Patsidis: Życie kontrolowane
data:31 maja 2011     Redaktor:

Bezpieczeństwo bezpieczeństwem, ale odrobina zdrowej logiki nie zaszkodzi.

www.sxc.hu
Gdy w 2001 roku ruszała polska edycja holenderskiego programu Big Brother rzadko kto zastanawiał się w jakim celu, akurat w tym momencie przemian społecznych które wówczas zachodziły w naszym kraju, podaje się na tacy owo medialne cudo. Coś tam przebąkiwano w Radio Maryja i Naszym Dzienniku, ale raczej miało to charakter moralizatorski, niż głębszej refleksji celowości owego reality show.

Otóż po latach widać wyraźnie, do czego miał nas jako społeczeństwo przygotować ten obcy twór.

W ,,Wielkim Bracie" uczestnicy, zamknięci w apartamentach, stale poddawani byli nadzorowi wszechobecnych kamer. Zabieg ten miał na celu akceptację faktu, że można podglądać publicznie cudze życie. Sprzyjała temu przyjazna, wzbudzająca zaufanie atmosfera programu. To właśnie w tych latach znaczna część Polaków ,,uwierzyła" TVN?owi, a on stał się częścią ich życia.

Dzisiaj, po paru latach, na każdej ulicy w centrum jakiegokolwiek miasta, ba! nawet małego miasteczka zwisa z latarni kamera - niczym "Oko Wielkiego Brata". Wszyscy pogodziliśmy się z tym. Nie oponujemy, nie protestujemy gdy idąc przez miasto, robiąc zakupy, bawiąc dzieci wszędzie towarzyszy nam spojrzenie władzy. Nasi władcy usprawiedliwiają to tzw. ,troską o bezpieczeństwo publiczne" , pokazują analizy i wyniki badań dotyczących spadku przestępczości, wręczają sobie wzajemnie ordery i certyfikaty, a wszystko po to by jak najlepiej teoretycznie uzasadnić ten chory system.

Faktem natomiast jest, że władza w ,,razie czego", dzięki wszędobylskiemu monitoringowi, wie dosłownie wszystko o tym, co czynimy w życiu. Jeśliby więc ktoś się kiedyś "wychylił", wówczas znajdą się taśmy ,,prawdy". A wiadomo że każdy z nas ma jakieś tam grzeszki, mniejsze czy większe.

Ale to nie koniec - przykładów kontrolingu masowego jest więcej.

PIT-owanie

Ach, te pity? jaka to zmora dla niejednego, gdy zbliża się nieuchronnie czas gdy trzeba dokonać rozliczenia PIT.

Pozostaje jednak pytanie, po co komu tak naprawdę ten PIT? Czy rzeczywiście jest to potrzebne dla zapewnienia ,,przejrzystości" podatnika? Oczywiście, że tak! Władza kocha wiedzieć, ile obywatel zarabia i co posiada. Te informacje mogą się przydać np. miłym panom ze służb specjalnych, gdy będą szukali haków na niepokornego opozycjonistę obecnego ustroju.

Poza tym nasi włodarze uwielbiają ograniczać obywatelom swobodę w dysponowaniu ich własnym majątkiem. Bo co by na przykład było, gdyby jakiś ,,niebezpieczny człowiek" za swoje pieniądze zaczął organizować coś, co mogłoby spowodować nagły atak paniki na górze? A tak - jest miło i sympatycznie, bo nasze władze wiedzą kto ile ma, a nawet kto ile mieć może, i śpią spokojnie. A wolność? Żeby oni mieli wolność, my jej mieć nie możemy.

Nowoczesne bileciki

Bądźmy nowocześni! Idźmy za postępem! Obecnie dzięki ogromnemu wysiłkowi i zaangażowaniu miłościwie nam panujących można nabyć i doładowywać bilet elektroniczny. Jest to ogromny wkład w rozwój masowej kontroli. Bilet przykładamy wchodząc do tramwaju, kolejki podmiejskiej czy autobusu, następnie słyszymy ,,pik!" i jedziemy.

W tym samym momencie ,,góra" wie gdzie i o której godzinie byliśmy , gdzie się udaliśmy , jakie są nasze stałe trasy miejskich wędrówek itd.

I tak oto, pod płaszczykiem rozwoju i postępu, następuje masowa inwigilacja. Czy ktoś racjonalnie obliczył, że skasowanie i papierowego, i elektronicznego biletu zajmuje praktycznie tyle samo czasu? Gdzie więc ten postęp?

Karty bynajmniej nie do gry

,,Karta bankomatowa ? plastikowy prostokąt o wymiarach 54 mm x 86 mm (norma ISO). Posiada umieszczone na powierzchni znaki identyfikacyjne wydawcy i właściciela oraz nośnik informacji (ścieżka magnetyczna, układy elektroniczne (tzw. chip), nośniki laserowe) zawierający zakodowane, szczegółowe informacje o wystawcy karty i rachunku właściciela karty" - tyle Wikipedia.

Wkrótce karta płatnicza będzie przeżytkiem, bo będzie można płacić telefonem komórkowym. Ale do tego czasu, powiedzmy sobie szczerze - mając dostęp do danych konta osobistego można wiedzieć praktycznie wszystko o posiadaczu. Gdzie lubi kupować, gdzie się porusza, gdzie pracuje.
Nie sądzę, żeby było specjalną trudnością dla przemiłych panów w czarnych garniturkach i ciemnych okularach włamać się na czyjeś konto i poczytać co nieco (o ile muszą się w ogóle włamywać, może po prostu mają swobodny dostęp).

Komórkowe szaleństwo

,,Panie, dzisiaj to każdy ma telefon" ? powiedział mi kiedyś przypadkowo poznany klient sklepu Biedronka. I racja, każdy ma ale nie każdy wie co się za tym niewiniątkiem kryje. Jeśli sądzicie państwo, że Wasze rozmowy prowadzone przez fona są ,,prywatne", to jesteście w wielkim błędzie. Od dawna bowiem wiadomo, że w s z y s t k i e rozmowy są nagrywane.

Co gorsza, operatorzy mają obowiązek przetrzymywania ich przez okres 2 lat. Tak więc służby mają pełne ,,uszy" roboty. Otrzymanie bilingu to dla nich żaden problem. A więc, drodzy rodacy - uważajcie co mówicie, starajcie się być mili, i lepiej nie rozmawiajcie o polityce, bo pewnego razu możecie np. w tajemniczy sposób stracić pracę?

Reasumując, życie w naszej krainie ,,miodem i mlekiem płynącej" jest doprawdy dziwaczne. Wątpię żeby o tym, co tu napisałem, nie wiedziała znacząca część czytelników. Mimo to, gdy patrzę na przechodniów obojętnie spacerujących wśród kamer, mikrofonów, i komórkowych podsłuchów, to krew mnie zalewa. Bezpieczeństwo bezpieczeństwem, ale odrobina zdrowej logiki nie zaszkodzi. Mamy tyle wolności, ile odbierzemy jej władzy.

Pavlos Patsidis





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.