Okiem Shorka - Ten rząd kłamie!
data:21 grudnia 2016     Redaktor: Shork

Media tradycyjne i wiodące portale podają, że będą podwyżki prądu, gazu i wody. A ten rząd nienawistnie nie realizuje podwyżek.
 


Sobotni Ciamajdan uderzył polską gospodarkę w samo serce. Poprzedzający go strajk tuzów dziennikarskich przed Sejmem, spowodował zablokowanie informacji. Ludzie zdezorientowani, patrzyli się na siebie w milczeniu, bo nikt nie podpowiedział im co mają myśleć.
Grozą wiało z każdego kąta. Obywatele tenkraju snuli się po ulicach usiłując sobie przypomnieć jak to jest myśleć samodzielnie.
 
Później już było tylko gorzej. Opozycja zupełnie przypadkowo zamówiła do budynku parlamentu 1000 kanapek, a poseł „cośnaes”-Wielgus to nawet przypadkowo przechodziła z wuwuzelą i megafonem. A później poszło z górki, pewien ulizany pajac z wrodzonym wdziękiem smurfa obraził marszałka, który to mnie strasznie rozczarował. Po okupacji mównicy i uniemożliwieniu głosowania nad ustawą deubikacyjną (czy jak tam Petru powiedział?) przeniósł obrady do sali kolumnowej, gdzie w spokoju zakończono prace. Rozczarował mnie strasznie, bo kupiłem kilogram popcornu i chciałem zobaczyć powtórkę z głosowania budżetu z zeszłego roku., kiedy „wybrańcy narodu” (każdego wybrało góra kilka tysięcy osób) gramolili się kolejno na trybunę, aby zażądać przerwy w przerwie. Przypomnijcie sobie ten cyrk. Pletli co im ślina na język przyniosła, byle tylko nie uchwalić budżetu, co śmieszniejsze, w większości skonstruowanego przez poprzednią ekipę.
 
Liczyłem na powtórkę, albo choćby coś równie subtelnego, a tu jedynie pozowanie do fotografii.
Podobno poszło o ograniczenie dostępu mediów do posłów. Przedstawiciele tychże łazili sobie swobodnie po parlamencie, w czasie gdy regularnie w Europie wybuchają bomby, na podstawie legitymacji dziennikarskiej. Na takich samych prawach wchodził przedstawiciel publicznej telewizji, jak i redaktor lokalnego kwartalnika wielbicieli kormoranów o nakładzie 30 egzemplarzy.
Proponowane przez Marszałka zmiany, nawet zbytnio nie zbliżają się do ograniczeń w innych, europejskich parlamentach, gdzie stanowiska dla mediów są jasno określone, a certyfikacja wejść jest restrykcyjna.
A ja z satysfakcją obserwuję skutki nieuchwalenia prawa prasowego. Bo obecne zmieniane było poważnie, ostatnio za Jaruzelskiego. Macie zabawę z odchodzeniem od wcześniejszego planu.
 
Posłowie okupowali pustą salę posiedzeń, a na zewnątrz Sejmu zgromadziło się „spontanicznie” kilkaset osób. W większości działaczy PO i nowoczesnej, a także KOD. Którzy przypadkowo zupełnie pozjeżdżali na ten dzień z całego kraju, gdzie na co dzień pracują jako urzędnicy z nadania PO-PSL.
Tam też padła pierwsza ofiara. Ofiara losu. Teatrzyk Obrońców Demokracji przedstawił jednoaktówkę pod tytułem „Tu leży pobity i zagazowany przez pisowskich siepaczy, na osobisty rozkaz Kaczyńskiego obrońca demokracji”
Niestety, upośledzeni najwyraźniej reżyserzy, nie wzięli pod uwagę, że nie mają monopolu na filmowanie komórką przebiegu zdarzeń i w świat poszedł materiał, na którym niedoszła ofiara spokojnie kładzie się i udaje nieprzytomnego.
Internet nie śpi, ani nie wybacza, więc szybko znaleziono dane osobowe aktora, którym okazał się osobisty małżonek dziennikarki związanej z KryPol. Z resztą to ją samą można zobaczyć w roli drugoplanowej jak biegnie do poszkodowanego z wodą, aby przemyć mu podrażnione gazem oczy.
 
Ale nie to jest najśmieszniejsze. Wczoraj padalec wydał oświadczenie, że on się położył, żeby samochody nie mogły z Sejmu wyjechać, a pewien niepokorny dziennikarz mu po prostu uwierzył.
Rozkrok sięgnął szpagatu. Pan redaktor chyba nigdy nie widział blokady przejazdu samochodów. Ludzie nie kładą się tylko siadają, w dużej grupie i są ubrani w kamizelki odblaskowe. Jeżeli się kładł samotnie ryzykując rozjechanie z powodu nie zauważenia, to powinien go przebadać jakiś lekarz od głowy.
 
Na skutki łamania demokracji przez PiS nie trzeba było długo czekać. Polska zareagowała.
Nie pracuje żadna elektrownia atomowa. Od przedwczoraj z portu w Częstochowie nie wypłynął żaden transatlantyk. Prom w Łodzi nie pływa. Po Skierniewicach nie jeżdżą tramwaje.
Z gazoportów funkcjonuje tylko jeden. We Wrocławiu kursuje tylko jedna kolejka linowa.
Do tego z kosmodromu nie wystartował żaden prom i pewnie jeszcze długo nie wystartuje.
A jeszcze śnieg występuje tylko sporadycznie a nie na całej połaci.
 
Jak długo przyjdzie nam płacić za błędy przy urnach?





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.