Jerzy Binkowski: Moja Droga a ubrana w czarną bluzeczkę
data:08 października 2016     Redaktor: GKut

Pragnę powiedzieć Ci najserdeczniej, że moje słowa nie są dyskusją z Tobą a obserwacją faktów społecznych, wśród których wyróżniasz się zaangażowaniem.

MACIERZYŃSTWO UŚMIECHNIĘTE
 

 

 

Nie uczestniczę w "krzyku" i "przepychankach", gdyż jestem po stokroć pewien (a mam niedługo 100 lat), że jeszcze NIKT, NIGDY, KIEDYKOLWIEK, KOGOKOLWIEK nie przekonał w JAKIEJKOLWIEK sprawie, zwłaszcza w tak prostej sprawie. Nie śmiem myśleć, że mógłbym w czymkolwiek zmienić Twoje zdanie, ale zainteresować Ciebie chcę możliwością zachowania szacunku dla inaczej myślących, na przykład wobec tych Osób, które mówią, że istnieją ZASADY, które nie podlegają dyskusji, zaś niektórym Osobom wydaje się, że wszystko można poddać pod „demokratyczną” dyskusję. Dlatego proszę o przyjęcie moich skojarzeń z koncepcją Howarda Gardnera o inteligencjach wielorakich. Jest to propozycja rozszerzenia myślenia o teorię, w której nie ma pokonanych (mało inteligentnych) i nie ma zwycięzców (geniuszy inteligencji), natomiast są OSOBY o różnych preferencjach i dyspozycjach umysłowych.

 

Bogactwem nas wszystkich jest nasza różnorodność. Można być genialnym muzykiem a mieć trudności językowe. Można być matematykiem bez szczególnych zdolności empatii i wyobraźni. Siebie umieszczam w kategorii szczególnych talentów inteligencji intra-personalnej, natomiast jestem pozbawiony najdrobniejszych talentów matematycznych i przestrzennych. Są Osoby z dużymi dyspozycjami kinestetycznymi i muzycznymi. Kiedy więc piszę, że „czarnoponiedziałkowy” problem nie jest kwestią sporu między Kobietami i Prawem, natomiast jest kwestią inteligencji, nie chcę Cię obrażać. Proszę Cię o wycofanie się z wszelkich podejrzeń, że chcę Cię obrazić. Powtarzam: nasze stanowiska są według mnie wtórne wobec naszego "wyposażenia" w wielorakie inteligencje i najczęściej nie jest to dowodem, że ktoś jedynie ma rację. Nawiasem mówiąc, jestem w stanie zrozumieć radykalność postulatów radykalnych obrońców życia, i właśnie je popieram. Rozumiem także tych, którzy chcą prawnej zgody na zabijanie dzieci nienarodzonych, którzy uzasadniają swoje stanowiska tak, jak różnie uzasadniają.

 

I jeszcze jeden wątek: moralnym obowiązkiem człowieka jest podporządkowanie się ZASADZIE prawa do życia. ZASADA, według Amerykanina S. Coveya jest czymś niedyskutowalnym, z czym się trzeba pogodzić, jak godzimy się na prawo przyciągania ziemi lub prawo: masa + prędkość = straszliwy dramat. Nieuwzględnienie tych bezdyskusyjnych faktów wprowadza w nasze życie sporo kłopotów.

 

Mądrze jest uwzględnić dynamikę biologiczną ciała w procesie zainicjowania ŻYCIA, gdy w miłosnym uniesieniu zewrze się ciepło i bliskość KOBIETY i MĘŻCZYZNY. Normalną konsekwencją aktywności seksualnej jest możliwość, że Kobiece i Męskie zrodzi ŻYCIE.

Kto Tobie zabroni być szczęśliwą z tego powodu, że urodzisz dziecko? Gdy nie będziesz chciała wychować swego dziecka, możesz je przekazać do „Okna Życia”, bez jakichkolwiek problemów administracyjnych i najważniejsze: nie doprowadzisz tym do zagrożenia własnego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego, gdy podejmiesz decyzję o morderstwie. Szukanie rozwiązań opiekuńczych dla MATKI i OJCA, którzy nie chcą lub za trudnym okaże się opieka nad swoim dzieckiem, jest zadaniem NAS WSZYSTKICH, także Państwa, Kościoła, społeczności lokalnych (samorząd) i sąsiedzkich Jeżeli się dziecko unicestwi (żeby nie pisać jeszcze raz: zamorduje) – pozornie nie ma problemu. Oprócz niepokoju sumienia i niekiedy rozpaczy. Psychologiczna przestrzeń życiowa robi się wtedy rzeczywiście CZARNA.

 

Dla mnie Twój głos jest krzykiem Kobiety niewierzącej, że spotka godnego siebie partnera życiowego (Męża), który będzie Cię kochał i będzie chciał mieć swoje (Wasze) dzieci tylko z Tobą, dźwigając serdecznie i dlatego szczęśliwie, trudy życia. Proszę Cię, gdy przeczytasz moje słowa, nie pisz do mnie. Nie argumentuj. Życie zawsze jest trudem i pewnie tak zostanie do końca świata i jeszcze jeden dzień. Ośmielam się pisać do Ciebie, nie wiem dlaczego. Ogarniam Cię najmilszymi i pełnymi życzliwości uczuciami.

Jerzy Binkowski

 

 

Jerzy Binkowski – Urodził się w 1949r. w Gdyni. Studiował w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim – psychologia. Drugie studia to: Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna – Wydział Reżyserii Teatru Lalek. Pracował głównie z młodzieżą – szkolnictwo średnie (poradnictwo, teatr) i wyższe. Mieszka od 35 lat w Białymstoku. Od 1994 roku jest członkiem warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Wydał między innymi: „Głosy z pustyni”, „Na drugą stronę białych brzóz”,, W drodze z Damaszku”, „Wygnanie Boga”. Autor Libretta "Kantaty Przemienienia"



Zobacz równiez:





Informujemy, iż w celu optymalizacji treści na stronie, dostosowania ich do potrzeb użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych w plikach cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies można kontrolować w ustawieniach przeglądarki internetowej. Korzystając z naszej strony, bez zmiany ustawień w przeglądarce internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.