ANTYKOMUNIZM ? BROŃ UTRACONA (2)
data:16 czerwca 2012     Redaktor: Barbara Chojnacka

Cokolwiek powiedziano lub zrobiono w komunizmie, każda jego zbrodnia, kłamstwo i manipulacja - miała jeden, podstawowy cel: władzę nad człowiekiem i panowanie nad światem.

archiwum

ANTYKOMUNIZM ? BROŃ UTRACONA (2)

"Nie podszywajmy się pod metafizykę, nie nadymajmy się, mówmy o rzeczach prymitywnych językiem prymitywnym" ? postulował Zbigniew Herbert w "Hańbie domowej" Jacka Trznadla. To dobra rada, gdy wypada mówić o komunizmie, lub wtedy, gdy szukamy prób odpowiedzi na pytanie zadane przed kilku laty przez prof. Krasnodębskiego: czy trzeba jeszcze zwalczać komunizm, czy antykomunizm ma jeszcze sens?

Jeśli przyjmiemy, że przekazy mówiące o "śmierci" komunizmu są prawdziwe, postawa antykomunistyczna traci jakikolwiek sens. Nie można przecież walczyć z czymś, co już nie istnieje i nie stanowi zagrożenia. Broń antykomunizmu byłaby wówczas orężem Don Kichota, widzącego w poczciwych wiatrakach demoniczne potwory.

Nie obędzie się zatem bez odpowiedzi na pytanie - czym był lub czym nadal jest komunizm? Pamiętając o postulacie Herberta, nie warto zagłębiać się w filozoficzne rozważania. Tym bardziej, że komunizm filozofią nigdy nie był.

Już tylko wielość koncepcji komunizmu powinna wywoływać podejrzenia u ludzi trzeźwo myślących. Dla jednych był przecież szlachetną utopią, dla innych ideokratycznym totalitaryzmem; jedni wywodzili jego podstawy z moralizmu, inni z nihilizmu; według jednych zrodził go idealizm i humanizm, zdaniem drugich wulgarny materializm i ucieczka od wolności; jedni widzieli w nim fałszywą religię, inni oświecającą gnozę. Według niektórych, komunizm to sama ideologia, inni twierdzą, że doktryna polityczna i ekonomiczna.

Ważne jest ? na co zwrócił już uwagę prof. Ryszard Legutko - że spór o komunizm zaangażował niemal wszystko, co w dziedzinie myśli zrodziła tradycja zachodnia, a tym samym rzucił cień zwątpienia na cały dorobek tej tradycji.

Myślę, że taka rozmaitość definicji dowodzi dwóch rzeczy: ludzie są zdolni wymyślić każdą brednię byle usprawiedliwić swoje najniższe instynkty, a sam komunizm nie jest tym, o czym mówią pseudonaukowe definicje.

Dlatego sądzę, że nie warto analizować rzekomej ideologii komunizmu, lecz cele, do których zmierza, nie warto zajmować się badaniem historii idei, lecz samą historią, na której komunizm odcisnął swoje zbrodnicze piętno. Jedno jest pewne: pod każdą myślą wytworzoną przez komunizm kryło się atawistyczne pragnienie władzy jednej grupy ludzi nad drugą, każda z jego teorii wynikała z planu panowania nad światem, a wszelka aktywność była nakierowana na realizację tego planu.

Dlatego komunizm musiał być prymitywny, cyniczny i kłamliwy ? po to, by posługująca się nim grupa mogła dokonać aksjologicznego oszustwa, a tym, którzy ją wsparli dać skuteczne narzędzia do walki o władzę i "rząd dusz". Musiał stworzyć świat fikcji i chaosu, w którym nie obowiązywały żadne normy i prawidła ? po to by grupie swoich zwolenników stworzyć przestrzeń, w której będą mogli realizować najpodlejsze zamysły.

Cokolwiek powiedziano lub zrobiono w komunizmie, każda jego zbrodnia, kłamstwo i manipulacja - miała jeden, podstawowy cel: władzę nad człowiekiem i panowanie nad światem.

Dlatego kardynalnym błędem popełnianym najczęściej przy ocenie komunizmu jest dopatrywanie się w nim filozofii, ideologii bądź politycznej doktryny, podczas gdy wszystkie one stanowiły wyłącznie narzędzie dla realizacji celu ? nigdy cel sam w sobie. Gdy było to konieczne - zostały przyjęte i zastosowane, gdy okazały się zbędne - zmieniono je lub odrzucono. "A czymże jest nasza teoria ? nauczał Lew Trocki - jeśli nie po prostu narzędziem działania? Tym narzędziem jest dla nas teoria marksistowska, bo aż do dziś nie wymyślono lepszego."

Wszystkie teorie związane z komunizmem służyły temu tylko, by dać alibi mordercy, psychopacie i złodziejowi, usankcjonować kolejną patologię i zbrodnię ? na tyle przekonująco, by ukryć podłoże najniższych instynktów, usprawiedliwić żądzę władzy, bogactwa i dominacji.

W zgodzie z tą dialektyką, Lenin tłumaczył swoim wyznawcom: "Trzeba zrozumieć, że należy być przygotowanym na wszelkie możliwe sztuczki, podstępy, nielegalne metody, na przemilczanie, zatajanie prawdy ". Tę samą myśl rozwinął Trocki w "Ich moralność, a nasza" pisząc: "Konieczność uciekania się do podstępów i sprytu, zgodnie z wyjaśnieniem Lenina, wynika z faktu, że reformistyczna biurokracja, zdradzająca robotników na rzecz kapitału, szczuje na rewolucjonistów, prześladuje ich, a nawet korzysta przeciwko nim z burżuazyjnej policji. "Spryt" i "zatajenie prawdy" są w tym wypadku tylko środkami uzasadnionej samoobrony przed zdradziecką reformistyczną biurokracją."

Kłamstwo, "spryt" i "zatajenie prawdy" ? były od początku podstawowym składnikiem komunizmu, z nich też zbudowano podwaliny rzekomej ideologii.

Nigdy wcześniej człowiek nie wynalazł tak skutecznego mechanizmu do walki przeciwko drugiemu człowiekowi. Jakkolwiek w historii ludzkości, zbrodnicze instynkty wspierano różnymi argumentami, zaś mali i wielcy tyrani korzystali z nieograniczonego zasobu sofizmatów, by uzasadnić konieczność zbrodni - to nie mordowano milionów ludzi odwołując się przy tym do antyfilozoficznej utopii i haseł budowania szczęśliwego społeczeństwa.

Dopiero komunizm zrealizował obłędny postulat Robespierre?a: "Przypieczętowując naszą pracę naszą krwią możemy w końcu ujrzeć jaskrawy świt powszechnego szczęścia" ? przy czym to nie twórcy komunizmu płacili cenę krwi za "jaskrawy świt" tej szczęśliwości, lecz ich ofiary.

Gdybyśmy z tej perspektywy spróbowali ocenić komunizm, staje się oczywiste, że w wymiarze historycznym był on zawsze metodą na realizację interesów ludzi dążących do absolutnej, totalitarnej władzy nad światem ? grupy, która w tym celu przyjęła określoną ideologię oraz zbiór funkcjonalnych teorii politycznych i ekonomicznych.

Lew Trocki wyznał wprost - "Materializm dialektyczny nie zna dualizmu środka i celu. Cel w sposób naturalny wynika z samego historycznego ruchu. Środki są w sposób organiczny podporządkowane celowi. Najbliższy cel staje się środkiem dla celu bardziej odległego".

To zatem, co definiowano dotąd jako komunizm, musi być zaledwie zbiorem pomocniczym w opisaniu działalności owej grupy ? podobnym do definicji terroryzmu islamskiego czy przestępczości mafii kalabryjskiej, które nazywają wprawdzie określone zjawisko lecz czynią to zawsze w odniesieniu do konkretnych postaci i zdarzeń.

Nie dotyka zatem samej istoty zła, opisując zaledwie jego zewnętrzne atrybuty i koncentrując uwagę na skutkach. Nazywając stalinizm bądź okres rządów Breżniewa, komunizmem ? dostrzeżemy tylko jego wymiar historyczny, ujawniony poprzez wydarzenia i metody wykorzystywane w tym okresie.

Błąd wielu definicji zdaje się polegać na tym, że objawy nazywają chorobą, a różnorodne formy aktywności grup używających komunizmu - biorą za niego samego. Innymi słowy ? dotąd definiowano komunizm poprzez jego atrybuty zewnętrzne, formę lub skutki - nie zaś poprzez wewnętrzną logikę i wspólnotę celów.

Dopiero odrzucenie tej zwodniczej optyki pozwala dostrzec prawdziwe oblicze najbardziej zbrodniczego narzędzia. Pozwala też zrozumieć, że komunizm nie mógł "umrzeć" ? ani w roku 1989, ani w latach następnych. Nie mógł ? ponieważ nie jest ideologią, systemem politycznym czy gospodarczym. Tworzą go ludzie, poszczególne grupy interesu, organizacje, czy rządy państw. Wszystko, czego ci ludzie używali: ideologia, język, zbiór pojęć polityczno-ekonomicznych czy aksjologia oraz struktury w których funkcjonowali ? nazywano błędnie komunizmem. Likwidacja lub transformacja tym form zewnętrznych, nie mogły mieć żadnego wpływu na dalsze trwanie komunizmu. Dotyczyły zaledwie funkcjonalnej powłoki, przyjętej w określonym momencie historii. Były rodzajem gadziej wylinki, której pozbyto się, gdy okazała się nazbyt niewygodna.

Zmiana nazwy ZSRR - na Rosja, PRL ? na III RP, SB ? na UOP, I sekretarza - na prezydenta, Komitetu Centralnego ? na rząd, gospodarki socjalistycznej ? na rynkową, itp. zabiegi semantyczne, nie miały najmniejszego znaczenia. Podobnie, jak likwidacja struktur i zamiana symboli, rezygnacja z ideologii w miejsce pragmatyki, zastąpienie haseł propagandowych ? tzw. politycznym marketingiem, likwidacja monopartii w miejsce kontrolowanego systemu wielopartyjnego. Żadne z tych zabiegów nie mogły mieć znaczenia, ponieważ zachowano nietkniętą, wewnętrzną treść komunizmu.

Wszystko, czego byliśmy świadkami w latach 80.i początku 90. było spektaklem zamiany jednej formy na drugą ? ogromną, rozpisaną na wielu wykonawców mistyfikacją, podczas której zastąpiono zużyte, zbędne narzędzia innymi, przydatnymi w warunkach nowej rzeczywistości. Nie sposób przyrównać tego procesu do ewolucji ? ona bowiem zakłada rozwój w stronę form wyższych, przy jednoczesnej zmianie cech gatunkowych. Tu ? zmieniono formy, lecz ewolucja nie dotknęła samego "gatunku" - czyli ludzi używających komunizmu jako narzędzia panowania.

Od początku owej transformacji wsparto ją na środkach, którymi komunizm posługiwał się najlepiej: dezinformacji i manipulacji. Rozłożono na setki poszczególnych zdarzeń, zaangażowano tysiące zwolenników i miliony nieświadomych statystów, uwiarygodniono postaciami ludzi dobrej woli i żywiołowymi reakcjami społeczeństw.

Warto zauważyć, że transformacja grupy interesu zwanej polskimi komunistami, odbyła się całkowicie bezproblemowo. Żadnych kłopotów nie nastręczyła rezygnacja z ideologii; bezboleśnie pożegnano się z gospodarką planową, socjalizm przekształcono w pseudodemokrację, a dotychczasowe sojusze zastąpiono innymi. Ludzie komunizmu niemal natychmiast stali się żarliwymi bojownikami o wolność, piewcami pluralizmu, zwolennikami NATO i Unii Europejskiej. W ciągu krótkiego okresu dokonali niebywałego "skoku cywilizacyjnego", często wyprzedzając tradycjonalistyczne i "niepostępowe" społeczeństwo. Używane do dziś określenie ? postkomuniści, było wyjątkowo użytecznym kłamstwem, ponieważ sytuowało tę grupę w rzekomym "okresie przejściowym" - podczas gdy nadal mamy do czynienia wyłącznie z komunistami.

Przykład polskiej transformacji jest wręcz modelowy dla przeobrażeń, jakim poddano niemal wszystkie grupy posługujące się komunizmem. Ta doskonała zdolność akomodacji i mimikry, właściwa w przyrodzie dla drapieżników oraz organizmów prymitywnych acz żywotnych ? potwierdza nie tylko zbrodniczo - pasożytniczy charakter komunizmu, ale świadczy o jego sile i woli przetrwania.

Gdyby komunizm był ideologią lub filozofią, upadłby natychmiast, gdy zabrakło argumentów aksjologicznych i wspólnoty poglądów. Gdyby był systemem politycznym, skończyłby się wraz z rozwiązaniem partii komunistycznej, rezygnacją z dogmatów i "dyktatury proletariatu".

Ponieważ nie był ani jedyny ani drugim ? mógł bezboleśnie poświęcić wszystkie dotychczasowe formy zewnętrze i również łatwo zastąpić je innymi.

Niezmienni pozostali bowiem ludzie korzystający z narzędzi komunizmu i cele, które przed sobą postawili. Niezmienny pozostał ich realny potencjał i metody osiągania celów. Są tymi, o których nihilista Wierchowieński prorokował w "Biesach" Dostojewskiego: "Zostaną tylko ci, którzy wyznaczyli się do zagarnięcia władzy! Mądrych zyskamy, a pojedziemy na plecach głupców!"

Z tej przyczyny, proces, który obserwowaliśmy przed dwoma dekadami nie mógł doprowadzić do żadnego uśmiercenia komunizmu. Oglądaliśmy jego udaną transformację i przejście w bardzie zaawansowane stadium działalności.

Istnieje też bezpośredni dowód, że ów rzekomy "nieboszczyk" nadal posiada ogromne wpływy i może decydować o przyszłości świata.

Jest nim powszechne zaniechanie rozliczenia zbrodni komunistycznych i oczyszczenia Europy z komunistycznej przeszłości. W tym zakresie, reakcja rządów i społeczeństw europejskich diametralnie różni się od sposobu, w jaki potraktowano faszyzm ? jedną z młodszych mutacji komunizmu. Poświęcono ją bowiem na "ołtarzu historii" ? nie dlatego, iż była bardziej zbrodnicza od komunizmu, ale dlatego, by zachować nietknięty główny nurt. Ten rażący kontrast w traktowaniu obu odmian tego samego totalitaryzmu, to jeden z politycznych i moralnych paradoksów naszych czasów, niezrozumiały tylko dla tych, którzy uwierzyli w "śmierć" komunizmu.

CDN....

Cykl tekstów zatytułowanych "Antykomunizm ? broń utracona" opublikowałem w roku 2009, gdy polityka władz III RP zmierzała do smoleńskiego epilogu. Poprawioną i uzupełnioną wersję tych tekstów chciałbym przypomnieć obecnie, gdy pytanie o postawę antykomunistyczną staje się coraz bardzie zasadne


Źródło: http://bezdekretu.blogspot.com/2012/06/antykomunim-bron-utracona-2.html

 






Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.