należą, aby wynosić swoje rasowe interesy ponad interesy klasowe, genderowe lub jakiekolwiek inne. Dezercja wystarczającej ilości członków z szeregów tej grupy, która uczyniłaby ją nieautorytatywną, w konsekwencji doprowadzi do jej upadku.. [Tłumaczenie fragmentu uzasadnienia ze strony Zdrajca Rasowy -http://racetraitor.org/]
Zdawałoby się, że przez samą absurdalność tych wyżej opisanych banialuk, uczony Noel Ignatiew powinien stać się pośmiewiskiem społeczności akademickiej, a jego teza „białości” znaleźć się w koszu na śmieci, a tymczasem czołowe uniwersytety i reprezentujące je „postępowe” środowiska akademickie podchwyciły z entuzjazmem już we wczesnych latach 90-tych ubiegłego stulecia ten „piekący problem niesprawiedliwości społecznej” i zaadaptowały studia nad białością bądź to pod postacią kursów nauczania, bądź to zatrudniając specjalistów od białości na wydziałach socjologii, nauk politycznych i społecznych w celu pogłębiania badań w tym kierunku, bądź też zezwalając na publikacje i konferencje uniwersyteckie na temat „białości” i „białego uprzywilejowania”.
Oto kilka przykładów tzw. progresywnych uczelni, gdzie obywatele wysyłają w dobrej wierze swoje dzieci i słono płacą ze swoich własnych kieszeni za ich lewicową indoktrynacje:
 
• Stanowy Uniwersytet w Kalifornii [https://www.csusm.edu/communication/whitenessposters.html]
 
• Boulder – Uniwersytet w Kolorado [http://www.colorado.edu/catalog/2014-15/courses/arsc/b-socy/3171-whiteness-studies]
 
• Madison - Uniwersytet w Wisconsin [http://african.wisc.edu/content/problem-whiteness]
 
• Uniwersytet w Leeds (Wlk. Brytania) [http://whitespaces.leeds.ac.uk/]
 
• Uniwersytet w Oxford (Wlk. Brytania) [http://www.wadham.ox.ac.uk/news/2016/february/confronting-the-white-institution]
 
• Uniwersytet La Trobe (Australia) [http://www.latrobe.edu.au/search?query=whiteness+studies&collection=Latrobe&num_ranks=20&sort=]
 
• Uniwersytet Macquarie (Australia) [http://unitguides.mq.edu.au/unit_offerings/73374/unit_guide/]
 
I tutaj przytoczyć chciałbym kilka wydarzeń, które są bezpośrednim wynikiem tej kampanii skierowanej przeciwko wszystkiemu, co europejskie, a tym samym zdefiniowane jako „białe”.  Obiektem  tej indoktrynacji mają  być   zarówno tak zwane „mniejszości”, które wychowuje się w przekonaniu, iż wszystkie ich krzywdy, prawdziwe i urojone, są konsekwencjami rasizmu i uprzywilejowaniu „białego”, jak i młoda generacja pochodzenia europejskiego. Tych drugich wychowuje się w poczuciu wstydu, które to uczucie prowadzi do samo-nienawiści i pogardy do własnego dorobku kulturalnego.
W Wigilię Bożego Narodzenia 2016 roku dokładnie o 22:48 profesor politologii George Ciccariello-Maher z uniwersytetu Drexler w stanie Filadelfia w USA, ogłosił na Twitterze swoje życzenie świąteczne, w których oznajmił, że życzyłby sobie ludobójstwa białych ludzi jako prezentu gwiazdkowego.
[http://www.dailymail.co.uk/news/article-4066656/Pennsylvania-prof-fire-white-genocide-tweet.html]
 
Aby upewnić się, że jego poglądy są klarowne dla wszystkich tych, którzy są zainteresowani w w jego karierze akademickiej oraz pozycji politycznej, profesor Ciccariello-Maher podkreślił, że nie jest żadnym „alternatywnym lewicowcem”, ale otwartym komunistą. Pomimo protestów z rożnych stron i żądań usunięcia profesora politologii z ciepłego stanowiska, Uniwersytet Drexler nie uczynił żadnego kroku dyscyplinarnego w stosunku do swego pracownika akademickiego, poza symbolicznym odcięciem się od stosowania przemocy i zapewnieniem, iż poglądy profesora Ciccariello-Maher nie odzwierciedlają oficjalnych poglądów Uniwersytetu Drexler. Wbrew tym zapewnieniom jednakże wystarczy rzucić okiem na wieloletnią naukową twórczość profesora Ciccarillo-Maher, aby uprzytomnić sobie, iż nie sposób byłoby nie znać jego radykalnych poglądów.
[https://georgeciccariello.com/articles/]
 
Drugi przypadek to wydarzenie, które miało miejsce 2-go stycznia 2017 roku w Chicago. Osoby wplątane w to wydarzenie to czwórka czarnoskórych młodych ludzi, w tym dwóch chłopaków Jordan Hill (18) i Tesfaye Cooper (18) oraz dwie siostry Brittany Covington (18) i Tanishia Covington (24). Ich ofiara to młody i niepełnosprawny umysłowo biały chłopak (schizofrenia i nadpobudliwość psychoruchowa), który był kolegą z klasy Jordana Hilla. Wyżej wymieniona czwórka zaprosiła białego chłopaka do ukradzionego przez nich uprzednio samochodu, po czym poddała go 6-cio godzinnym torturom fizycznym i psychicznym w jakimś opuszczonym mieszkaniu. Chłopak został związany, bity, kopany, przypalany papierosami, pocięto mu głowę nożem, zanurzano mu twarz w toalecie i duszono. W trakcie bicia i fizycznego upadlania, lżono go i kazano powtarzać: „pi....olić Trumpa”, „pi...olić białych”. Wszytko to działo się przy dopingu marihuany. Swoje przedstawienie młodociani przestępcy nagrywali i udostępnili na YouTube, przez co zostali później złapani i postawieni w stan oskarżenia. Podczas wstępnego przewodu sądowego żaden z przestępczej czwórki nie okazał skruchy czy też poczucia winy. Ich ofiara została znaleziona następnego dnia. Pozbawiony swojej codziennej dawki lekarstw chłopak wałęsał się pokrwawiony i bez ciepłej odzieży po ulicach Chicago. Szef policji Chicago w wypowiedzi dla mediów stwierdził, że wypadek ten nie miał podłoża rasistowskiego ani też politycznego. Wyroki w tej sprawie jeszcze jak dotychczas nie zapadły.
[http://www.dailymail.co.uk/news/article-4095726/Victim-Chicago-race-torture-asking-friend-idolized-black-gang-charged-beating-burning-chanting-f-Trump-f-white-people.html]
 
Trzeci przypadek, który moim zdaniem jest również wynikiem indoktrynacji nowo przybyłych imigrantów w nienawiści do gospodarzy europejskiego pochodzenia, to zdarzenie, które miało miejsce jeszcze w zeszłym roku, ale stało się głośne dopiero ze względu na sprawę sądową, która odbyła się na początku 2017. Otóż kiedy Rebecca Telford z South Shields (niedaleko Newcastle, Wlk. Brytania) wyszła na spacer ze swoją 9-cio miesięczną córeczką o imieniu Layla-Jean, nad jej spacerowym wózkiem nachylił się niespodziewanie pakistański muzułmanin Rezzas Abdulla, który splunął sążniście w twarz dziewczynki z okrzykiem - „Biali nie powinni się rozmnażać!”. Kiedy zdezorientowana i przerażona matka zaczęła protestować, Rezzaa kazał jej „zamknąć pysk” i spokojnie się oddalił. Przechodząca kobieta i świadek incydentu, dała Rebecce Telford chusteczkę, aby wytrzeć twarz dziecka. Zajęło całkowicie zszokowanej matce kilka minut, by dojść do siebie i zadzwonić po policję. W rezultacie, dzięki zainstalowanym w tym miejscu kamerom (CCV) ochrony, policji udało się zidentyfikować agresora, zaaresztować go i postawić w stan oskarżenia. Dziewczynka w międzyczasie była poddana wielokrotnym testom medycznym i chociaż nic z powyższej sytuacji nie rozumiała, była jednak w stanie szoku pourazowego. Jak okazało się Rezzaa Abbulla był recydywistą i był zaangażowany w podobne ataki już kilkukrotnie, ale i tak został potraktowany przez sąd ulgowo. Ostateczny wyrok to 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 18 miesięcy. Sędzia uznał, iż zapewnienia obrony, że przestępca cierpi na zaburzenia psychiczne są udokumentowane i stwierdził, że leczenie psychiatryczne będzie służyć całemu społeczeństwu lepiej niż ewentualna kara więzienia.
Zjawiska powyższe są częścią składową dziejącej się na naszych oczach rewolucji, w której według wytycznych Antonio Gramsciego, eliminacja kultury i etyki chrześcijańskiej i europejskiej jest elementem absolutnie niezbędnym do zapewnienia jej końcowego sukcesu. Polityka wstydu, włącznie z jej ostatnim wynalazkiem „białości” wydaje się być orężem wbrew pozorom dużo bardziej skutecznym od poprzednich prób polegających na odwoływaniu się do solidarności i braterstwa ludów w celu stworzenia internacjonalistycznego bezklasowego świata. Jedność tak zwanych „mniejszości” realizowana jest obecnie poprzez wskazanie im wspólnego wroga, który przestał być wrogiem „klasowym”, a stał się wrogiem de facto „rasowym”. Z drugiej strony buduje się coraz liczniejszą grupę „zdrajców rasowych”, czyli młodzieży pochodzenia europejskiego, która (ze wstydu) przestaje identyfikować się ze swoim własnym dorobkiem historycznym i kulturowym (idąc w ślady profesora Ciccariello-Mahera).
Amerykański prezydent Donald Trump, przynajmniej na pierwszy rzut oka, widzi główną przyczynę indoktrynacji społeczeństw w totalnie zradykalizowanych mediach głównego obiegu, czemu dał wyraz już kilkukrotnie w swoich wystąpieniach. Jednakże media te są tylko wynikiem zradykalizowanego systemu edukacji publicznej ze szczególnym udziałem uniwersytetów (niestety z coraz większym udziałem uniwersytetów polskich). A zatem jakiekolwiek próby „reformy” mediów bez zreformowania systemu edukacji moim zdaniem skazane są na niepowodzenie.
 
Janusz Tydda
 
 
Artykuł został opublikowany na portalu polskaniepodlegla.pl
Przedruk za zgodą Autora.
[foto JT]
Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.